Wąwóz Alamedin znajduje się w kirgiskim paśmie Ala-Too, będącym częścią północnych gór Tien-Szan. Wąwóz ciągnie się wzdłuż rzeki Alamedin i słynie ze stromych, skalistych zboczy, łąk i lasów sosnowych.
Obszar ten jest popularny wśród miłośników pieszych wędrówek, jazdy konnej i biwakowania. Szlaki prowadzą do wodospadów i wyższych przełęczy górskich, które łączą się z innymi dolinami. Ze względu na stosunkowo bliskie położenie od Biszkeku (około 30 kilometrów), jest to jedno z bardziej dostępnych miejsc wypoczynkowych dla mieszkańców i turystów.
Flora i fauna są tu bogate: wiosną i latem można tu spotkać jałowiec, dzikie kwiaty, a także różnorodne zwierzęta górskie, takie jak świstaki i ptaki drapieżne. Zimą wąwóz jest pokryty śniegiem, co czyni go idealnym miejscem do uprawiania narciarstwa.
Jak dotrzeć do wąwozu Alamedin?
Prywatnym samochodem
Z Biszkeku należy kierować się na południe drogą Alamedin. Po około 20–30 kilometrach dotrzesz do wąwozu w pobliżu wsi Koj-Tasz. Stamtąd droga prowadzi w głąb doliny, choć im dalej, tym jest węższa i bardziej wyboista.
Transportem publicznym
Z Biszkeku do Koj-Tasz regularnie kursują taksówki zbiorowe i minibusy (marszrutki). Dalej można dotrzeć pieszo, autostopem lub lokalnym transportem.
Taksówką
Możesz skorzystać z aplikacji Yandex i zamówić prywatną taksówkę, która dowiezie Cię na początek szlaku pieszego.
Wycieczki
Niektóre lokalne firmy turystyczne i pensjonaty organizują jednodniowe wycieczki trekkingowe, często obejmujące przystanki przy gorących źródłach i wodospadach.
Najlepszy czas na wizytę
Wiosna (kwiecień–czerwiec)
To właśnie wtedy dolina ożywa. Śnieg zaczyna topnieć, rzeka wezbiera, a łąki zapełniają się dzikimi kwiatami. Na wyższych wysokościach szlaki mogą być nadal błotniste lub zaśnieżone, ale krajobraz jest wyjątkowo kolorowy.
Lato (lipiec–sierpień)
Najpopularniejszy sezon. Pogoda jest stabilna, brzegi rzek zielone i idealne na piesze wędrówki, kemping lub jazdę konną. Pojawiają się również jurty stawiane przez rodziny pasterskie, ponieważ zwierzęta gospodarskie są tu wypasane na wysokich pastwiskach.
Jesień (wrzesień–październik)
Wąwóz jest spokojniejszy, temperatury niższe, a zbocza wzgórz mienią się złocisto-czerwonymi barwami. To dobry sezon na wędrówki bez tłumów, choć noce mogą być dość chłodne.
Zima (listopad–marzec)
Wąwóz pokryty jest śniegiem i jest znacznie rzadziej odwiedzany. Nie jest to najlepszy czas na piesze wędrówki, ale idealny dla miłośników zimowych krajobrazów i narciarstwa. Gorące źródła są szczególnie przyjemne.
Gdzie zatrzymać się w Biszkeku?
Podczas mojego kilkudniowego pobytu w Biszkeku zatrzymałem się w czterech różnych hotelach:
Inter Hotel Bishkek: Prawdopodobnie najlepszy stosunek ceny do jakości. Dobra lokalizacja, nowoczesne pokoje.
Hotel Touristan: Pokój był ogromny i czysty. Recepcjonistka była bardzo pomocna, a w prezencie dostałam nawet magnes na lodówkę. Jedynym minusem była słabo działająca klimatyzacja.
Malinka: Bardziej pensjonat niż hotel. Pokój był wyposażony w czajnik, herbatę, cukier i kosmetyki. Bardzo przyjazny właściciel, który pozwolił mi zostawić część bagażu na kilka dni, kiedy wędrowałem po Parku Narodowym Ala Archa.
Terrasse Hotel & Bar: Luksusowy obiekt oferujący zapierające dech w piersiach panoramiczne widoki na góry i miasto. Musiałem znaleźć naprawdę dobrą ofertę na booking.com, bo w ciągu kilku dni po mojej wizycie ceny pokoi wzrosły czterokrotnie.
Moje doświadczenie
Na moją pierwszą wyprawę poza miasto zamówiłem taksówkę Yandex prosto na początek szlaku w Dolinie Alamedin. To niecała godzina drogi od Biszkeku, a jednak już wtedy czułem się jak w zupełnie nowym świecie, bez korków i zanieczyszczenia powietrza. Od momentu, gdy postawiłem stopę na szlaku, krajobraz był oszałamiający. Wybrałem szlak po prawej stronie rzeki, który łagodnie piął się w górę, odsłaniając widoki na porośnięte sosnami zbocza i surowe szczyty w oddali.
Boczna ścieżka prowadziła do wodospadu, więc skręciłem w prawo i ruszyłem w górę. Po drodze dolina tętniła życiem, świstaki wyglądały ze swoich norek i śmigały po trawiastych równinach. Sam wodospad był mało imponujący, ale otoczenie i droga do niego z nawiązką rekompensowały wysiłek. Dotarcie do niego z miejsca, gdzie wysadził mnie taksówkarz, zajęło mi nieco ponad 2 godziny.
Rozważałem dalszą wędrówkę w kierunku wysokich pastwisk (jailoo), ale szlak przede mną wyglądał na stromy i wymagający, więc postanowiłem odłożyć to podejście na następny raz. Zamiast tego zapuściłem się głębiej w dolinę, przeszedłem przez mały mostek i polatałem dronem, żeby uchwycić rozległe widoki, a następnie zawróciłem. Później dowiedziałem się, że z odpowiednim sprzętem i kilkoma wolnymi dniami, żądni przygód i doświadczeni trekkerzy mogą stąd dotrzeć nawet do Parku Narodowego Ala-Archa. Nie mogłem jednak znaleźć wystarczających informacji online na temat warunków na szlaku.
Jeśli zdecydujesz się na wędrówkę na wysokie pastwiska, powinna ona zająć około 2 godzin w jedną stronę, a szlak jest widoczny na Mapy.CZ. Na Mapach Google miejsce to nazywa się „At Zhayloo”. Oto mapa:
Podróż powrotna była całkiem łatwa. Po kilku minutach oczekiwania udało mi się złapać stopa na mniej więcej połowę drogi, a następnie złapałem taksówkę z powrotem do Biszkeku.
Wieża Burana to duży minaret położony niedaleko miasta Tokmok w północnym Kirgistanie. Jest to jeden z najważniejszych zabytków w kraju i kluczowa pozostałość po średniowiecznym Jedwabnym Szlaku.
Wieża została zbudowana około X–XI wieku, za czasów chanatu Karachanidów, dynastii panującej w dużej części Azji Środkowej. Pierwotnie miała około 40–45 metrów wysokości i służyła zarówno jako minaret meczetu, jak i symbol miasta Balasagun, stolicy Karachanidów.
Podobnie jak inne minarety, służyła ona do wzywania muzułmanów do modlitwy. Poza funkcją religijną, wieże takie jak Burana pełniły również funkcję punktów orientacyjnych dla podróżnych i kupców przemieszczających się Jedwabnym Szlakiem.
Trzęsienia ziemi na przestrzeni wieków spowodowały znaczne zniszczenia konstrukcji. Do XV wieku część wieży zawaliła się, zmniejszając jej wysokość do około 25 metrów, czyli obecnej wysokości. Okoliczne miasto Balasagun ostatecznie podupadło i zostało opuszczone, pozostawiając wieżę w odosobnieniu.
W XX wieku przeprowadzono prace renowacyjne, aby ustabilizować konstrukcję i zapobiec dalszemu zawaleniu. Dziś zwiedzający mogą wspiąć się na szczyt stromymi, wewnętrznymi schodami i podziwiać widok na dolinę Chüy. Wokół wieży znajduje się również kolekcja balbalów (starożytnych kamiennych posągów) i artefaktów z regionu.
Wieża Burana
Jak tam dotrzeć?
Samochodem
Z Biszkeku należy jechać na wschód autostradą A365 w kierunku Tokmoku. Po dotarciu do Tokmoku należy kierować się zgodnie ze znakami do Burany, która znajduje się około 12 km na południe od miasta.
Minibusem
Udaj się na Wschodni Dworzec Autobusowy w Biszkeku. Wsiądź do marszrutki jadącej do Tokmoku lub Bałakczy/Czolpon Aty (poproś kierowcę, żeby wysadził cię przy zjeździe do Tokmoku). W Tokmoku weź taksówkę, która zawiezie cię do Wieży Burana (gorąco polecam aplikację Yandex). Poproś kierowcę, żeby na ciebie poczekał, w przeciwnym razie będziesz musiał złapać stopa i wrócić do miasta, ponieważ zamówienie taksówki przez aplikację może być w tym miejscu bardzo trudne.
Wycieczki
Wiele agencji w Biszkeku oferuje półdniowe lub całodniowe wycieczki do Wieży Burana, często połączone z innymi pobliskimi atrakcjami. To wygodne rozwiązanie, jeśli chcesz skorzystać z przewodnika, który opowie Ci o historii tego miejsca.
