Tag

featured

Browsing

Wstęp

Tongariro Northern Circuit był moim pierwszym szlakiem w Nowej Zelandii zaliczanych do tzw. Great Walks. Była to także pierwsza wielodniowa wędrówka w moim życiu! Obozowałem już wielokrotnie, ale było to raczej podczas wycieczek samochodowych. Zapas żywności, woda, namiot, śpiwór, kuchenka gazowa, filtr do wody, ubrania na zmianę – wszystko to niesione na plecach przez dwa dni w wulkanicznym krajobrazie. Brzmi jak wyzwanie, ale jakże ekscytujące!

Park Narodowy Tongariro

Będziesz przemierzał jeden z najstarszych parków narodowych na świecie!

W 1894 r. Tongariro stał się pierwszym parkiem narodowym założonym w Nowej Zelandii i czwartym na świecie. Od 1993 roku znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO zarówno ze względu na znaczenie kulturowe dla Maorysów, jak i krajobraz wulkaniczny. W okolicy dostępny jest szeroki wybór szlaków pieszych odpowiednich dla wszystkich poziomów sprawności. Dwa z nich są szczególnie warte rozważenia!

Tongariro Northern Circuit to dłuższa wersja bardziej popularnego, jednodniowego Tongariro Alpine Crossing. Od Twoich osobistych preferencji zależy, którą wersję wybierzesz. Zachęcam jednak do dłuższej eksploracji. Northern Circuit pokrywa się z najbardziej malowniczą częścią Alpine Crossing i daje szansę na spędzenie nocy wśród aktywnych wulkanów w Strefie Wulkanicznej Taupo: Ngauruhoe, Tongariro i nieco dalej na horyzoncie – Ruapehu.

Dodatkowy czas pozwoli na zwolnienie tempa i podziwianie zapierającej dech w piersiach scenerii, przetestowanie swojej formy fizycznej na ponad 40-kilometrowym szlaku oraz nawiązanie nowych przyjaźni z innymi wędrowcami napotkanymi po drodze. Najprawdopodobniej ominiesz także tłumy, które codziennie rano rozpoczynają Alpine Crossing z Mangatepopo Road End. Uwierz mi, w szczycie sezonu jest to masa ludzi. Co więcej, nie będzie potrzebny transport, który jest niezbędny w przypadku jednokierunkowego Alpine Crossing.

Tongariro National Park, New Zealand

Legenda głosi…

Przed udaniem się do Parku Narodowego Tongariro odwiedziłem drugi najwyższy wulkan Nowej Zelandii – Taranaki. Istnieje legenda, która łączy wszystkie szczyty w centralnej części Wyspy Północnej. Mówi ona, że zarówno Taranaki, jak i Tongariro byli zakochani w Górze Pihanga, co rozpoczęło między nimi zaciętą walkę. Tongariro wygrał, a Taranaki został wyganany na zachodnie wybrzeże. Dziś często skrywa swój wierzchołek w chmurach, ukrywając łzy po utraconej miłości.

Witaj w Mordorze

Park Narodowy Tongariro jest miejscem, w którym kręcono słynną trylogię Petera Jacksona Władca Pierścieni. Skały wulkaniczne i niepowtarzalny krajobraz były idealne do stworzenia Mordoru, a kształt Ngauruhoe był pierwowzorem Góry Przeznaczenia. Inne lokalizacje to Emyn Muil (wioska Iwikau w Whakapapa), obóz Ithilien (wodospady Mangawhero) oraz sceny z armią orków (pustynia Rangipo). Trzeba przyznać, że czasami konieczna jest spora dawka wyobraźni, aby rozpoznać poszczególne miejsca.

Tongariro National Park, New Zealand

Kierunek trekkingu

Tongariro Northern Circuit to pętla, którą można wędrować w obu kierunkach. Zacząłem zgodnie z ruchem wskazówek zegara od wioski Whakapapa w kierunku schroniska Mangatepopo i dalej do pola namiotowego Oturere. W ten sposób poradziłem sobie z trudniejszą częścią szlaku pierwszego dnia. Jest to dobry wybór ze względu na wyższy poziom energii na początku, jednak podczas wspinaczki do Czerwonego Krateru plecak będzie wciąż wypełniony zapasami żywności. Szlak jest jednak tak malowniczy, że nie ma znaczenia, który kierunek wybierzesz.

Tongariro National Park, New Zealand

Rezerwacje schronisk oraz kempingów

Sezon trekkingowy rozpoczyna się zwykle pod koniec października i trwa do końca kwietnia. W tym okresie wymagane są rezerwacje schronisk oraz pól namiotowych. Poza sezonem działają na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”, pamiętaj jednak, że ze względu na warunki pogodowe szlak staje się znacznie trudniejszy do pokonania (ryzyko lawinowe) i wymagane jest większe doświadczenie.

Rezerwacji można dokonać na stronie internetowej Departamentu Ochrony Środowiska (DOC). Po dokonaniu rezerwacji nie zapomnij wpaść do ich biura w wiosce Whakapapa, aby odebrać bilety i potwierdzić warunki pogodowe.

Zarówno schroniska, jak i pola namiotowe mają wady i zalety. Robiąc wszystkie Great Walks, korzystałem ze schronisk tylko na Milford Track, a to dlatego, że biwakowanie tam jest zabronione. Lubię uczucie całkowitej niezależności i polegania tylko na własnych zasobach i sprzęcie. Co więcej, pola namiotowe dają większą elastyczność w planowaniu wędrówki, gdy pogoda się pogorszy. Schroniska są rezerwowane często z kilku tygodniowym wyprzedzeniem, szczególnie na najbardziej popularnych szlakach, takich jak Tongariro Norther Circuit, Milford Track, Kepler Track lub Routeburn Track. Szansa na przełożenie rezerwacji jest niewielka, co oznacza, że albo wyruszasz w złą pogodę, albo wcale.

