Tag

featured

Browsing

Wylądowałem!

Lotnisko międzynarodowe w Auckland. Kontrola paszportowa oraz “bio-security” przebiegły bardzo sprawnie. Nie zostałem poproszony o pokazanie biletu powrotnego i bez problemu otrzymałem bezpłatną 3 miesięczną wizę turystyczną. Następnie mój sprzęt trekkingowy został dokładnie sprawdzony. Nie nosił on śladów użytkowania więc puszczono mnie dalej. Turyści wwożący namiot lub buty, które są zabrudzone, będą musieli poczekać kilka minut aż zostaną one…umyte. Wszystko to by uniknąć rozprzestenienia się insektów lub chorób, które w tym rejonie nie wystepują.

Najprostszą formą transportu z lotniska do centrum miasta (CBD – Centralna Dzielnica Biznesowa) jest SkyBus. Kursuje on co kilka / kilkanaście minut 24 godziny na dobę a podróż trwa około godziny. Darmowe WiFi na pokładzie ułatwi śledzenie bieżącej lokalizacji na mapie. To wszystko za 17 NZD w jedną stronę lub 32 NZD w pakiecie z biletem powrotnym. Sprzedaż odbywa się przez internet lub na lotnisku.

Widok na Centralną Dzielnicę Biznesową z Wynyard Quarter

Ciekawostki o Auckland

Zanim przejdę do opisu najciekawszych miejsc w Auckland, przytoczę kilka ciekawostek oraz faktów historycznych. Terytorium Nowej Zelandii jest nieznacznie większe od terytorium Wielkiej Brytanii, jednak stosunek zaludnienia to zaledwie 7%. Podróżując wokół kraju, nie napotkacie na swojej drodze ogromnych aglomeracji miejskich. Nawet Auckland, które jest największych miastem w kraju, ma bardzo wiele zielonych dzielnic z willami idyllicznie położonymi między Oceanem Spokojnym a Morzem Tasmańskim.

Maorysi nazywali te tereny Tamaki lub Tamaki Makarau co oznacza Oblubienica tysiąca kochanków. Ich żyzność oraz położenie na zbiegu dróg wodnych biegnących w różnych kierunkach, wzbudzały pożądanie przez lokalne plemiona. A to z kolei, prowadziło do konfliktów.

Największe miasto kraju nie zawsze jest jego stolicą. Auckland nią było od roku 1842, kiedy to Gubernator Nowej Zelandii William Hobson zdecydował, że jest to najlepsze do tego miejsce i nazwał je na cześć Pierwszego Lorda Admiralicji – George’a Edena (hrabiego Auckland). Jednak w 1865 roku urzędnicy zdecydowali, że regularne dojazdy do Auckland z Wyspy Południowej zajmowały zbyt wiele czasu (w tamtym latach podróż trwała 2 miesiące) i stolicę przeniesiono do Wellington.

Może była to dobra decyzja! Nie jestem fanem spacerów między monumentalnymi budynkami rządowymi otoczonymi wysokim murem i ochroną. Dziś w Auckland panuje odprężająca atmosfera z najwyższej jakości muzeami, restauracjami, barami i wydarzeniami. Dodaj do tego wielokulturowość i poczujesz klimat, którego nie można doświadczyć nigdzie indziej w kraju.

W tym mieście, woda nigdy nie jest daleko. Zatoka Hauraki i jej wyspy to raj dla żeglarzy, a Kiwi wiedzą najlepiej, jak z tego korzystać. Co trzecie gospodarstwo domowe posiada łódź. To więcej łodzi na mieszkańca niż gdziekolwiek indziej na świecie. Bez wątpienia wpływa to na fakt, że Auckland było kilkukrotnie wybierane jako jedno z najbardziej atrakcyjnych miast na świecie.

10 najciekawszych miejsc w Auckland

Wylądowałem wcześnie rano, więc pokój zarezerowany w Nomads Auckland Backpackers nie był jeszcze gotowy. Zostawiłem jednak tam swój plecak i ruszyłem na spacer!