PetrogryfWieża Burana
Najlepszy czas na wizytę
Wiosna (kwiecień–czerwiec)
Dolina jest zielona i pełna kwiatów, co sprawia, że widoki ze szczytu wieży są szczególnie piękne. Pogoda jest przyjemna (około 15–25°C), idealna do wspinaczki na wieżę i spacerów po okolicy.
Lato (lipiec–sierpień)
Znacznie cieplej (25–35°C). Popularny okres, ponieważ latem Kirgistan odwiedza wielu turystów. Najlepiej wybrać się tam rano lub późnym popołudniem, aby uniknąć południowego upału.
Jesień (wrzesień–październik)
Kolejny doskonały czas: przyjemne temperatury i złociste krajobrazy w dolinie Chüy. Mniej turystów niż latem.
Zima (listopad–marzec)
Zimno (czasami poniżej 0°C) z możliwym śniegiem. Bardzo mało odwiedzających, więc możesz mieć to miejsce tylko dla siebie.
Gdzie zatrzymać się w Biszkeku?
Podczas mojego kilkudniowego pobytu w Biszkeku zatrzymałem się w czterech różnych hotelach:
Inter Hotel Bishkek: Prawdopodobnie najlepszy stosunek ceny do jakości. Dobra lokalizacja, nowoczesne pokoje.
Hotel Touristan: Pokój był ogromny i czysty. Recepcjonistka była bardzo pomocna, a w prezencie dostałam nawet magnes na lodówkę. Jedynym minusem była słabo działająca klimatyzacja.
Malinka: Bardziej pensjonat niż hotel. Pokój był wyposażony w czajnik, herbatę, cukier i kosmetyki. Bardzo przyjazny właściciel, który pozwolił mi zostawić część bagażu na kilka dni, kiedy wędrowałem po Parku Narodowym Ala Archa.
Terrasse Hotel & Bar: Luksusowy obiekt oferujący zapierające dech w piersiach panoramiczne widoki na góry i miasto. Musiałem znaleźć naprawdę dobrą ofertę na booking.com, bo w ciągu kilku dni po mojej wizycie ceny pokoi wzrosły czterokrotnie.
Kamienne posągi
Balbale to rzeźbione kamienne figury, często stylizowane i przypominające ludzi. Były umieszczane na grobach lub kurhanach przez koczownicze ludy tureckie już w VI wieku. Wiele z nich przedstawia wojowników lub przodków, czasami trzymających puchar, broń lub inny symboliczny przedmiot.
Uważa się, że oddają one cześć zmarłym, zwłaszcza wojownikom, i pełnią funkcję strażników świata duchowego. Niektórzy uczeni sugerują, że mogą one również przedstawiać wrogów pokonanych w bitwie, symbolicznie służąc zmarłym w życiu pozagrobowym. Każda statua ma unikalne cechy, odzwierciedlające lokalne style i osobę, którą upamiętnia.
Zanzibar to półautonomiczny region Tanzanii, składający się z dwóch głównych wysp: Unguja (często nazywanej po prostu Wyspą Zanzibar) i Pemby, a także kilku mniejszych wysepek. Ma on długą historię jako centrum handlu, zwłaszcza przyprawami, kością słoniową i niewolnikami.
Kulturowo Zanzibar odzwierciedla mieszankę wpływów afrykańskich, arabskich, perskich i indyjskich, widocznych w architekturze, kuchni i tradycjach. Stone Town, historyczne centrum Zanzibaru, jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, słynie z wąskich uliczek, rzeźbionych drewnianych drzwi i tętniących życiem targowisk.
Dziś Zanzibar przyciąga turystów plażami, rafami koralowymi i plantacjami przypraw. Nie lubię odwiedzać mega turystycznych miejsc, które nie mają zbyt wiele do zaoferowania poza plażą, ale po prawie trzech miesiącach podróży po kontynentalnej Tanzanii postanowiłem dać Zanzibarowi szansę.
Historia Zanzibaru
Historia Zanzibaru sięga tysięcy lat wstecz i ukształtowana została przez jego strategiczne położenie na Oceanie Indyjskim. Na długo przed powstaniem współczesnych państw, żeglarze i kupcy z Arabii, Persji, Indii i kontynentalnej Afryki wykorzystywali wyspy jako przystanki handlowe. Z czasem Zanzibar stał się tyglem kulturowym, w którym mieszały się kultury poprzez handel, migracje i osadnictwo.
W średniowieczu arabscy kupcy zakładali osady, a islam głęboko zakorzenił się w lokalnym społeczeństwie. Pojawiły się również wpływy perskie, szczególnie za sprawą mieszkańców Szirazu, którzy podobno migrowali i integrowali się ze społecznościami posługującymi się suahili. Język Zanzibaru, suahili, wyrósł z połączenia afrykańskich korzeni bantu i wpływów arabskich.
W XVII wieku Zanzibar znalazł się pod panowaniem Omanu. Okres ten oznaczał szczyt znaczenia wysp w światowym handlu przyprawami i niewolnikami. Założono plantacje goździków, a Zanzibar stał się jednym z głównych ośrodków przemytu ludzi z Afryki Wschodniej na Bliski Wschód i dalej.
Farma wodorostów
W XIX wieku Zanzibar był na tyle potężny, że stał się siedzibą sułtanatu Omanu. W 1840 roku sułtan przeniósł swój dwór z Maskatu do Zanzibaru, umacniając jego znaczenie. To sprawiło, że Stone Town rozkwitło jako kosmopolityczne centrum dyplomacji, choć jednocześnie oznaczało to gwałtowny rozwój handlu niewolnikami.
Europejskie mocarstwa kolonialne wkrótce zwróciły się ku Zanzibarowi. W szczególności Brytyjczycy wywierali coraz większy wpływ, naciskając na sułtanat, by zniósł niewolnictwo i ostatecznie ustanawiając wyspy protektoratem pod koniec XIX wieku. Zanzibar na krótko zyskał złą sławę w 1896 roku, kiedy to stała się miejscem najkrótszej wojny na świecie, trwającej niecałą godzinę, po tym, jak Brytyjczycy zbombardowali pałac, by wzmocnić swoją władzę.
Po dekadach pod kontrolą kolonialną, Zanzibar uzyskał niepodległość w 1963 roku, ale w następnym roku wybuchła tam rewolucja. Powstanie obaliło sułtanat, co doprowadziło do poważnych wstrząsów społecznych. Wkrótce potem, w 1964 roku, Zanzibar połączył się z Tanganiką, tworząc Zjednoczoną Republikę Tanzanii, choć zachował częściowo autonomiczny rząd z własnym prezydentem i legislaturą.
Jak tam dotrzeć?
Samolotem
Loty międzynarodowe: Międzynarodowy port lotniczy Abeid Amani Karume (ZNZ) w Zanzibarze obsługuje bezpośrednie loty z niektórych miast w Europie, na Bliskim Wschodzie (takich jak Doha, Dubaj, Muskat) i Afryce Wschodniej.
Z kontynentalnej Tanzanii: Częste loty krajowe łączą Zanzibar z Dar es Salaam, Aruszą i Kilimandżaro. Lot z Dar es Salaam trwa zaledwie około 20–30 minut.
Promem
Z Dar es Salaam: Codziennie kursują szybkie promy między Dar es Salaam a Stone Town. Podróż trwa około 2–2,5 godziny. Przykładowy operator to Azam Marine. Samochody można przewozić promami towarowymi, choć większość turystów pozostawia swoje pojazdy na kontynencie.
Plaża na Zanzibarze
Najlepszy czas na wizytę
Sezon wysoki (czerwiec – październik)
Czyste niebo, niska wilgotność i wysokie temperatury sprawiają, że jest to idealny czas na wakacje na plaży i aktywności na świeżym powietrzu. Zbiega się on również z sezonem safari w kontynentalnej Tanzanii, dlatego wielu podróżnych łączy te dwa okresy.
Ceny hoteli i wycieczek są wyższe, a popularne miejsca mogą być bardziej zatłoczone.
Sezon przejściowy (listopad i marzec)
Mniej tłumów, niższe ceny i wciąż dużo słońca, choć czasami mogą się zdarzyć przelotne opady. Listopad jest szczególnie dobry do nurkowania, ponieważ widoczność jest bardzo dobra.
Mogą zdarzać się krótkotrwałe opady deszczu, ale zwykle są gwałtowne i nie powodują dużych utrudnień.
Pora deszczowa (kwiecień–maj i listopad)
Bujne krajobrazy i mniej turystów. Ceny noclegów są najniższe.
Ulewne deszcze w kwietniu i maju mogą utrudniać plażowanie i podróżowanie. Niektóre hotele są w tym okresie zamykane z powodu prac konserwacyjnych.
Stone Town i wyspy
Stara Apteka (Old Dispensary)
Imponujący, czteropiętrowy budynek nad brzegiem morza, ozdobiony rzeźbionymi balkonami i witrażami. Pierwotnie miał służyć jako ośrodek zdrowia i nadal pełni funkcję szpitala. Personel jest bardzo miły i pozwala zajrzeć do środka i obejrzeć stare fotografie.
Old Dispensary
Stary Urząd Celny (Old Customs House)
Niegdyś centrum tętniącego życiem handlu Zanzibaru, zwłaszcza w okresie boomu na goździki i przyprawy. Jego centralne położenie w pobliżu portu czyni go ważnym punktem w handlowej przeszłości Stone Town.