Schroniska wyposażone są w łóżka piętrowe, materace, toalety, podstawową kuchenkę gazową, oświetlenie (baterie słoneczne) i wodę (deszczówka).

Lista schronisk i pól namiotowych

Schronisko i pole namiotowe Mangatepopo – zaledwie 9,4 km od początku szlaku w wiosce Whakapapa. Jeśli planujesz bardzo spokojne tempo lub zaczynasz trekking po południu, jest to dobra opcja na nocleg. W przeciwnym razie to po prostu zbyt blisko i sugeruję kontynuowanie do kolejnego punktu.

Schronisko i pole namiotowe Oturere – najbardziej malownicze miejsce na nocleg i jedyne, w którym się zatrzymałem. Dotarłem tam po 21,4 km trekkingu i ostatnie 2-3 km pochłaniały już rezerwy mojej energii. Było jednak warto. Chmury przechodzące o zmierzchu przez szczyt Ngauruhoe tworzyły niesamowitą scenerię. Pole namiotowe znajduje się tuż obok schroniska, w którym można skorzystać z udogodnień, a także porozmawiać z innymi wędrowcami. Jest to bardzo wietrzne miejsce i zanim zacząłem rozbijać namiot, podszedł do mnie strażnik leśny. W pierwszej chwili pomyślałem, że chce sprawdzić rezerwację, ale powód był zupełnie inny. Ostrzegł mnie, że dzień wcześniej jeden z turystów próbował rozstawić namiot, ale wiatr był tak silny, że namiot został porwany i sfrunął w dół doliny. Dość zaskoczony tym faktem turysta był zmuszony spędzić noc na podłodze w schronisku.

Tongariro National Park, New Zealand
Tongariro National Park, New Zealand

Schronisko i pole namiotowe Waihohonu – miałem tu rezerwację na drugą noc, ale przejście z Oturere zajęło mi tylko 2 godziny. Dlatego spontanicznie postanowiłem zmienić plany, wykorzystać świetną pogodę i kontynuować do końca szlaku. Jest to jednak miłe miejsce na spędzenie luźnego dnia na łonie natury.

Ceny

Schroniska: 36 NZD za osobę dorosłą za noc, dzieci i młodzież do lat 17 bezpłatnie (rezerwacja jest nadal wymagana).

Pola namiotowe: 15 NZD za osobę dorosłą za noc, dzieci i młodzież do lat 17 bezpłatnie (rezerwacja jest nadal wymagana). Obozowicze mogą korzystać z wyposażenia schronisk (z wyjątkiem łóżek oczywiście).

Tongariro National Park, New Zealand

Pogoda

Warunki atmosferyczne najlepiej monitorować na portalu MetService. Mogą się one zmieniać bardzo szybko, a teren parku narodowego znany jest z ekspozycji na porwiste wiatry. Warto też wpaść do biura DOC w dniu rozpoczęcia trekkingu i upewnić się co do prognozy na kolejne dni.

2, 3 czy 4 dni na szlaku?

Wiele osób pyta, na ile dni powinni podzielić dystans szlaku. Po drodze są 3 schroniska i pola namiotowe, jednak jeśli zdecydujesz się na nocleg w nich wszystkich, nie będziesz wędrować dłużej niż 3-4 godziny dziennie. Dla mnie było to zbyt mało. Początkowo planowałem dwa noclegi: pierwszy na polu namiotowym Otutere, a drugi na Waihohonu. Po wyruszeniu z Otutere przybyłem do Waihohonu po zaledwie 2 godzinach. Była 9 rano, idealna pogoda a poziom energii wciąż wystarczająco wysoki. Postanowiłem kontynuować do końca szlaku. Nie byłem jedyną osobą, która zmieniła plany w ten sam sposób.

Tongariro National Park, New Zealand

Jeśli jesteś w dobrej formie i możesz iść ponad 20 km dziennie, zaplanuj 2 dni.

Jeśli wolisz pospać dłużej, zatrzymać się na dłuższy piknik lub zejść ze szlaku na poboczne atrakcje, zaplanuj 3 dni.

Jeśli chcesz zrobić wszystkie powyższe rzeczy, do tego przeczytać książkę oraz wchłonąć całą scenerię w nieśpiesznym tempie, to 4 dni na szlaku będzie najlepszym rozwiązaniem.

Profil szlaku

Dystans: 43.1 km (pętla)

Czas przejścia: 2-4 dni

Tongariro Elevation
www.doc.govt.nz

Profil szlaku oraz inne przydatne informacje można znaleźć w broszurze Departamentu Ochrony Środowiska (DOC).

Etap 1 – z wioski Whakapapa do Mangatepopo (2-3h, 9.4km)

Rozpoczęcie wędrówki zajęło mi… 3 dni. Przybyłem do wioski Whakapapa dzień wcześniej i przywitała mnie mgła i ulewny deszcz. Zdecydowanie nieidealne warunki do pierwszej kilkudniowej wędrówki. Nie wiedziałam, co robić, więc odwiedziłem biuro DOC prosząc pracowników o poradę. Była możliwość przełożenia trekkingu o 3 dni i takie rozwiązanie zostało mi zaproponowane. Okazało się to doskonałą decyzją i muszę przyznać, iż pracownicy DOC są zawsze bardzo pomocni i profesjonalni. Ostatecznie, nie chodzi tylko o pokonanie dystansu ponad 40 km, ale także podziwianie krajobrazu wulkanicznego, którego po prostu nie widać w gęstej mgle.