Poniżej lista 10 miejsc, które według mnie zasługują na uwagę podczas zwiedzania Auckland:

  1. Góra Eden (Mt Eden) – najwyższy stożek wulkaniczny w mieście (196m n.p.m). Krótki spacer na szczyt wynagradzają panoramiczne widoki na Auckland oraz pozostałość ostatniej erupcji – krater o głębokości 50 m. Góra była kiedyś zamieszkana przez Maorysów, a krater uważany jest za miejsce święte, więc nie schodź z wyznaczonej ścieżki. Do podnóża góry dotarłem rowerem miejskim (4 km z centrum), co było przyjemną, ale męczącą przejażdżką ze względu na liczne wzniesienia po drodze.
Panorama Auckland z Góry Eden
  1. Spacer z Punktu Achillesa (Achilles Point) do Zatoki Ohaku (Ohaku Bay) – Do punktu widokowego Achillesa najprościej dotrzeć autobusem albo elektryczną hulajnogą. Kontynuując wzdłuż wybrzeża w kierunku Zatoki Ohaku, mijamy Zatokę St Heliers, Plażę Kohimarama oraz Zatokę Misjonarzy (Mission Bay). Szczególnie w weekendy, trasa pełna jest spacerowiczów, biegaczy oraz osób relaksujących się na plażach i w parkach. Jeśli chcesz uwolnić swoje ciało i umysł, sprawdź plażę nudystów w Zatoce Kobiet (Ladies Bay). Wbrew nazwie, obecność mężczyzn jest dozwolona 🙂
  1. Muzeum Wojny – pięknie położone na wzgórzu, prezentuje nie tylko zaangażowanie Nowej Zelandii w wojny, ale także niezwykle interesujące informacje na temat kultury Maorysów. Wstęp dla międzynarodowych turystów kosztuje 25 NZD, ale będą to dobrze wydane pieniądze. Poświęć na zwiedzanie przynajmniej 3 godziny. Jest to moim zdaniej jedno z dwóch najlepszych muzeów w Nowej Zelandii (wraz z Muzeum Te Papa Tongarewa w Wellington).
  2. Góra Victorii oraz Rezerwat North Head – Dwa stożki wulkaniczne znajdujące się w pięknej dzielnicy Davenport, z dobrze zachowanymi budynkami wiktoriańskimi i edwardiańskimi. Zauważysz tutaj pozostałości zagrożeń, przed którymi stanęła Nowa Zelandia najpierw ze strony Rosjan, a następnie w okresach I i II wojny światowej. Są to nasypy obronne w obu miejscach oraz podziemne tunele w Rezerwacie North Head. Rozpościera się stąd fantastyczny widok na Auckland z jednej strony i wulkan Rangitoto z drugiej. Warto też sprawdzić plażę Cheltenham, oddaloną o zaledwie kilka minut spaceru.
  1. Sky Tower – najwyższa konstrukcja na półkuli południowej gwarantująca 360 stopniowy widok na miasto i wyspy Zatoki Hauraki. Szklana podłoga wciąż ekscytuje wielu osób, kładących się na niej i robiących selfie. Mimo skakania nad ich głowami, jest to miłe do odwiedzenia miejsce, szczególnie późnym popołudniem, aby podziwiać zachód słońca. Bilet nie jest najtańszy – 32 NZD dla międzynarodowego gościa. Oprócz pięknych widoków, dwie dodatkowe atrakcje przeznaczone są dla entuzjastów dreszczyku emocji. SkyWalk to spacer wokół platformy zawieszonej 192 metrów nad ziemią. Jeśli to wciąż za mało, można z niej po prostu skoczyć (SkyJump).
  1. Coast to Coast Track – Czy wspominałem już, że w Auckland nigdy nie jesteś daleko od wody? Możesz to sprawdzić pokonując 16-kilometrowy szlak pieszy od Wybrzeża Waitemata nad Oceanem Spokojnym do Portu Manukau nad Morzem Tasmańskim.
  2. Festiwal Pasifika – Wielkie wydarzenie odbywa się co roku w marcu w Parku Western Springs. Auckland ma największą polinezyjską populację ze wszystkich miast na świecie. Sprawdź szczegóły na ich stronie internetowej i nie zapomnij wpaść.
  1. Viaduct Harbour / Wynyard Quarter – Oba miejsca połączone są mostem zwodzonym i oferują wiele restauracji, barów, targ rybny oraz po prostu miłe miejsce na spacer wśród unoszących się na wodzie jachtów.
  1. One Three Hill – Wygląda jak kolejny stożek wulkaniczny, tym razem z owcami pasącymi się na jego zboczach. Jednak w przeszłości była to największa fortyfikacja Maorysów w kraju, z populacją około 5000 osób. Dziś na szczycie znajduje się obelisk poświęcony Maorysom. Warto również zwiedzić park Cornwall położony u stóp wzgórza.
  1. Galeria Sztuki (Auckland Art Gallery) – główna publiczna galeria sztuki w mieście prezentująca prace lokalnych artystów. Aktualne wystawy znajdziesz na ich stronie internetowej, więc sprawdź, czy jest coś interesującego zanim wydasz 20 NZD, bo tyle kosztuje bilet dla międzynarodowego turysty.