Old Customs House
Dom Cudów (House of Wonders)
Zbudowany przez sułtana Barghasha w 1883 roku, był pierwszym budynkiem na wyspie z elektrycznością i windą. Podczas mojej wizyty w marcu 2025 roku przechodził renowację, ale nadal pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych punktów orientacyjnych Zanzibaru.
Stary Fort (Old Fort)
Zamek został wybudowany w XVII wieku przez Omańczyków w celu obrony przed Portugalczykami. Obecnie pełni funkcję ośrodka kulturalnego z amfiteatrem, sklepami z rękodziełem i organizuje festiwale.
Muzeum Księżniczki Salme (Princess Salme Museum)
Wystawa dedykowana księżniczce Salme, która uciekła z Zanzibaru w XIX wieku, aby poślubić niemieckiego kupca.
Muzeum Freddiego Mercury’ego
To niewielkie, ale popularne muzeum, mieszczące się w domu rodzinnym legendarnego frontmana zespołu Queen. Bilet jest zdecydowanie za drogi, biorąc pod uwagę eksponaty a raczej ich brak (głównie zdjęcia).
Muzeum Historii Naturalnej (Museum of Natural History)
W budynku kiedyś była szkoła, a obecnie znajduje się muzeum prezentujące dziką przyrodę i środowisko naturalne wyspy.
Muzeum Pokoju (Peace Memorial Museum)
Obiekt zbudowany w okresie brytyjskiego protektoratu w charakterystycznym, zwieńczonym kopułą stylu. Ekspozycja to mieszanka historii, archeologii i etnografii.
Peace Memorial Museum
Galeria Forstera (Forster Gallery)
Małe miejsce kulturalne prezentujące sztukę i lokalne dziedzictwo, często oferujące wystawy poświęcone różnorodnym społecznościom Zanzibaru.
Katedra św. Józefa (Saint Joseph’s Cathedral)
Kościół katolicki z końca XIX wieku z bliźniaczymi wieżami, zbudowany przez francuskich misjonarzy. Pozostaje jednym z najwyższych i najczęściej fotografowanych zabytków Stone Town.
Katedra Christ Church (Christ Church Cathedral)
Została zbudowana na miejscu dawnego targu niewolników na Zanzibarze. Sam kościół jest ważnym symbolem abolicji, a z sąsiadującą z nim Wystawą Handlu Niewolnikami w Afryce Wschodniej powinien zapoznać się każdy.
Wystawa handlu niewolnikami w Afryce Wschodniej
Znajdująca się w dawnych komnatach niewolników, ekspozycja dokumentuje historię niewolnictwa na Zanzibarze i w całym regionie. Na początku towarzyszy Ci przewodnik, a pod koniec wycieczki masz czas na samodzielne czytanie i przeglądanie tablic informacyjnych. Bardzo interesujące i smutne miejsce.
East Africa Slave Trade Exhibition
Łaźnie perskie Hamamni (Hamamni Persian Baths)
Zostały zbudowane pod koniec XIX wieku przez sułtana Barghasha jako łaźnie publiczne. Choć już nie funkcjonuje, sklepione pomieszczenia i podziemne przejścia wciąż robią wrażenie. W marcu 2025 roku miejsce było zamknięte z powodu remontu, ale robotnicy pozwolili mi zajrzeć do środka za niewielką opłatą.
Mural “Szczęki” (Jaw’s Corner)
Tętniący życiem plac w sercu Stone Town, gdzie mieszkańcy spotykają się na kawę, dyskusje i wymianę wiadomości.
Bazar Darajani
Główny targ Stone Town, pełen straganów z przyprawami, owocami morza, mięsem i świeżymi produktami.
Forodhani (The Forodhani of Zanzibar)
Park nadbrzeżny, który wieczorami przekształca się w słynny targ na świeżym powietrzu, znany z grillowanych owoców morza, pizzy zanzibarskiej i soku z trzciny cukrowej. Miło jest po nim spacerować, ale nie polecam tam jeść, ponieważ to typowa pułapka turystyczna z niskiej jakości jedzeniem i wysokimi cenami.
Plaża Shangani
Niewielka, ale centralnie położona plaża w pobliżu Starego Fortu i Domu Cudów, często pełna miejscowych dzieci kąpiących się o zachodzie słońca.
Stary Łuk Portugalski (Old Portuguese Arch)
Pozostałość z czasów portugalskich na wyspie, będąca małym, ale symbolicznym fragmentem bogatej historii Stone Town.
Sąd Najwyższy (High Court)
Budynek z czasów kolonialnych, nadal wykorzystywany jako część systemu sądowniczego Zanzibaru.
Ruiny Maruhubi (Maruhubi Historical Sites)
Ruiny te należały do sułtana Barghasza i pierwotnie służyły jako pałac i harem. Choć zniszczone przez pożar, ogrody, akwedukty i kamienne pozostałości wciąż świadczą o dawnej świetności. Na miejscu powinien być strażnik, który je otworzy. Oczywiście, należy wcześniej wynegocjować cenę za wstęp. Zwiedzanie zajmie nie więcej niż 15 minut.
Ruiny MaruhubiOdpływ w pobliżu ruin Maruhubi
Ruiny pałacu Mtoni
Pozostałości okazałego pałacu z XIX wieku, zbudowanego dla sułtana Saida. Księżniczka Salme, jedna z najsłynniejszych postaci historycznych Zanzibaru, mieszkała tu w młodości. Obecnie miejsce to jest w większości ruiną, a lokalny przewodnik, który tam przebywa, oprowadza turystów.
Ruiny Pałacu Mtoni
Muzeum Pałacu Kibweni (Kibweni Palace Museum)
Położony tuż za Stone Town, pałac ten był niegdyś własnością sułtanów Omanu. Dziś pełni funkcję małego muzeum, które pozwala poznać omańskie dziedzictwo Zanzibaru.
Muzeum Pałacu KibweniPlaża w pobliżu Muzeum Pałacu Kibweni
Farma przypraw Kidichi (Kidichi Spice Farm)
Zanzibar słynie jako „Wyspa Przypraw”, a Kidichi to jedno z najlepszych miejsc, aby dowiedzieć się dlaczego. To położona w głębi lądu plantacja, gdzie odwiedzający mogą zobaczyć, poczuć zapach i posmakować przypraw takich jak goździki, cynamon, gałka muszkatołowa i wanilia. Przewodnik opowie więcej o uprawie i zastosowaniu każdej rośliny.
Wyspa Changu
Changu, często nazywana Wyspą Więzienną, leży zaledwie kilka minut rejsu łodzią od Stone Town. Pomimo nazwy, nigdy tak naprawdę nie było tam więzienia. Pierwotnie miała służyć jako miejsce przetrzymywania zbuntowanych niewolników, a później stała się stacją kwarantanny dla chorych na żółtą febrę. Dziś jej główną atrakcją jest populacja olbrzymich żółwi aldabrańskich, z których niektóre mają ponad sto lat. Poza tym nie ma tu innych atrakcji.
Wyspa Changu
Wyspa Bawe
Ta mała wyspa koralowa leży na zachód od Stone Town i jest mniej zatłoczona niż inne podobne miejsca. Bawe cieszy się popularnością wśród osób lubiących snurkowanie. Znajduje się tu ekskluzywny ośrodek, jeśli chcesz przenocować w wyjątkowym miejscu.
Nakupenda Sandbank
To pas białego piasku, który pojawia się podczas odpływu tuż przy wybrzeżu Stone Town. Ciekawostką jest, że „Nakupenda” oznacza „kocham cię” w języku suahili. Jednodniowe wycieczki w to miejsce zazwyczaj łączą snurkowanie, plażowanie i pikniki ze świeżymi owocami morza.
Nakupenda SandbankNakupenda Sandbank
Wyspa Chumbe
Chumbe to chroniony rezerwat morski i eko-hotel, położony około 12 kilometrów od Stone Town. Wyspa słynie przede wszystkim z rezerwatu raf koralowych, uważanego za jeden z najbardziej dziewiczych w regionie. Jednak wysokie koszty wizyty, nawet jednodniowej, sprawiają, że nie jest to miejsce warte swojej ceny.
Wyspa Chapwani
Ta prywatna wyspa jest mniejsza i bardziej kameralna. Chapwani ma namorzyny, małe plaże i płytkie rafy. Ma również znaczenie historyczne, ponieważ znajduje się tu niewielki cmentarz brytyjskich oficerów marynarki wojennej z XIX wieku. Na wyspie znajduje się butikowy hotel, więc aby zwiedzić okolicę, trzeba się w nim zatrzymać.
Północ Zanzibaru
Plaża Nungwi
Plaża Nungwi to jeden z najsłynniejszych odcinków wybrzeża Zanzibaru. Piasek jest biały i bardzo drobny, a turkusowe wody spokojne, szczególnie podczas odpływu. W przeciwieństwie do wielu plaż na wschodnim wybrzeżu Zanzibaru, Nungwi jest mniej narażona na wahania pływów, dzięki czemu można pływać niemal o każdej porze dnia. To tętniąca życiem okolica z barami, restauracjami i możliwościami uprawiania sportów, takich jak snurkowanie, nurkowanie czy rejsy o zachodzie słońca tradycyjnymi łodziami.