Wróciłem 3 dni później i tym razem obyło się bez problemów. Zostawiłem samochód na parkingu w pobliżu biura DOC i wcześnie rano ruszyłem na szlak. Byłem jedynym turystą idącym wąską ścieżką przez ogromne przestrzenie z wulkanicznym stożkiem Ngauruhoe powoli wyłaniającym się po mojej prawej stronie. Po godzinie marszu spotkałem pierwszego wędrowcę. Facet szedł z plecakiem 3 razy mniejszym od mojego i podążał sławnym szlakiem Te Araroa, który ma ponad 3000 km i prowadzi od Przylądka Reigna na Wyspie Północnej do miejscowości Bluff na Wyspie Południowej. Szacunek!

Tongariro National Park, New Zealand

Nie wiem, czy byłem tak przejęty krótką rozmową z innym wędrowcą, czy może mój plecak był zbyt ciężki ze wszystkimi niepotrzebnymi rzeczami, które wziąłem (bardziej prawdopodobne). W pewnym momencie poślizgnąłem się na jednym z dużych i mokrych kamieni, straciłem równowagę i upadłem na twarz. Kije trekkingowe nie pomogły! Upadek był dość łatwy, natomiast podniesienie się z ogromnym i ciężkim plecakiem, znacznie mniej.

Po około 2-2,5 godzinach dotarłem do schroniska Mangatepopo i tutaj zdałem sobie sprawę, że czasy marszu podane przez DOC są znacznie zawyżone (w opisie szlaku ten odcinek powinien zająć mi ok. 4 godziny). Warto uzupełnić tutaj butelkę z wodą, będzie ona potrzebna w trakcie kolejnego, znacznie bardziej wymagającego etapu.

Tongariro National Park, New Zealand

Podsumowując, etap 1 jest najmniej imponujący. Dlatego, jeśli nie czujesz się na siłach możesz rozpocząć wędrówkę od Mangatepopo Road End i skrócić pierwszy dzień o 9 km. Musisz jednak zorganizować transport, ponieważ nie ukończysz pełnej pętli.

Etap 2 – z Mangatepopo do Oturere (3.5 – 4h, 12 km)

Tutaj zaczyna się najpopularniejsza część wędrówki znana jako Tongariro Alpine Crossing. Na szczęście byłem już w drodze przez ponad 2 godziny, więc tłumy turystów pokonujące jednodniową wersję szlaku były znacznie przede mną.

Szlak staje się szerszy i biegnie w górę doliny w kierunku przełęczny Mangatepopo. Szeroka dolina robi duże wrażenie i podświadomie zaczynam nucić motyw muzyczny Władcy Pierścieni.

Tongariro National Park, New Zealand

Wspinaczka na przełęcz to najtrudniejsza część dnia i tutaj plecak zaczyna naprawdę ciążyć. Zaczyna być również coraz cieplej i słońce pali moją skórę. Wiedziałem, że o czymś zapomniałem i tym razem padło na krem przeciwsłoneczny. Na szczęście nie minęło dużo czasu, zanim zobaczyłem parę wędrowców, którzy podzielili się ze mną swoimi zasobami. Strome podeście wiedzie aż do Czerwonego Krateru, gdzie zrobiłem sobie dłuższą przerwę. Przy dobrej pogodzie można nawet zobaczyć górę w oddali wulkan Taranaki!

Tongariro National Park, New Zealand
Tongariro National Park, New Zealand
Tongariro National Park, New Zealand
Tongariro National Park, New Zealand

Szlak kontynuuję w kierunku Szmaragdowych Jezior (Emerald Lakes). Strome zejście z dużą ilością małych i śliskich kamieni okazuje się trudne dla wielu turystów. Kijki trekkingowe okazały się bardzo pomocne w utrzymaniu równowagi. Po zejściu decyduję się na półgodzinny poboczny szlak do Niebieskiego Jeziora (Blue Lake). To święte miejsce dla Maorysów i turystom nie wolno dotykać tafli wody. Dalej kieruję się do Doliny Oturere. Krajobraz staje się coraz bardziej pustynny. Na horyzoncie pojawia się zaśnieżony szczyt wulkany Ruapehu. Po godzinie docieram do pola namiotowego Oturere. Jeśli życzysz sobie kąpieli (w lodowatej wodzie), w pobliżu znajduje się wodospad (zapytaj strażnika).

Tongariro Northern Circuit
Tongariro National Park, New Zealand

Etap 3 – z Oturere do Waihohonu (2-2.5h, 8.1 km)

Szlak wiedzie przez doliny potoków i pola żwirowe. Poranna mgła sprawiła, że atmosfera była wyjątkowa. Tego dnia w parku narodowym trwała impreza biegowa, więc mijały mnie setki biegaczy. Po około 2 godzinach dotarłem do schroniska Waihohonu. Zmieniłem pierwotny plan pozostania tam na noc i kontynuowałem do końca szlaku.