Poniższe miejsca nie zakwalifikowały się do czołowej 10, jednak są również warte odwiedzenia:

  1. Katedra Św. Patryka (St Patrick’s Cathedral) – ładnie wkomponowana między wieżowce biurowe Centralnej Dzielnicy Biznesowej. Założona przez pierwszego biskupa katolickiego w Nowej Zelandii – Jeana Baptiste Pompalliera.
St Patrick's Cathedral in Auckland CBD
Katedra Św. Patryka w Auckland CBD
  1. Uniwersytecka Wieża Zegarowa – 54-metrowa wieża stanowi centralny element i symbol Uniwersytetu w Auckland. W przeszłości mieściły się tu różne wydziały, biblioteka i sala uniwersytecka. Dziś to siedziba Administracji Studenckiej i Sala Rady Uniwersyteckiej. Podczas mojej wizyty budynek był zamknięty. Jeśli szczęście będzie po Twojej stronie, zajrzyj do środka. W jego wnętrzu znajduje się m.in. mozaika podłogowa.
  1. Nowozelandzkie Muzeum Morskie – rozległe muzeum prezentujące tematy pierwszych mieszkańców Polinezji, wielorybnictwa, nawigacji, handlu morskiego, a także bardziej współczesnej historii America’s Cup.

3 dni spędzone w Auckland w zupełności wystarczyły, aby poczuć atmosferę tego miasta. Warto dodać kilka dni by wybrać się na wyspy Zatoki Hauraki, takie jak Waiheke, Rangitoto lub Great Barrier. Skontaktuj się ze mną lub komentuj poniżej w przypadku pytań dotyczących Auckland!

Zacznę od czegoś nie tak zaskakującego – bardzo lubię podróżować. Możesz zapytać: kto nie lubi?

Słusznie.

Nie znam zbyt wiele osób, które kategorycznie odmawiają wyjazdu na wakacje. W miejsca, w których jeszcze nie byli. By doświadczyć nowej kultury, odreagować codzienny stres oraz zrobić kilka selfie momentalnie wrzucanych na Instagram z hashtagiem #paradie.

Ale potem, po 2 lub 3 tygodniach (jeśli masz szczęście), wszystko się kończy i nagle wracasz do… codziennej rutyny.

Brzmi jak standardowe wakacje, prawda?

Coraz więcej osób wybiera się w długie podróże i każdy robi to z innych powodów. Dla niektórych jest to wypalenie zawodowe, zawód miłosny, potrzeba zmienienia czegoś w swoim życiu, chęć przeżycia przygody. Jeszcze więcej osób o takiej podróży marzy, ale nigdy się na nią nie decyduje. Powodów jest jeszcze więcej i poświęcę im oddzielny artykuł. Niektóre mocno naciągane i służą jako kiepskie wymówki maskujące to co naprawdę odczuwamy. Strach przez wyjściem ze strefy komfortu.

Nigdy nie mogłem znieść wejścia na pokład samolotu do domu z tym rozczarowaniem w głowie. Czy to już naprawdę skończone? Czy naprawdę muszę czekać kolejne miesiące, aby poczuć emocje związane z podróżą? Niedosyt. Niecierpliwość.

Wiele osób lubi rutynę. Daje im oczekiwany poziom bezpieczeństwa. Co stanie się jutro? Kolejny dzień w biurze, termin goni termin, powrót do domu, kolacja, sen. Może uda się wcisnąć Netflix gdzieś pomiędzy. A potem powtórka od początku. Niektórzy mówią: „do dupy ale stabilnie”.

Robiłem dokładnie tak samo, dopóki nie postanowiłem przestać odkładać marzeń na później. Miałem 28 lat, kończyłem roczne oddelegowanie w Niemczech, byłem zmęczony pracą w korporacji i nie wiedziałem co dalej. Trudno wyobrazić sobie lepszy moment na podjęcie poważnych decyzji, prawda?

Zacząłem więc badać grunt i pytać o możliwość bezpłatnego urlopu na kilka miesięcy. Mówiąc dokładniej: 10 miesięcy.

Na początku poruszyłem ten temat raczej żartobliwie. Wkrótce jednak temat stał się coraz bardziej poważny więc konsekwentnie go drążyłem. Podekscytowanie rosło i wiedziałem, że z bezpłatnym urlopem czy bez, ale zrobię to.

Wybiorę się w kilkumiesięczną podróż!