Plaża Nungwi
Akwarium (Zanzibar Aquarium)
To małe, ale wyjątkowe akwarium nie jest typowym szklanym zbiornikiem. To naturalna laguna, która służy jako projekt ochrony rannych lub zagrożonych wyginięciem żółwi morskich. Zwiedzający mogą dowiedzieć się więcej o lokalnym życiu morskim, a nawet pomóc w wypuszczeniu zrehabilitowanych żółwi z powrotem do oceanu w określonych porach roku. Miałem mieszane uczucia podczas karmienia żółwi, które wydawało się po prostu atrakcją turystyczną. Mam nadzieję, że rzeczywiście zostaną one wypuszczone z powrotem do oceanu, choć rzeczywistość może być mniej optymistyczna…
Królewska Plaża (Royal Beach)
Royal Beach to spokojniejsze miejsce w pobliżu Nungwi, często kojarzone z ekskluzywnymi kurortami. Tutejsze wody są idealne do pływania, a zachody słońca są spektakularne.
Plaża Kendwa (Kendwa Beach)
Położona zaledwie kilka minut jazdy samochodem lub spacerem na południe od Nungwi, jest uważana za jedną z najpiękniejszych plaż na Zanzibarze. Kendwa słynie szczególnie z imprez przy pełni księżyca (full moon party). Poza tymi nocami jest tu spokojnie i ocean idealnie nadaje się do pływania, pływania na desce SUP lub po prostu relaksu.
Obserwacja delfinów
Z Nungwi można wybrać się na rejs łodzią, aby obserwować delfiny, szczególnie w pobliżu atolu Mnemba lub innych części północnego wybrzeża. Takie rejsy często obejmują nurkowanie w wodach bogatych w koralowce, gdzie można zobaczyć kolorowe ryby, a nawet żółwie morskie. Chociaż obserwowanie delfinów na wolności jest ekscytujące, warto wybrać organizatorów, którzy stosują odpowiedzialne praktyki i unikają gonienia lub stresowania zwierząt. Tylko czy tacy organizatorzy istnieją?
Ruiny i jaskinia Fukuchani (Fukuchani Ruins & Cave)
Ruiny to pozostałości XVI-wiecznej osady suahilijskiej. Spacerując wśród kamiennych budowli, można dostrzec ślady starych domów i murów, które dają wgląd w to, jak żyli ludzie na północnym wybrzeżu Zanzibaru wieki temu.
Pobliska jaskinia to naturalna formacja wapienna z basenem z czystą wodą. Lokalne społeczności tradycyjnie wykorzystywały ją jako źródło słodkiej wody i dziś pozostaje ona cichym miejscem do eksploracji. Niestety, doświadczenie to psują oszuści, którzy zdzierają kasę za wstęp. Nie daj się naciągnąć i albo negocjuj cenę, albo po prostu omiń to miejsce.
Ruiny Fukuchani
Plaża Muyuni (Muyuni Beach)
Muyuni to cichy, dziewiczy odcinek plaży z widokiem na wyspę Mnemba i jednym z najdrobniejszych, białych piasków. Czyste wody czynią go idealnym miejscem do snurkowania. Ponieważ przy plaży jest mniej infrastruktury niż w Nungwi czy Kendwie, nie spotkasz tu tłumów.
Wyspa Mnemba
To mała prywatna wyspa znana z rezerwatu morskiego. Chociaż pobyt na wyspie jest zarezerwowany dla gości resortu, jednodniowe wycieczki z pobliskich plaż pozwalają cieszyć się otaczającymi ją wodami. Snorkeling i nurkowanie są tu wspaniałe, z kolorowymi rybami, a czasem delfinami lub żółwiami.
Wyspa Mnemba
Matemwe
Wioska i plaża znajdują się naprzeciwko Mnemby. Często można zobaczyć tu mieszkańców naprawiających sieci lub wypływających w morze.
Plaża Kiwengwa (Kiwengwa Beach)
Kiwengwa jest czasami nazywana „Małą Italią” Zanzibaru ze względu na popularność wśród włoskich turystów. Sama plaża jest długa i szeroka, idealna na spacery. Zmiany pływów są tu znaczące: podczas odpływu można spacerować daleko w głąb rafy.
Jaskinie Kiwengwa (Kiwengwa Caves)
Te jaskinie stanowią część wapiennego krajobrazu Zanzibaru i od dawna służą lokalnym społecznościom jako schronienie i miejsce rytuałów. Wewnątrz znajdują się imponujące stalaktyty i stalagmity, a także panuje aura tajemniczości. Zwiedzanie wymaga skorzystania z usług przewodnika.
Jaskinie Kiwengwa
Plaża Pongwe (Pongwe Beach)
Zatoka jest naturalnie osłonięta rafą, tworząc lagunę o spokojnych wodach. W przeciwieństwie do bardziej zatłoczonych plaż, Pongwe ma mniej ośrodków wypoczynkowych, dzięki czemu panuje tu kameralna atmosfera. Hamaki rozwieszone między palmami i widok na turkusowe wody Oceanu Spokojnego – brzmi idealnie?
Mangapwani (Mangapwani Slave Chamber)
To historyczna jaskinia-komnata związana z historią handlu niewolnikami. W XIX wieku służyła do przetrzymywania ludzi, zanim zostali potajemnie wywiezieni już po oficjalnym zniesieniu handlu. Lokalny przewodnik wyjaśni historię, a następnie zaprowadzi do chłodnej, ciemnej kamiennej komnaty. W okolicy są malownicze widoki na wybrzeże.
Bunkier z czasów II wojny światowej (Second World War Bunker)
W pobliżu komnaty znajduje się ta pozostałość z czasów II wojny światowej. Choć wygląda niepozornie, jest to niezwykły obiekt i przypomnienie o strategicznym znaczeniu wyspy na Oceanie Indyjskim w tamtym czasie. Niestety, podczas mojej wizyty w marcu 2025 roku był niedostępny dla zwiedzających.
Południe Zanzibaru
Plaża Michamvi Sunset (Michamvi Sunset Beach)
To miejsce na południowo-wschodnim półwyspie słynie ze złotych zachodów słońca nad zatoką Chwaka. Sama plaża jest spokojna i niezbyt zatłoczona, ale w marcu 2025 roku trwało tam wiele prac budowlanych.
Plaża Pingwe (Pingwe Beach)
Pingwe słynie przede wszystkim z restauracji „The Rock”, położonej na rafie koralowej tuż przy brzegu.
Mwani Zanzibar
To farma wodorostów i kooperatywa kobiet w pobliżu Paje. Zwiedzający mogą dowiedzieć się, jak wodorosty są zbierane, suszone i przetwarzane na produkty takie jak mydła, balsamy i naturalne kosmetyki. To zarówno doświadczenie edukacyjne, jak i sposób na wsparcie lokalnych firm prowadzonych przez kobiety. Spacer wśród plantacji wodorostów podczas odpływu pozwala dostrzec wyjątkowe sposoby zarabiania na życie na wybrzeżu.
Mwani ZanzibarMwani Zanzibar
Plaża Paje (Paje Beach)
Paje to jedna z najpopularniejszych plaż Zanzibaru i centrum kitesurfingu. Stały wiatr i płytka laguna sprawiają, że jest to światowej klasy miejsce do uprawiania tego sportu. Poza tym, jest mnóstwo barów, hosteli, oraz pensjonatów.
Jaskinia Kuza (Kuza Cave)
Ukryta naturalna jaskinia wapienna w pobliżu Jambiani, z basenem z krystalicznie czystą wodą w środku. Jaskinia jest uważana za świętą przez niektóre lokalne społeczności, a chłodna woda sprawia, że jest to niezwykle orzeźwiające miejsce dające wytchnienie od upału.
Jaskinia Kuza
Jaskinia Maalum (Maalum Cave)
Sama jaskinia to wapienny lej krasowy wypełniony czystą, turkusową wodą. Jest osłonięta i zacieniona, dzięki czemu woda pozostaje chłodna nawet w upalne dni. Jaskinia jest wystarczająco głęboka, aby pływać, a nie tylko brodzić, a światło wpadające przez otwór sprawia, że woda ma piękny kolor.
Na miejscu znajduje się restauracja i inne udogodnienia, a także dostaje się ręcznik, buty do wody oraz maskę do pływania wraz z rurką. Cena za wszystko to 20 USD od osoby.
Maluum Cave
Plaża Jambiani (Jambiani Beach)
Ta plaża na południe od Paje ma spokojniejszy charakter. Zobaczysz tu rybaków w kajakach lub kobiety zbierające wodorosty. Plaża jest długa i piękna.
Jambiani Sandbank
Tuż przy brzegu, podczas odpływu, pojawia się mielizna. Można tam dopłynąć łódką.
Plaża i latarnia morska Makunduchi
Dalej na południe, Makunduchi to szeroka, spokojna plaża, praktycznie pozbawiona infrastruktury. Latarnia morska stoi na krańcu południowego wybrzeża i oferuje panoramiczne widoki, ale w marcu 2025 roku nie można było wejść na górę.
Plaża Mtende (Mtende Beach)
Mtende to jeden z najbardziej spektakularnych krajobrazów wybrzeża Zanzibaru. Ogromne klify otaczają niewielką plażę, a skała Mtende wznosi się niczym gigantyczna rzeźba w wodzie. Podczas odpływu można spacerować i zwiedzać baseny pływowe, natomiast podczas przypływu plaża znika niemal całkowicie.
Plaża Mtende
Kizimkazi Mkunguni
Ta wioska rybacka na południowo-zachodnim wybrzeżu słynie z wycieczek na obserwację delfinów, ale ma również znaczenie historyczne. Znajduje się tu starożytny meczet, jeden z najstarszych w Afryce Wschodniej.