Tongariro National Park, New Zealand

Stage 4 – z Waihohonu do wioski Whakapapa (4-4.5h, 15.4 km)

Szlak podąża za strumieniem Waihohonu i wspina się na Przełęcz Tama. Obszar ten znany jest z silnych wiatrów. Doświadczyłem tego na własnej skórze, szczególnie podczas pobocznej wycieczki do górnego jeziora Tama (1,5 godziny w dwie strony). Mimo że zostawiłem plecak na skrzyżowaniu szlaków i kontynuowałem tylko z butelką wody, było to strome podejście, a wiatr bardzo utrudniał utrzymanie równowagi. Z górnego punktu widokowego podziwiać można piękne Jeziora Tama oraz wulkan Ruapehu. Po powrocie na skrzyżowanie szlaków i zabraniu plecaka minęły kolejne 2 godziny, zanim dotarłem do wioski Whakapapa. Polecam wybrać szlak alternatywny, prowadzący przez Wodospad Taranaki. Warto nadrobić drogi!

Szlaki poboczne

Niebieskie Jezioro (Blue Lake) – od skrzyżowania szlaków w pobliżu Szmaragdowych Jezior (Emerald Lakes) podążaj dalej wzdłuż popularnego szlaku Northern Circuit. W dwie strony zajmie to jedynie 30 min.

Jeziora Tama (Tama Lakes) – Spacer do Dolnego Jeziora Tama zajmuje ok. 15 minut, Górne Jezioro to nieco trudniejsze 50-55 minut. Zostaw plecak na skrzyżowaniu szlaków i zabierz tylko wodę i aparat. Uważaj na silne wiatry.

Tongariro National Park, New Zealand

Wodospad Taranaki – alternatywny sposób na dotarcie do wioski Whakapapa. Zejdź po schodach do podstawy wodospadu.

Szczyty Tongariro i Ngauruhoe – trasa na żaden ze szczytów nie jest wytyczona i podobnie jak jeziora, wulkaniczne szczyty są święte dla lokalnego plemienia Maorysów i wspinaczka na nie jest odradzana. Nie wybrałem się na żaden z nich i nie będę polecał tej opcji.

Czas na odpoczynek

To były cudowne 2 dni w krajobrazie nie z tego świata. Kiedy dotarłem na parkingu, byłem wykończony. Jest to jednak wysiłek fizyczny, który testuje nie tylko wytrzymałość fizyczną, ale również kształtuje siłę psychiczną i daje ogromną satysfakcję. Gdybym musiał wybrać 3 miejsca, które chciałbym odwiedzić ponownie na Wyspie Północnej, Park Narodowy Tongariro byłby bez wątpienia jednym z nich!

Wstęp

Chcąc nieco odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku, postanowiłem swój kolejny dzień w Nowej Zelandii spędzić bliżej natury. Wczesna pobudka spowodowana jet lagiem umożliwiła stawienie się na pierwszy prom, płynący tego dnia na wyspę Rangitoto.

Rangitoto jest wyspą wulkaniczną i jednym z 50 wulkanicznych stożków w rejonie Auckland. Po raz ostatni do erupcji doszło około 600 lat temu. Pole wulkaniczne jest jednak wciąż aktywne i nie można wykluczyć przyszłym incydentów. Co za dreszczyk emocji dodany co codziennego życia mieszkańców Auckland!

Jak dostać się na Rangitoto?

Połączenia między Auckland i wyspami w Zatoce Hauraki są obsługiwane przez Fullers. Podróż w dwie strony uszczupliła mój budżet tylko o 39 NZD. Nieźle jak na całodniową wycieczkę po dwóch wyspach. Rejs trwa zaledwie 25 minut, ale jest niesamowicie malowniczy! Przepływam koło portu w Auckland oraz pięknej dzielnicy Davenport z rozpoznawalną Górą Wiktorii oraz rezerwatem North Head.

Rangitoto

Trekking przez Rangitoto

Gdy łódź dotarła na nabrzeże, wraz z prawie wszystkimi pasażerwami podążyłem na szczyt wulkanu Rangitoto, który znajduje się 259 m n.p.m. To raczej łagodny, 3-kilometrowy spacer przez pola lawy, z jedyną stromą częścią na samym końcu (schody). Wysiłek wynagradzają widoki na krater oraz panorama Auckland i Zatoki Hauraki.

Podążając szlakiem na szczyt (lub wracając na dół) możesz odbić na 15-minutowy szlak poboczny, prowadzący do jaskiń lawowych. Jeśli lubisz ciemne, mokre i przyjazne owadom miejsca – trafiłeś w dziesiątkę.

Po zrobieniu kilku zdjęć postanowiłem zejść ze szczytu inną drogą, w kierunku skrzyżowania z Summit Road, a następnie skręcić w prawo i kontynuować do początku szlaku prowadzącego do Zatoki Boulder Wreck (Boulder Wreck Bay Track).

Przejście szlaku zajmuje około 45 minut w jedną stronę. Zatoka ta jest cmentarzyskiem dla ponad 10 statków, które zostały tu porzucone w latach 1887 – 1947. Niektóre fragmenty są dobrze widoczne, szczególnie podczas odpływu.

Tutaj zrozumiałem, dlaczego wszyscy sugerują poważne buty trekkingowe na wypad na Rangitoto. Szlak wiedzie po skałach lawowych. Są one duże, ostre oraz z każdą minutą dnia coraz bardziej nagrzane. Moje buty sportowe bez problemu poradziły sobie w wejściu na szczyt, ale na szlaku prowadzących do Zatoki Boulder Wreck dyskomfort stawał się znaczący.

Po 45 minutach powrotu do głównej drogi nadszedł czas na zmianę scenerii i przejście przez most na znacznie bardziej trawiastą wyspę Motutapu.