Duże korporacje mają jedną wspólną cechę (jest ich więcej, ale wtedy tylko jedna była dla mnie istotna). Zwykle nie znikają z dnia na dzień, więc można zatrudnić się z powrotem, jeśli nie w tej firmie, to w innej. Niewielka różnica. Po krótkim okresie czasu otrzymałem zgodę od mojego pracodawcy na długoterminowy urlop. Dało mi to poczucie spokoju. Jeśli po drodze coś pójdzie nie tak, mogłem w każdej chwili wrócić do starej pracy w Gdańsku.

Wielkie pytanie pojawiło się wkrótce potem – gdzie jechać?! Mając tak dużo czasu, chciałem wybrać się do miejsc, których nie mogę łatwo odwiedzić z Europy na regularne wakacje. W mojej głowie pojawiły się dwie opcje i rozpoczęła się bitwa: Ameryka Południowa kontra Australia i Oceania.

Moim problemem jest to, że chcę być wszędzie i zobaczyć wszystko. Nie lubię odwiedzania 2-3 głównych atrakcji turystycznych w danym kraju, by potem już pędzić do kolejnego. Kupiłem bilet w jedną stronę do Auckland w Nowej Zelandii, planując spędzić tam 3 miesiące. Na tyle pozwala zwykła wiza turystyczna. Następnie kolejne 3 miesiące planowałem podróżować po Australii. A pozostały okres? Wybieganie w przyszłość z tak dużym wyprzedzeniem nie miało sensu. W zależności od samopoczucia i oczywiście budżetu, postanowiłem podjąć decyzję, gdy będę w Australii.

Nadeszła chwila pakowania i przenosin z Niemiec z powrotem do Polski. Pakowanie nigdy nie jest dla mnie zbyt uciążliwe, ale rozpakowywanie… nienawidzę tego. Na szczęście oddzieliłem od pozostałych te rzeczy, które potencjalnie zabiorę ze sobą na wyjazd. Dlatego większości pudeł nie musiałem nawet później otwierać.

Pakowanie pomogło mi zrozumieć, ilu rzeczy wciąż nie mam, ale potrzebuję! Namiot, śpiwór, mata do spania, kuchenka gazowa, buty trekkingowe. Wszystko to musiałem kupić na kilka dni przed wylotem, bez czasu na przetestowanie sprzętu w terenie.

Namiot, który zakupiłem specjalnie na ten wyjazd to MSR Elixir. Jest on przeznaczony dla 2 osób, ale lekka konstrukcja powinna zadowolić również samotnych wędrowców w pojedynkę. Dododatkowa przestrzeń bardzo się przydała!

Ostatnie spotkanie z rodziną zgrało się ze Świętami Bożego Narodzenia. Dobra okazja, aby zjeść dużo tradycyjnych potraw, zwłaszcza przed rozpoczęciem diety puszkowej bazującej na tuńczyku i kurczaku z ryżem. Dzień po świętach byłem już w pociągu na lotnisko Fryderyka Chopina w Warszawie.

Pierwszy lot z Warszawy do Pragi był w porządku. Potem z Pragi do Seulu też nieźle. Ale kiedy wsiadłem do samolotu lecącego z Seulu do Auckland (kolejne 10 godzin), zdałem sobie sprawę, że wyjeżdżam naprawdę daleko od domu.

Ah… zdałem sobie sprawę z jeszcze jednej rzeczy – że ta podróż to najlepsze z moich dotychczasowych decyzji.

Checking out traditional goulash and dumpling during first stopover in Prague.
Postój w Pradze to dobra okazja by spróbować tradycyjny gulasz z knedlikami.

To na lotnisku w Seulu natknąłem się na genialny i mało oryginalny pomysł, że będę zapisywać swoje wspomnienia z każdego dnia podróży. Głównie dla siebie, ponieważ z doświadczenia wiem, że moja pamięć nie jest tak dobra, by za kilka lat wszystko dokładnie pamiętać. Zwłaszcza, że życie w podróży jest nieco bardziej dynamiczne i obfitujące we wrażenia niż życie zawodowe.

Second stopover - Seoul airport
Nowoczesne oraz przyjazne dla podróżników lotnisko w Seulu.

Nie wziąłem laptopa, tylko kiepski telefon komórkowy i aparat fotograficzny. Ale co jest złego w tradycyjnym pisaniu w zeszycie? Niewiele. Poza tym, że pisanie bloga jest nieco trudniejsze.

Dlatego czytasz ten wpis teraz, kiedy moja podróż dobiegła już końca. Emocje z nią związane wciąż są jednak żywe. Chcę się podzielić swoimi przemyśleniami, przygodami oraz najciekawszymi miejscami napotkanymi po drodze.

Co się wydarzyło wylądowaniu w Auckland i co warto zobaczyć w największym mieście Nowej Zelandii?

Sprawdź kolejny post: Auckland – 10 najciekawszych miejsc.