Park Narodowy Lasu Jozani
Położony w centralnej części Zanzibaru, to jedyny park narodowy na wyspie i dom dla rzadkiej małpy gerezy rudej, występującej tylko tutaj. Szlaki piesze prowadzą przez namorzyny, mahonie i las. Dla mnie było to najbardziej wygórowane cenowo i rozczarowujące doświadczenie na Zanzibarze. Owszem, widzieliśmy gerezę rudą, ale nie miało to nic wspólnego z wędrówką po lesie, ponieważ byliśmy bardzo blisko asfaltowej drogi i wokół było dużo pól uprawnych.
Park Narodowy Lasu JozaniPark Narodowy Lasu Jozani
Historyczny dom Bi Khole (Historic House of Bi Khole)
Ten odrestaurowany XIX-wieczny dom należał do księżniczki Sayyidy Bi Khole, córki sułtana Saida. Dziś mieści się w nim muzeum prezentujące historię Zanzibaru, architekturę i wpływy arabskie tamtej epoki. Dom zachował wiele oryginalnych elementów i daje wgląd w życie elitarnych rodzin tamtych czasów. Jak zawsze, warto negocjować cenę wstępu, ponieważ pierwsza „oferta” jest zdecydowanie zbyt optymistyczna.
Historyczny dom Bi Khole
Safari Blue
Jedna z najpopularniejszych jednodniowych wycieczek na Zanzibarze, polegająca na żeglowaniu tradycyjną łodzią typu dhow wzdłuż Obszaru Chronionego Zatoki Menai na południowo-zachodnim wybrzeżu. Wycieczka zazwyczaj łączy w sobie kilka atrakcji: snurkowanie nad rafami koralowymi, obserwowanie delfinów, pływanie w naturalnej lagunie i relaks na mieliźnie, która pojawia się wraz z odpływem. W programie znajduje się również grill z owocami morza serwowany w cieniu namorzynów lub palm na wyspie Kwale. Wybrałem się z firmą Original Safari Blue Company i szczerze mogę polecić.
Safari Blue
Wyspa Kwale
Kwale to jedna z głównym wysp odwiedzanych podczas Safari Blue. Wiele wycieczek wykorzystuje ją jako główną bazę, gdzie przygotowywane i serwowane są uczty z owoców morza. Plaża jest szeroka i piaszczysta, a podczas odpływu można zwiedzać baseny pływowe. Olbrzymi, prastary baobab wyspy jest ulubionym miejscem na zdjęcia i wspinaczkę.
Wyspa Niamembe
Niamembe to mała, kameralna wyspa położona w pobliżu trasy Safari Blue. Ma miękki, biały piasek, który wyglądają jak z pocztówki. Nie ma tu wielu turystów, więc po wylądowaniu czujesz się jak na bezludnej wyspie. Dotarcie na wyspę jest droższe, ponieważ zazwyczaj wymaga prywatnego rejsu łodzią.
Dar es Salaam to największe miasto i główny ośrodek handlowy Tanzanii, położone wzdłuż wschodniego wybrzeża kraju nad Oceanem Indyjskim. Początkowo była tu mała wioska rybacka, która w XIX wieku, przekształciła się w ważny port i ośrodek handlowy. Później, pod rządami kolonialnymi Niemiec i Wielkiej Brytanii, miasto rozrosło się i zostało stolicą Tanzanii, do czasu aż ta została przeniesiona do Dodomy (choć Dar es Salaam wciąż pozostaje centrum gospodarczym kraju).
Nazwa „Dar es Salaam” pochodzi z języka arabskiego i oznacza mniej więcej „Przystań Pokoju” lub „Siedziba Pokoju”. Została nadana w połowie XIX wieku przez sułtana Zanzibaru Majida ibn Saida. Nazwa odzwierciedla nadmorską rolę miasta jako bezpiecznego portu, jak i gościnnego centrum handlowego.
Historia Dar es Salaam
Wczesne początki
Zanim Dar es Salaam stało się miastem, teren ten był domem dla małych społeczności rybackich. Osłonięty port był dogodnym miejscem lokalnego handlu z grupami z głębi lądu oraz regionalnej wymiany handlowej przez Ocean Indyjski.
Założenie osady w XIX wieku
W latach 60. XIX wieku sułtan Zanzibaru Majid bin Said założył tam osadę. Nadał jej nazwę Dar es Salaam, co po arabsku oznacza „Przystań Pokoju”. Dążył do stworzenia nowego miasta, które mogłoby wesprzeć handlową dominację Zanzibaru. Jednak po jego śmierci w 1870 roku rozwój spowolnił, a osada na pewien czas straciła na znaczeniu.
Era kolonialna Niemiec
Pod koniec XIX wieku przybyli Niemcy i uczynili miasto centrum administracyjnym swojej kolonii, Niemieckiej Afryki Wschodniej. Rozbudowali infrastrukturę, w tym drogi, budynki rządowe i port, a także rozwineli szlaki handlowe, łącząc wnętrze kraju z wybrzeżem. Dar es Salaam stało się centrum eksportu surowców, takich jak sizal, kawa i bawełna.
Administracja brytyjska
Po klęsce Niemiec w I wojnie światowej Liga Narodów przekazała to terytorium Wielkiej Brytanii. Pod rządami brytyjskimi Dar es Salaam pozostało administracyjnym i handlowym centrum Tanganiki. Rozbudowano linie kolejowe, szkoły i szpitale, a liczba ludności stale rosła, przyciągając społeczności afrykańskie, arabskie, indyjskie i europejskie.
Droga do niepodległości
W połowie XX wieku miasto stało się centrum ruchów nacjonalistycznych. Kiedy Tanganika uzyskała niepodległość w 1961 roku, Dar es Salaam było stolicą. W 1964 roku, po połączeniu Tanganiki i Zanzibaru, Dar es Salaam stało się również stolicą zjednoczonej Tanzanii.
Wzrost po uzyskaniu niepodległości
Nawet po tym, jak rząd Tanzanii w 1973 roku podjął decyzję o przeniesieniu stolicy do Dodomy, Dar es Salaam zachował dominującą pozycję największego miasta i potęgi gospodarczej. Pozostał najbardziej ruchliwym portem kraju oraz ośrodkiem finansowym, przemysłowym i edukacyjnym.
Współcześnie
Dziś Dar es Salaam jest jednym z najszybciej rozwijających się miast w Afryce. Służy jako brama handlowa nie tylko dla Tanzanii, ale także dla krajów śródlądowych Afryki Wschodniej i Środkowej, takich jak Zambia, Malawi i Demokratyczna Republika Konga. Miasto to tygiel kulturowy, z wpływami dziedzictwa afrykańskiego, arabskiego, indyjskiego i europejskiego, które znajdują odzwierciedlenie w jego architekturze, kuchni i stylu życia.
Jak dotrzeć do Dar es Salaam?
Samolotem
Międzynarodowy port lotniczy im. Juliusa Nyerere (DAR) jest głównym węzłem komunikacyjnym. Obsługuje większość lotów międzynarodowych i krajowych. Bezpośrednie połączenia międzynarodowe z miast w Afryce, na Bliskim Wschodzie, w Europie i Azji.
Promem
Dar es Salaam ma duży port, który obsługuje zarówno promy towarowe, jak i pasażerskie. Regularnie kursują tu promy z Zanzibaru i innych nadmorskich miast. Zatrzymują się tu również niektóre statki wycieczkowe.
Drogą lądową
Autobusy dalekobieżne łączą Dar es Salaam z głównymi miastami Tanzanii, takimi jak Dodoma, Arusza, Mwanza i Mbeya. Kursują również do sąsiednich krajów, takich jak Kenia, Malawi i Zambia.
Kolej Tanzania–Zambia (TAZARA) łączy Dar es Salaam z Zambią i ma trasę przez południową Tanzanię. Inna linia łączy miasto ze środkową i północną Tanzanią.
Najlepszy czas na wizytę
Pora sucha (od czerwca do października)
To najpopularniejszy okres dla turystów. Jest ciepło, ale mniej wilgotno, a opady deszczu są bardzo rzadkie. Idealny okres na plażowanie, zwiedzanie i wycieczki na pobliskie wyspy lub do rezerwatów przyrody. Zbiega się on również ze szczytem sezonu safari w Tanzanii, dlatego wielu turystów łączy zwiedzanie miast z obserwacją dzikiej przyrody.
Pora gorąca (od listopada do lutego)
Temperatury rosną, a odczuwalna wilgotność może być dość duża, ale miasto tętni życiem. To dobry czas na wydarzenia kulturalne i festiwale, choć w najgorętsze dni na plażach może być mniej przyjemnie.
Pora deszczowa (od marca do maja)
W tym okresie występują ulewne deszcze, które mogą powodować loklane podtopienia i utrudniać podróżowanie. Zaletą jest to, że ceny noclegów są zazwyczaj niższe, a krajobraz jest bardzo zielony.
Gdzie się zatrzymać?
Podczas mojego kilkudniowego pobytu w mieście nocowałem w dwóch niedrogich obiektach:
Gallivanters Hostel to nocleg w Masaki, który oprócz dormitorium oferuje także prywatne pokoje ze wspólną łazienką, które charakteryzują się dobrym stosunkiem ceny do jakości.
Hotel Zimbo Golden położony jest w centrum miasta, niedaleko targu Kariakoo. Okolica jest dość chaotyczna i zaniedbana, ale zachowuje autentyczny charakter. Czułem się bezpiecznie. Pokój był przestronny, ale klimatyzacja działała słabo. Śniadanie wliczone w cenę było proste.