Trekking przez Motutapu

Na wyspie znajduje się kilka szlaków, w tym pętla wokół wyspy, której przejście zajmuje około 4,5 h. Podążając nimi, zauważyć można pozostałości bogatej historii z czasów, gdy istniały tu osady Maorysów, odbywały się wiktoriańskie imprezy piknikowe oraz działała baza wojskowa w czasach II wojny światowej.

Mając już w nogach kilka kilometrów oraz ograniczenie czasowe wynikające z rozkładu promów powrotnych do Auckland, postanowiłem udać się do Emu Point i z powrotem. Spędzenie przymusowej nocy na wyspie bez jedzenia i wody nie wydawało się dobrym pomysłem!

Co za zmiana w porównaniu do szorstkich skał wulkanicznych na Rangitoto! Tutaj spaceruję głównie po łąkach, które są pastwiskami dla byków. Jedyną rzeczą, na którą muszę zwrócić uwagę to ich świeże kupy. Widoki wynagradzają z nawiązką wszelkie niedogodności. Z jednej strony towarzyszy mi widok na Rangitoto, z drugiej panorama Auckland. A między nimi? Dziesiątki jachtów.

Motutapu Island

Jeśli chcesz przedłużyć swoją przygodę na wyspach, możesz rozbić namiot w Home Bay. Home Bay to także miejsce, gdzie można złapać prom powrotny do Auckland (znacznie rzadziej niż z Rangitoto, sprawdź rozkład).

Wróciłem do nabrzeża na wyspie Rangitoto, podążając bardzo malowniczym ale męczącym szlakiem Coastal Track (około 2 godzin). Skaliste podłoże nie było jedyną złą wiadomością. Inną było to, że zaczynało mi brakować wody do picia, więc przez ostatnie godziny starałem się po prostu nie myśleć jak bardzo jestem spragniony.

Jeśli masz zapas czasu przed odpłynięciem, możesz sprawdzić małe Muzeum Domku Letniego, który w Nowej Zelandii nazywany jest bach (Bach Museum). Całkiem fajnie jest mieć domek letniskowy na aktywnym wulkanie i od czasu do czasu wpadać na weekend z Auckland! Jest to prawdopodobnie jedyne miejsce na wyspie, gdzie można kupić wodę pitną. Mała butelka kosztowała 2 NZD, ale byłem tak bardzo spragniony, że prawdopodobnie zapłaciłbym 20 NZD gdyby była taka potrzeba. Co za ulga!

Czy warto spędzić dzień na Rangitoto i Motutapi?

Był to niesamowity dzień w Nowej Zelandii. Obie wyspy są pełne niesamowitych krajobrazów i chociaż są tak blisko Auckland, wydaje się, że to zupełnie inny świat. Ta wycieczka nauczyła mnie ważnych lekcji, o których pamiętałem przy kolejnych wypadach w tym kraju.

Po pierwsze, jeśli nie masz pewności, jak wygląda szlak, zawsze przygotuj się na najgorsze i weź solidne buty trekkingowe.

Po drugie, nie lekceważ zapasu wody. Lepiej wziąć za dużo i dźwigać w plecaku niż idąc w upale bez ani jednej kropli.

Wreszcie, zawsze używaj kremu z filtrem! Przez pierwsze dni podróży wyglądałem zapewne jak typowy turysta z Europy. Słońce w Nowej Zelandii może być bardzo zwodnicze. Mimo, że dzień nie wydaje się bardzo słoneczny, nadal możesz zostać poważnie poparzony.

Wylądowałem!

Lotnisko międzynarodowe w Auckland. Kontrola paszportowa oraz „bio-security” przebiegły bardzo sprawnie. Nie zostałem poproszony o pokazanie biletu powrotnego i bez problemu otrzymałem bezpłatną 3 miesięczną wizę turystyczną. Następnie mój sprzęt trekkingowy został dokładnie sprawdzony. Nie nosił on śladów użytkowania więc puszczono mnie dalej. Turyści wwożący namiot lub buty, które są zabrudzone, będą musieli poczekać kilka minut aż zostaną one…umyte. Wszystko to by uniknąć rozprzestenienia się insektów lub chorób, które w tym rejonie nie wystepują.

Najprostszą formą transportu z lotniska do centrum miasta (CBD – Centralna Dzielnica Biznesowa) jest SkyBus. Kursuje on co kilka / kilkanaście minut 24 godziny na dobę a podróż trwa około godziny. Darmowe WiFi na pokładzie ułatwi śledzenie bieżącej lokalizacji na mapie. To wszystko za 17 NZD w jedną stronę lub 32 NZD w pakiecie z biletem powrotnym. Sprzedaż odbywa się przez internet lub na lotnisku.

Widok na Centralną Dzielnicę Biznesową z Wynyard Quarter

Ciekawostki o Auckland

Zanim przejdę do opisu najciekawszych miejsc w Auckland, przytoczę kilka ciekawostek oraz faktów historycznych. Terytorium Nowej Zelandii jest nieznacznie większe od terytorium Wielkiej Brytanii, jednak stosunek zaludnienia to zaledwie 7%. Podróżując wokół kraju, nie napotkacie na swojej drodze ogromnych aglomeracji miejskich. Nawet Auckland, które jest największych miastem w kraju, ma bardzo wiele zielonych dzielnic z willami idyllicznie położonymi między Oceanem Spokojnym a Morzem Tasmańskim.