Ulice Dar es Salaam
Co warto zobaczyć w Dar es Salaam?
Targ rybny
Świetnym sposobem na rozpoczęcie poranka w Dar es Salaam jest wizyta na tętniącym życiem targu rybnym. O świcie rybacy wyładowują świeże połowy, zamieniając to miejsce w ożywioną scenę targowania się, okrzyków i ekscytacji. Energia jest zaraźliwa, gdy łodzie cumują, a kosze uginają się od owoców morza. Po nacieszeniu się tym widowiskiem, przejdź na drugą stronę ulicy Kivukoni, gdzie możesz spróbować lokalnych przysmaków – chrupiących, świeżo usmażonych i pełnych smaku.
Katedra Azania-Front
Jest to zabytkowy kościół luterański, wzniesiony w okresie kolonialnym Niemiec pod koniec XIX wieku, kiedy miasto było stolicą administracyjną Niemieckiej Afryki Wschodniej. Jego projekt nawiązuje do stylu neogotyckiego, z wysoką wieżą, witrażami i ostrołukowymi łukami.
Muzeum Narodowe i Dom Kultury
Największe muzeum w Tanzanii i ważne miejsce, w którym można poznać historię, sztukę i dziedzictwo kulturowe kraju. Powstało w połowie XX wieku i od tego czasu rozrosło się w ośrodek prezentujący wszystko, od odkryć prehistorycznych po współczesne tradycje.
W środku znajdują się eksponaty poświęcone ewolucji człowieka, w tym skamieniałości związane ze słynnymi znaleziskami z wąwozu Olduvai, a także wystawy poświęcone zróżnicowanym grupom etnicznym Tanzanii, historii kolonialnej i walce o niepodległość. Muzeum prezentuje również kolekcje tradycyjnego rzemiosła, instrumentów muzycznych i sztuki współczesnej.
Muzeum Narodowe i Dom Kultury
Ogród botaniczny
Cichy, zielony zakątek w samym sercu tętniącego życiem miasta. Został założony w okresie kolonialnym Niemiec. Choć nie jest zbyt duży, stanowią przyjemny punkt wyjścia na spacer.
Instytut Onkologiczny na Ocean Road
Zbudowany na początku XX wieku za czasów panowania niemieckiego, budynek pierwotnie służył jako szpital. Z czasem przekształcił się w główny ośrodek leczenia raka i badań w Tanzanii. Historyczna architektura instytutu, czyni go charakterystycznym punktem orientacyjnym.
Sala Karimjee
Kolejny godny uwagi zabytek z epoki kolonialnej. Zbudowany na początku XX wieku z funduszy zamożnej rodziny Karimjee, pierwotnie pełnił funkcję ratusza za czasów administracji brytyjskiej. Jego wspaniała architektura, z dużymi kolumnami i charakterystyczną wieżą zegarową, odzwierciedla styl budynków użyteczności publicznej z tamtego okresu.
Przez lata Karimjee Hall odgrywał kluczową rolę w historii politycznej Tanzanii. Przed przeprowadzką do Dodomy odbywały się tu nawet sesje parlamentu. Dziś hala jest wykorzystywana do organizacji oficjalnych wydarzeń, uroczystości publicznych, a czasami także wydarzeń kulturalnych.
Pomnik Asaki
Na skrzyżowaniu ulic Samora i Nnamdi Azikiwe stoi Pomnik Askari. Został odsłonięty w latach 20. XX wieku dla uczczenia afrykańskich żołnierzy, którzy walczyli w I wojnie światowej w szeregach brytyjskich sił kolonialnych. Brązowa statua przedstawia żołnierza trzymającego karabin, zwróconego w stronę portu, symbolizującego zarówno obronę, jak i poświęcenie.
Rondo Azam
Niedaleko znajduje się tętniące życiem rondo Azam. Nazwa pochodzi od grupy Azam, jednej z największych firm w Tanzanii, a wokół ronda znajdują się sklepy i biura.
Rondo Azam
Małe Indie
Wokół ulicy Kisutu znajduje się dzielnica o silnych wpływach indyjskich. Ulice pełne są sklepów z przyprawami, restauracji wegetariańskich, sklepów tekstylnych i jubilerskich. To część Dar es Salaam, w której obecność diaspory indyjskiej jest najbardziej widoczna.
Świątynia BAPS Shri Swaminarayan Mandir, zbudowana w tradycyjnym stylu, charakteryzuje się rzeźbionymi detalami i kapliczkami poświęconymi hinduskim bóstwom. To spokojne miejsce kultu i przykład tego, jak społeczności imigrantów, zwłaszcza pochodzenia indyjskiego, wpłynęły na kulturę miasta.
Inną znaczącą świątynią hinduistyczną w pobliżu jest Shree Shankar Ashram Mandir, która często stanowi centrum wydarzeń kulturalnych, festiwali i ceremonii.
Stara Boma
Zbudowana w latach 60. XIX wieku przez sułtana Majida Zanzibaru, jest jednym z najstarszych zachowanych budynków w mieście. Pierwotnie była częścią kompleksu sułtańskiego, a później użytkowana przez niemieckich administratorów kolonialnych. Z koralowymi ścianami i rzeźbionymi drewnianymi drzwiami, łączy w sobie suahilijski i arabski styl architektoniczny. Obecnie mieści biura kulturalne i wystawy.
Katedra św. Józefa
Ta imponująca katedra katolicka została zbudowana przez niemieckich misjonarzy pod koniec XIX i na początku XX wieku. Jej gotycki styl, z wysokimi iglicami i witrażami, wyróżnia się na tle nabrzeża.
Dom Atiman
Nazwany na cześć doktora Atimana, byłego niewolnika, który później stał się szanowanym lekarzem.
Targ Kariakoo
Tętniący życiem, zatłoczony i pełen energii targ stanowi centrum handlu od początku XX wieku, kiedy Niemcy wykorzystali ten obszar jako osadę dla uwolnionych niewolników, a później przekształcili go w targowisko. Dziś można tu znaleźć wszystko: świeże produkty, ubrania, artykuły gospodarstwa domowego i jedzenie uliczne. To miejsce, w którym poczujesz prawdziwy rytm codziennego życia w Dar es Salaam.
Makumbusho Village Museum
Muzeum na świeżym powietrzu, które ożywia zróżnicowaną kulturę Tanzanii. Zamiast eksponować przedmioty za szkłem, odtwarza tradycyjne domy różnych grup etnicznych z całego kraju. Każda chata jest budowana przy użyciu autentycznych metod i materiałów, ukazując, jak żyją ludzie na obszarach wiejskich.
Zwiedzający mogą spacerować od jednego gospodarstwa do drugiego, poznając różnorodność architektury, narzędzi i życia codziennego. Poza budynkami, muzeum często organizuje pokazy na żywo, takie jak tradycyjne tańce, gra na bębnach i rękodzieło.
Zdecydowanie polecam skorzystanie z usług przewodnika, ponieważ nie ma na terenie muzeum żadnych opisów.
Makumbusho Village Museum
Plaża Coco
Położona na półwyspie Msasani, jest popularnym miejscem zarówno dla mieszkańców, jak i turystów. Szczególnie tętni życiem w weekendy, gdy rodziny, stragany z jedzeniem i muzycy gromadzą się na brzegu. Chociaż ze względu na silne prądy nie zawsze można tu pływać, to doskonałe miejsce do obserwowania ludzi i delektowania się ulicznymi przekąskami z pięknym widokiem.
Slipway
The Slipway to ulubione miejsce spotkań ekspatów i podróżników, nadmorski kompleks z restauracjami, sklepami i małym targiem rzemieślniczym. Stąd też można wybrać się na wycieczki łodzią na pobliskie wyspy.
Tinga Tinga Arts Cooperative Society
Ta spółdzielnia prezentuje słynny styl malarstwa Tinga Tinga, który narodził się w Tanzanii. Sztuka ta słynie z żywych kolorów oraz zabawnych przedstawień zwierząt i życia codziennego. W spółdzielni można obserwować artystów przy pracy, kupować unikatowe dzieła bezpośrednio, a nawet poznać historię tego ruchu.
Mwenge Woodcarvers Market
Jeśli chodzi o pamiątki, targ Mwenge to idealne miejsce. Dziesiątki rzemieślników sprzedaje tu ręcznie rzeźbione drewniane maski i artykuły gospodarstwa domowego, często pracując nad swoimi wyrobami na oczach klientów.
Co warto zobaczyć poza miastem?
Wzgórza Pugu (Pugu Hills)
Położone na południowy zachód od Dar es Salaam wzgórza Pugu oferują mieszankę lasów, wzgórz i dzikiej przyrody. Szlaki piesze prowadzą przez bujną zieleń do punktów widokowych z widokiem na miasto i nadmorskie równiny. Oprócz pieszych wędrówek i obserwacji ptaków, można również znaleźć tu jaskinie i miejsca święte, które mają znaczenie kulturowe dla lokalnych społeczności. Jest również małe jezioro, gdzie można popływać kajakiem.
Na miejsce można dojechać taksówką firmy Uber lub Bolt. Przy wejściu należy się zarejestrować i obowiązkowo wynająć przewodnika.
Wyspa Bongoyo
Mała, bezludna wyspa, położona około 7 kilometrów na północ od Dar es Salaam. Jest popularnym miejscem wypoczynku dla mieszkańców i turystów poszukujących odpoczynku od miasta.