Maorysi nazywali te tereny Tamaki lub Tamaki Makarau co oznacza Oblubienica tysiąca kochanków. Ich żyzność oraz położenie na zbiegu dróg wodnych biegnących w różnych kierunkach, wzbudzały pożądanie przez lokalne plemiona. A to z kolei, prowadziło do konfliktów.

Największe miasto kraju nie zawsze jest jego stolicą. Auckland nią było od roku 1842, kiedy to Gubernator Nowej Zelandii William Hobson zdecydował, że jest to najlepsze do tego miejsce i nazwał je na cześć Pierwszego Lorda Admiralicji – George’a Edena (hrabiego Auckland). Jednak w 1865 roku urzędnicy zdecydowali, że regularne dojazdy do Auckland z Wyspy Południowej zajmowały zbyt wiele czasu (w tamtym latach podróż trwała 2 miesiące) i stolicę przeniesiono do Wellington.

Może była to dobra decyzja! Nie jestem fanem spacerów między monumentalnymi budynkami rządowymi otoczonymi wysokim murem i ochroną. Dziś w Auckland panuje odprężająca atmosfera z najwyższej jakości muzeami, restauracjami, barami i wydarzeniami. Dodaj do tego wielokulturowość i poczujesz klimat, którego nie można doświadczyć nigdzie indziej w kraju.

W tym mieście, woda nigdy nie jest daleko. Zatoka Hauraki i jej wyspy to raj dla żeglarzy, a Kiwi wiedzą najlepiej, jak z tego korzystać. Co trzecie gospodarstwo domowe posiada łódź. To więcej łodzi na mieszkańca niż gdziekolwiek indziej na świecie. Bez wątpienia wpływa to na fakt, że Auckland było kilkukrotnie wybierane jako jedno z najbardziej atrakcyjnych miast na świecie.

10 najciekawszych miejsc w Auckland

Wylądowałem wcześnie rano, więc pokój zarezerowany w Nomads Auckland Backpackers nie był jeszcze gotowy. Zostawiłem jednak tam swój plecak i ruszyłem na spacer!

Poniżej lista 10 miejsc, które według mnie zasługują na uwagę podczas zwiedzania Auckland:

  1. Góra Eden (Mt Eden) – najwyższy stożek wulkaniczny w mieście (196m n.p.m). Krótki spacer na szczyt wynagradzają panoramiczne widoki na Auckland oraz pozostałość ostatniej erupcji – krater o głębokości 50 m. Góra była kiedyś zamieszkana przez Maorysów, a krater uważany jest za miejsce święte, więc nie schodź z wyznaczonej ścieżki. Do podnóża góry dotarłem rowerem miejskim (4 km z centrum), co było przyjemną, ale męczącą przejażdżką ze względu na liczne wzniesienia po drodze.
Panorama Auckland z Góry Eden
  1. Spacer z Punktu Achillesa (Achilles Point) do Zatoki Ohaku (Ohaku Bay) – Do punktu widokowego Achillesa najprościej dotrzeć autobusem albo elektryczną hulajnogą. Kontynuując wzdłuż wybrzeża w kierunku Zatoki Ohaku, mijamy Zatokę St Heliers, Plażę Kohimarama oraz Zatokę Misjonarzy (Mission Bay). Szczególnie w weekendy, trasa pełna jest spacerowiczów, biegaczy oraz osób relaksujących się na plażach i w parkach. Jeśli chcesz uwolnić swoje ciało i umysł, sprawdź plażę nudystów w Zatoce Kobiet (Ladies Bay). Wbrew nazwie, obecność mężczyzn jest dozwolona 🙂
  1. Muzeum Wojny – pięknie położone na wzgórzu, prezentuje nie tylko zaangażowanie Nowej Zelandii w wojny, ale także niezwykle interesujące informacje na temat kultury Maorysów. Wstęp dla międzynarodowych turystów kosztuje 25 NZD, ale będą to dobrze wydane pieniądze. Poświęć na zwiedzanie przynajmniej 3 godziny. Jest to moim zdaniej jedno z dwóch najlepszych muzeów w Nowej Zelandii (wraz z Muzeum Te Papa Tongarewa w Wellington).
  2. Góra Victorii oraz Rezerwat North Head – Dwa stożki wulkaniczne znajdujące się w pięknej dzielnicy Davenport, z dobrze zachowanymi budynkami wiktoriańskimi i edwardiańskimi. Zauważysz tutaj pozostałości zagrożeń, przed którymi stanęła Nowa Zelandia najpierw ze strony Rosjan, a następnie w okresach I i II wojny światowej. Są to nasypy obronne w obu miejscach oraz podziemne tunele w Rezerwacie North Head. Rozpościera się stąd fantastyczny widok na Auckland z jednej strony i wulkan Rangitoto z drugiej. Warto też sprawdzić plażę Cheltenham, oddaloną o zaledwie kilka minut spaceru.
  1. Sky Tower – najwyższa konstrukcja na półkuli południowej gwarantująca 360 stopniowy widok na miasto i wyspy Zatoki Hauraki. Szklana podłoga wciąż ekscytuje wielu osób, kładących się na niej i robiących selfie. Mimo skakania nad ich głowami, jest to miłe do odwiedzenia miejsce, szczególnie późnym popołudniem, aby podziwiać zachód słońca. Bilet nie jest najtańszy – 32 NZD dla międzynarodowego gościa. Oprócz pięknych widoków, dwie dodatkowe atrakcje przeznaczone są dla entuzjastów dreszczyku emocji. SkyWalk to spacer wokół platformy zawieszonej 192 metrów nad ziemią. Jeśli to wciąż za mało, można z niej po prostu skoczyć (SkyJump).
  1. Coast to Coast Track – Czy wspominałem już, że w Auckland nigdy nie jesteś daleko od wody? Możesz to sprawdzić pokonując 16-kilometrowy szlak pieszy od Wybrzeża Waitemata nad Oceanem Spokojnym do Portu Manukau nad Morzem Tasmańskim.
  2. Festiwal Pasifika – Wielkie wydarzenie odbywa się co roku w marcu w Parku Western Springs. Auckland ma największą polinezyjską populację ze wszystkich miast na świecie. Sprawdź szczegóły na ich stronie internetowej i nie zapomnij wpaść.
  1. Viaduct Harbour / Wynyard Quarter – Oba miejsca połączone są mostem zwodzonym i oferują wiele restauracji, barów, targ rybny oraz po prostu miłe miejsce na spacer wśród unoszących się na wodzie jachtów.
  1. One Three Hill – Wygląda jak kolejny stożek wulkaniczny, tym razem z owcami pasącymi się na jego zboczach. Jednak w przeszłości była to największa fortyfikacja Maorysów w kraju, z populacją około 5000 osób. Dziś na szczycie znajduje się obelisk poświęcony Maorysom. Warto również zwiedzić park Cornwall położony u stóp wzgórza.
  1. Galeria Sztuki (Auckland Art Gallery) – główna publiczna galeria sztuki w mieście prezentująca prace lokalnych artystów. Aktualne wystawy znajdziesz na ich stronie internetowej, więc sprawdź, czy jest coś interesującego zanim wydasz 20 NZD, bo tyle kosztuje bilet dla międzynarodowego turysty.

Poniższe miejsca nie zakwalifikowały się do czołowej 10, jednak są również warte odwiedzenia:

  1. Katedra Św. Patryka (St Patrick’s Cathedral) – ładnie wkomponowana między wieżowce biurowe Centralnej Dzielnicy Biznesowej. Założona przez pierwszego biskupa katolickiego w Nowej Zelandii – Jeana Baptiste Pompalliera.
St Patrick's Cathedral in Auckland CBD
Katedra Św. Patryka w Auckland CBD
  1. Uniwersytecka Wieża Zegarowa – 54-metrowa wieża stanowi centralny element i symbol Uniwersytetu w Auckland. W przeszłości mieściły się tu różne wydziały, biblioteka i sala uniwersytecka. Dziś to siedziba Administracji Studenckiej i Sala Rady Uniwersyteckiej. Podczas mojej wizyty budynek był zamknięty. Jeśli szczęście będzie po Twojej stronie, zajrzyj do środka. W jego wnętrzu znajduje się m.in. mozaika podłogowa.
  1. Nowozelandzkie Muzeum Morskie – rozległe muzeum prezentujące tematy pierwszych mieszkańców Polinezji, wielorybnictwa, nawigacji, handlu morskiego, a także bardziej współczesnej historii America’s Cup.

3 dni spędzone w Auckland w zupełności wystarczyły, aby poczuć atmosferę tego miasta. Warto dodać kilka dni by wybrać się na wyspy Zatoki Hauraki, takie jak Waiheke, Rangitoto lub Great Barrier. Skontaktuj się ze mną lub komentuj poniżej w przypadku pytań dotyczących Auckland!

Zacznę od czegoś nie tak zaskakującego – bardzo lubię podróżować. Możesz zapytać: kto nie lubi?

Słusznie.

Nie znam zbyt wiele osób, które kategorycznie odmawiają wyjazdu na wakacje. W miejsca, w których jeszcze nie byli. By doświadczyć nowej kultury, odreagować codzienny stres oraz zrobić kilka selfie momentalnie wrzucanych na Instagram z hashtagiem #paradie.

Ale potem, po 2 lub 3 tygodniach (jeśli masz szczęście), wszystko się kończy i nagle wracasz do… codziennej rutyny.

Brzmi jak standardowe wakacje, prawda?

Coraz więcej osób wybiera się w długie podróże i każdy robi to z innych powodów. Dla niektórych jest to wypalenie zawodowe, zawód miłosny, potrzeba zmienienia czegoś w swoim życiu, chęć przeżycia przygody. Jeszcze więcej osób o takiej podróży marzy, ale nigdy się na nią nie decyduje. Powodów jest jeszcze więcej i poświęcę im oddzielny artykuł. Niektóre mocno naciągane i służą jako kiepskie wymówki maskujące to co naprawdę odczuwamy. Strach przez wyjściem ze strefy komfortu.

Nigdy nie mogłem znieść wejścia na pokład samolotu do domu z tym rozczarowaniem w głowie. Czy to już naprawdę skończone? Czy naprawdę muszę czekać kolejne miesiące, aby poczuć emocje związane z podróżą? Niedosyt. Niecierpliwość.

Wiele osób lubi rutynę. Daje im oczekiwany poziom bezpieczeństwa. Co stanie się jutro? Kolejny dzień w biurze, termin goni termin, powrót do domu, kolacja, sen. Może uda się wcisnąć Netflix gdzieś pomiędzy. A potem powtórka od początku. Niektórzy mówią: „do dupy ale stabilnie”.

Robiłem dokładnie tak samo, dopóki nie postanowiłem przestać odkładać marzeń na później. Miałem 28 lat, kończyłem roczne oddelegowanie w Niemczech, byłem zmęczony pracą w korporacji i nie wiedziałem co dalej. Trudno wyobrazić sobie lepszy moment na podjęcie poważnych decyzji, prawda?