Na wyspie występuje mieszanka roślinności przybrzeżnej i kilka baobabów. Życie morskie obejmuje ryby tropikalne, a sporadycznie można spotkać żółwie morskie i inne gatunki zwierząt.
Na miejscu znajduje się niewielka restauracja serwująca świeżo złowione owoce morza i napoje. Zaraz po przybyciu, obsługa podejdzie do Ciebie z menu.
Więcej szczegółów znajdziesz w osobnym wpisie TUTAJ.
Wyspa Bongoyo
Wyspa Mbeya
Kolejna wyspa w pobliżu Dar es Salaam, również będąca częścią obszaru chronionego. Snorkeling i nurkowanie wokół wyspy pozwalają podziwiać kolorowe koralowce, tropikalne ryby, a czasami także żółwie morskie.
Góra Kilimandżaro, dumnie wznosząca się nad równinami Tanzanii, jest najwyższym szczytem Afryki. Cały rejon oferuje podróż przez kalejdoskop krajobrazów: bujne lasy deszczowe, wrzosowiska, suche alpejskie pustynie, a na koniec lodowiec i szczyt Uhuru. W przeciwieństwie do wielu wysokogórskich wypraw, Kilimandżaro nie wymaga technicznych umiejętności alpinistycznych, co czyni ją przystępnym wyzwaniem dla osób z determinacją i zamiłowaniem do przygód.
Historia Kilimandżaro
Góra Kilimandżaro powstała w wyniku aktywności wulkanicznej i potężnych sił geologicznych oddziałujących przez miliony lat głęboko w ziemi. Znajduje się w regionie Afryki Wschodniej znanym jako Wielka Dolina Ryftowa, gdzie płyty tektoniczne powoli się rozsuwają. Te ruchy spowodowały pęknięcia i osłabienia, umożliwiając wypływ magmy i uformowanie potężnej góry, którą widzimy dzisiaj.
Kilimandżaro składa się z trzech odrębnych stożków wulkanicznych: Kibo, Mawenzi i Shira. Shira jest najstarszym i uległ znacznej erozji, tworząc płaskowyż. Mawenzi, ze swoimi ostrymi szczytami, jest drugim co do wysokości i nie jest już aktywny. Kibo, centralny i najwyższy stożek, to miejsce, gdzie znajduje się szczyt Uhuru. Jest on najmłodszy z trzech i nadal uważany za uśpiony, choć nie wybuchł od tysięcy lat.
Z biegiem czasu, powtarzające się erupcje nawarstwiały lawę i popioły, rzeźbiąc potężny stratowulkan. Aktywność lodowcowa i erozja przyczyniły się do ukształtowania obecnego kształtu góry.
Na długo zanim stała się znanym na całym świecie celem wypraw trekkingowych, góra miała głębokie znaczenie kulturowe i duchowe dla rdzennego ludu Chagga, zamieszkującego niższe zbocza. Traktowali ją z szacunkiem, postrzegając jako święte miejsce związane z mitami, opowieściami przodków i mocą natury.
Góra pozostawała w dużej mierze tajemnicą dla świata zewnętrznego aż do XIX wieku, kiedy europejscy odkrywcy i misjonarze zaczęli dostrzegać jej ośnieżony szczyt, co wydawało się niemożliwe tak blisko równika. Jedna z pierwszych powszechnie znanych relacji pochodzi od niemieckiego misjonarza Johannesa Rebmanna z 1848 roku, którego doniesienia o śniegu początkowo spotkały się w Europie z niedowierzaniem.
W okresie kolonialnym Kilimandżaro znalazła się pod kontrolą niemiecką jako część Niemieckiej Afryki Wschodniej, a następnie, po I wojnie światowej, pod panowaniem brytyjskim. Na początku XX wieku stała się symbolem eksploracji i imperialnych ambicji, a pierwszego odnotowanego udanego wejścia na szczyt dokonali Hans Meyer i Ludwig Purtscheller w 1889 roku. Ich wyprawa otworzyła drzwi przyszłym wspinaczom i wzbudziła zainteresowanie górą na całym świecie.
W 1961 roku, tuż przed uzyskaniem przez Tanzanię niepodległości, Kilimandżaro przyjęło nową symboliczną rolę. Na szczyt wniesiono pochodnię i zapalono ją w geście wolności i jedności, symbolizującym nowy początek dla narodu. Dziś góra jest nie tylko narodowym skarbem, ale także obiektem wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, przyciągającym turystów, naukowców i ekologów, którzy nieustannie badają i chronią jej unikalne ekosystemy.
Trasy
Jest kilka tras na szczyt, a każda z nich ma swój własny charakter, unikalne krajobrazy i poziom trudności. Wybór odpowiedniego wariantu zależy od kondycji, doświadczenia i czasu, jaki możesz poświęcić.
Trasa Marangu (5–6 dni)
Często nazywana trasą „Coca-Coli”, jest to jedyny wariant z noclegami w schroniskach zamiast namiotów. Jest najkrótsza i ma stosunkowo prosta, ale oznacza to również mniej czasu na aklimatyzację do wysokości, co czyni ją jedną z tras o niższym wskaźniku powodzenia.
Zalety: Wygodne schroniska, łatwiejsza logistyka
Wady: Większy tłok, ograniczona różnorodność krajobrazów (ta sama trasa w górę i w dół)
Trasa Machame (6–7 dni)
Znana jako „whiskey”, jest jedną z najpopularniejszych tras. Jest bardziej malownicza i różnorodna niż Marangu, przebiegając przez las deszczowy, wrzosowiska i alpejską pustynię. Pozwala na lepszą aklimatyzację dzięki profilowi „wspinaj się wysoko, śpij nisko”.
To trasa, na którą się zdecydowałem również ja i wybrałem 6-dniowy wariant. Gdybym miał to zrobić ponownie, zdecydowanie wybrałbym wersję 7-dniową, aby dać sobie więcej czasu na aklimatyzację i uniknąć potencjalnych problemów w dniu ataku szczytowego. Jednak zdolność do aklimatyzacji jest zawsze kwestią indywidualną.
Zalety: Oszałamiające widoki, dobra aklimatyzacja (wybrałbym jednak wariant 7-dniowy)
Wady: bardziej stroma i wymagająca fizycznie
Trasa Lemosho (7–8 dni)
Uważana jest za jedną z najlepszych tras, oferującą malownicze, mniej zatłoczone podejście z większym prawdopodobieństwem sukcesu dzięki dłuższemu okresowi aklimatyzacji. Zaczyna się na zachodnim zboczu góry i łączy się później z drogą Machame.
Zalety: Doskonała aklimatyzacja, malownicza
Wady: Nieco droższa ze względu na dłuższy czas trwania
Trasa Rongai (6–7 dni)
Rozpoczyna się od północy, w pobliżu granicy z Kenią. Mniej uczęszczana trasa. Jest idealna w porze deszczowej, ponieważ znajduje się po bardziej osłoniętej stronie góry.
Zalety: Mniej zatłoczona, dobra na wspinaczkę w porze deszczowej
Wady: Mniej dramatyczne krajobrazy w porównaniu do tras zachodnich
Trasa Northern Circuit (8–9 dni)
To najdłuższy wariant, okrążająca północne stoki góry. Jej długi czas trwania zapewnia najlepsze szanse na aklimatyzację.
Zalety: Najwyższy wskaźnik sukcesu, brak tłumów
Wady: Najdłuższa i najdroższa
Trasa Umbwe (5–6 dni)
Stroma trasa najlepiej nadaje się dla doświadczonych trekkerów. Nie jest polecana ze względu na szybkie podejście i słabą aklimatyzację.
Zalety: Mało innych wspinaczy
Wady: Niska skuteczność ze względu na szybki wzrost wysokości
Widok na górę Meru
Którą agencję wybrać?
Wspinaczka na Kilimandżaro wymaga skorzystania z usług licencjonowanego organizatora wycieczek i obecności certyfikowanego przewodnika. Jest to regulacja wprowadzona przez rząd Tanzanii w celu zapewnienia bezpieczeństwa wspinaczom i ochrony środowiska. Samotne wędrówki bez przewodnika są zabronione.
Przewodnicy są przeszkoleni w zakresie rozpoznawania choroby wysokościowej, procedur awaryjnych i logistyki tras. Oprócz przewodników, większość wypraw obejmuje tragarzy, którzy niosą sprzęt i zaopatrzenie, oraz kucharza, który przygotowuje posiłki.
Wybierz firmę oficjalnie zarejestrowaną przez władze Parku Narodowego Kilimandżaro i przestrzegającą lokalnych przepisów bezpieczeństwa i pracy. Sprawdź, czy tragarz będzie miał przy sobie przenośną butlę z tlenem, na wypadek gdybyś miał kłopoty.
Szukaj firm, które zatrudniają certyfikowanych przewodników z dużą wiedzą na temat pierwszej pomocy, bezpieczeństwa na dużych wysokościach i dobrymi opiniami od byłych wspinaczy.
Wspieraj firmy będące częścią lub uznawane przez organizacje takie jak KPAP (Kilimanjaro Porters Assistance Project), które zapewniają godziwe wynagrodzenie i traktowanie tragarzy.
Uważaj na ultratanie wycieczki, ponieważ często oszczędzają na bezpieczeństwie, wyżywieniu i opiece tragarzy. Wycieczka ze średniej lub wysokiej półki może kosztować więcej, ale zazwyczaj zapewnia lepszy sprzęt, bezpieczniejsze praktyki i wyższy wskaźnik sukcesu.