Zacząłem więc badać grunt i pytać o możliwość bezpłatnego urlopu na kilka miesięcy. Mówiąc dokładniej: 10 miesięcy.

Na początku poruszyłem ten temat raczej żartobliwie. Wkrótce jednak temat stał się coraz bardziej poważny więc konsekwentnie go drążyłem. Podekscytowanie rosło i wiedziałem, że z bezpłatnym urlopem czy bez, ale zrobię to.

Wybiorę się w kilkumiesięczną podróż!

Duże korporacje mają jedną wspólną cechę (jest ich więcej, ale wtedy tylko jedna była dla mnie istotna). Zwykle nie znikają z dnia na dzień, więc można zatrudnić się z powrotem, jeśli nie w tej firmie, to w innej. Niewielka różnica. Po krótkim okresie czasu otrzymałem zgodę od mojego pracodawcy na długoterminowy urlop. Dało mi to poczucie spokoju. Jeśli po drodze coś pójdzie nie tak, mogłem w każdej chwili wrócić do starej pracy w Gdańsku.

Wielkie pytanie pojawiło się wkrótce potem – gdzie jechać?! Mając tak dużo czasu, chciałem wybrać się do miejsc, których nie mogę łatwo odwiedzić z Europy na regularne wakacje. W mojej głowie pojawiły się dwie opcje i rozpoczęła się bitwa: Ameryka Południowa kontra Australia i Oceania.

Moim problemem jest to, że chcę być wszędzie i zobaczyć wszystko. Nie lubię odwiedzania 2-3 głównych atrakcji turystycznych w danym kraju, by potem już pędzić do kolejnego. Kupiłem bilet w jedną stronę do Auckland w Nowej Zelandii, planując spędzić tam 3 miesiące. Na tyle pozwala zwykła wiza turystyczna. Następnie kolejne 3 miesiące planowałem podróżować po Australii. A pozostały okres? Wybieganie w przyszłość z tak dużym wyprzedzeniem nie miało sensu. W zależności od samopoczucia i oczywiście budżetu, postanowiłem podjąć decyzję, gdy będę w Australii.

Nadeszła chwila pakowania i przenosin z Niemiec z powrotem do Polski. Pakowanie nigdy nie jest dla mnie zbyt uciążliwe, ale rozpakowywanie… nienawidzę tego. Na szczęście oddzieliłem od pozostałych te rzeczy, które potencjalnie zabiorę ze sobą na wyjazd. Dlatego większości pudeł nie musiałem nawet później otwierać.

Pakowanie pomogło mi zrozumieć, ilu rzeczy wciąż nie mam, ale potrzebuję! Namiot, śpiwór, mata do spania, kuchenka gazowa, buty trekkingowe. Wszystko to musiałem kupić na kilka dni przed wylotem, bez czasu na przetestowanie sprzętu w terenie.

Namiot, który zakupiłem specjalnie na ten wyjazd to MSR Elixir. Jest on przeznaczony dla 2 osób, ale lekka konstrukcja powinna zadowolić również samotnych wędrowców w pojedynkę. Dododatkowa przestrzeń bardzo się przydała!

Ostatnie spotkanie z rodziną zgrało się ze Świętami Bożego Narodzenia. Dobra okazja, aby zjeść dużo tradycyjnych potraw, zwłaszcza przed rozpoczęciem diety puszkowej bazującej na tuńczyku i kurczaku z ryżem. Dzień po świętach byłem już w pociągu na lotnisko Fryderyka Chopina w Warszawie.

Pierwszy lot z Warszawy do Pragi był w porządku. Potem z Pragi do Seulu też nieźle. Ale kiedy wsiadłem do samolotu lecącego z Seulu do Auckland (kolejne 10 godzin), zdałem sobie sprawę, że wyjeżdżam naprawdę daleko od domu.

Ah… zdałem sobie sprawę z jeszcze jednej rzeczy – że ta podróż to najlepsze z moich dotychczasowych decyzji.

Checking out traditional goulash and dumpling during first stopover in Prague.
Postój w Pradze to dobra okazja by spróbować tradycyjny gulasz z knedlikami.

To na lotnisku w Seulu natknąłem się na genialny i mało oryginalny pomysł, że będę zapisywać swoje wspomnienia z każdego dnia podróży. Głównie dla siebie, ponieważ z doświadczenia wiem, że moja pamięć nie jest tak dobra, by za kilka lat wszystko dokładnie pamiętać. Zwłaszcza, że życie w podróży jest nieco bardziej dynamiczne i obfitujące we wrażenia niż życie zawodowe.

Second stopover - Seoul airport
Nowoczesne oraz przyjazne dla podróżników lotnisko w Seulu.

Nie wziąłem laptopa, tylko kiepski telefon komórkowy i aparat fotograficzny. Ale co jest złego w tradycyjnym pisaniu w zeszycie? Niewiele. Poza tym, że pisanie bloga jest nieco trudniejsze.

Dlatego czytasz ten wpis teraz, kiedy moja podróż dobiegła już końca. Emocje z nią związane wciąż są jednak żywe. Chcę się podzielić swoimi przemyśleniami, przygodami oraz najciekawszymi miejscami napotkanymi po drodze.

Co się wydarzyło wylądowaniu w Auckland i co warto zobaczyć w największym mieście Nowej Zelandii?

Sprawdź kolejny post: Auckland – 10 najciekawszych miejsc.