Przeczytaj najnowsze recenzje, zwracając uwagę na to, jak firma radzi sobie z sytuacjami awaryjnymi i obsługą klienta. Szukaj firm z wysokim wskaźnikiem udanych ataków szczytowych.
Po długich poszukiwaniach zdecydowałem się na wejście na Kilimandżaro i 6-dniowe safari z firmą Kilinge Adventures z siedzibą w Moshi. Kontakt z Thomasem (właścicielem) na WhatsAppie był bardzo łatwy, a po moim przyjeździe do Moshi, wraz z przewodnikiem, odwiedził mnie w miejscu zakwaterowania, aby udzielić mi krótkiego instruktażu.
Zapłaciłem 1400 USD za 6-dniowy wariant trasy Machame. Ogólnie rzecz biorąc, usługa była dobra i dotarłem na szczyt, chociaż w dniu ataku cierpiałem na chorobę wysokościową i czułem, że można by zrobić więcej, aby monitorować mój stan zdrowia. Na przykład, przewodnik nie był wyposażony w urządzenie do pomiaru tętna i poziomu tlenu.
Koszty wejścia na Kilimandżaro
Wspinaczka na Kilimandżaro to poważna przygoda, a jej cena jest adekwatna. Całkowity koszt może się znacznie różnić w zależności od trasy, organizatora, liczby dni i wybranego poziomu usług.
Typowy zakres cen (za osobę):
Niski budżet: 1500–2000 USD
Średni budżet: 2000–3500 USD
Wysoki budżet: 3500–6000+ USD
Oto za co płacisz:
Opłaty za przebywanie w parku narodowym (spora kwota – ponad 800 USD za osobę za 6–7-dniową wędrówkę)
Wynagrodzenia przewodników, tragarzy i kucharzy
Sprzęt kempingowy lub noclegi w schronisku
Jedzenie, woda i logistyka
Transport do i ze szlaku
Tańsze oferty często oznaczają mniej posiłków, przeciążonych tragarzy lub mniej doświadczonych przewodników, dlatego warto znaleźć równowagę między przystępną ceną a poczuciem bezpieczeństwa.
Napiwki
Napiwki są oczekiwane i uważane za standardowy element wspinaczki. Twój przewodnik i ekipa tragarzy ciężko pracują, często w trudnych warunkach, aby pomóc Ci bezpiecznie i komfortowo dotrzeć na szczyt. Napiwki stanowią znaczną część ich dochodu. Najlepiej zapytać o to agencję i jasno określić, jakie są ich oczekiwania, ale nie pozwól, aby zniechęciło Cię to do wspinaczki.
Szczerze mówiąc, nie dałem tak dużego napiwku, jakiego się po mnie spodziewano, ale wyraźnie zaznaczyłem, że jest to maksymalna kwota, jaką mogę uwzględnić w swoim budżecie, więc mogą dostać albo to, albo nic 🙂
Typowe kwoty napiwków (na grupę, na dzień):
Przewodnik główny: 20–30 USD
Przewodnik pomocniczy: 15–25 USD
Kucharz: 10–15 dolarów
Porter: 5–10 dolarów za sztukę
W przypadku 7-dniowej wyprawy grupa składająca się z 2–4 osób może dać napiwek w wysokości od 300 do 500 USD na osobę.
Napiwki są zazwyczaj rozdzielane ostatniego dnia, często podczas “ceremonii”. W moim przypadku przekazałem kwotę mojemu głównemu przewodnikowi i wysłałem mu wiadomość na WhatsAppie, jak ją rozdzielić między członków zespołu. Nie ma znaczenia, czy przekazujesz dolary amerykańskie, czy po prostu wypłacasz lokalną walutę z bankomatu.
Dodatkowe koszty
Planując budżet na wyprawę na Kilimandżaro, nie zapomnij uwzględnić:
Opłat wizowych i zakwaterowania przed/po wspinaczce
Ta wyprawa to spora inwestycja, ale dla wielu to niepowtarzalna podróż, warta swojej ceny. Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że nie żałuję!
Najlepszy czas na wspinaczkę
Najlepszy okres na wyprawę to dwie pory suche, kiedy pogoda jest zazwyczaj bardziej stabilna, a widoczność najlepsza. Okresy te przypadają od stycznia do połowy marca i od czerwca do października.
Okres od stycznia do marca jest zazwyczaj nieco spokojniejszy na szlakach, z mniejszą liczbą wspinaczy i niższymi temperaturami na szczycie. To doskonały czas dla osób poszukujących samotności i rześkich, pogodnych poranków, choć na wyższych wysokościach sporadycznie po południu może spaść śnieg.
Sezon od czerwca do października jest najpopularniejszy ze względu na suche warunki i cieplejsze dni, zwłaszcza w okresie świątecznym. Niebo jest zazwyczaj bezchmurne, oferując spektakularne widoki, ale oznacza to również większą liczbę osób w górach.
Jeśli to możliwe, unikaj długiego sezonu deszczowego (od marca do maja) i krótkiego sezonu deszczowego (listopad), ponieważ szlaki mogą być śliskie, chmury mogą blokować widoczność, a zdobywanie szczytów w mokrych warunkach jest trudniejsze.
Co spakować?
Mądre spakowanie to klucz do komfortu, bezpieczeństwa i sukcesu w tej wyprawie. Ponieważ będziesz wędrować przez różne strefy klimatyczne, od wilgotnego lasu deszczowego po arktyczne warunki panujące na szczycie, musisz być przygotowany na zróżnicowaną pogodę.
Cały niezbędny sprzęt można wypożyczyć w Moshi, choć polecam zabrać własny śpiwór, któremu można zaufać, bo nie ma nic gorszego niż uczucie zimna w nocy. Pogoda jest bardzo zmienna i najprawdopodobniej zmokniesz. Zawsze miej przy sobie dodatkowy komplet suchych ubrań w wodoodpornym miejscu. Jeśli twoje rzeczy zmokną, suszenie ich po drodze może być trudne.
Wypożyczyłem kilka rzeczy w sklepie Gilmans Outdoor Store i jakość była znakomita.
Odzież
Warstwy bazowe:
Termiczne koszulki i spodnie odprowadzające wilgoć (aby chronić skórę przed potem)
Oddychająca bielizna i skarpetki trekkingowe
Warstwy środkowe:
Polar lub kurtka ocieplana
Koszula z długim rękawem
Spodnie trekkingowe
Warstwy zewnętrzne:
Kurtka i spodnie wodoodporne (Gore-Tex lub podobne)
Kurtka puchowa lub syntetyczna na atak szczytowy
Akcesoria:
Ciepła czapka i kapelusz przeciwsłoneczny
Rękawiczki: jedna para lekkich i jedna para ocieplanych, wodoodpornych
Wytrzymały plecak (30–40 l) na codzienne niezbędne rzeczy
Duża torba podróżna lub plecak (będą ją nosić tragarze)
Śpiwór (przeznaczony do niskich temperatur, co najmniej -10°C)
Kije trekkingowe (przydatne dla zachowania równowagi i zmniejszenia obciążenia)
Latarka czołowa z dodatkowymi bateriami (niezbędna podczas nocnego ataku szczytowego)
Butelki na wodę i/lub bukłak z płynem (pojemność minimalna 3 l)
Worki wodoodporne lub plastikowe torby zamykane na suwak (do ochrony urządzeń elektronicznych i ubrań przed wilgocią)
Artykuły toaletowe i zdrowie
Krem z filtrem przeciwsłonecznym i balsam do ust
Chusteczki nawilżane i płyn do dezynfekcji rąk
Szczoteczka i pasta do zębów, biodegradowalne mydło
Leki osobiste oraz te na chorobę wysokościową (skonsultuj się z lekarzem)
Podstawowe środki pierwszej pomocy: plastry na pęcherze, środki przeciwbólowe itp.
Pulsoksymetr na palec
Inne
Power bank do ładowania urządzeń
Przekąski lub batony energetyczne
Lekki ręcznik
Dziennik podróży lub książka
Aparat fotograficzny
Jak dotrzeć do Moshi?
Samolotem
Najbliższym lotniskiem jest Międzynarodowy Port Lotniczy Kilimandżaro (JRO), położony około 40 km od Moshi. Obsługuje on loty międzynarodowe i krajowe.
Transfer taksówką/prywatnym busem z lotniska do miasta trwa 45 minut i kosztuje około 30-50 dolarów. Alternatywnie, niektóre hotele i biura podróży oferują transfery grupowe (około 10-20 dolarów) lub po prostu skorzystaj z lokalnego tuk-tuka i negocjuj cenę.
Możesz również przylecieć na lotnisko międzynarodowe Julius Nyerere (DAR) w Dar es Salaam lub na lotnisko Abeid Amani Karume (ZNZ) w Zanzibarze i wybrać lot krajowy do JRO lub Arushy.
Drogą lądową
Z Arushy (80 km, 1,5–2 godz.): autobusy, taksówki grupowe i prywatne transfery.
Z Dar es Salaam (500 km, 8-10 godzin): luksusowe autobusy, takie jak Kilimanjaro Express lub Dar Express, oferują komfortowe przejazdy za 15-20 USD.
Z Nairobi w Kenii (350 km, 6-7 godzin): codziennie kursują autobusy, koszt około 30 USD. Wymagane jest przekroczenie granicy w Namanga.
Pociągiem
Sieć kolejowa Tanzanii jest ograniczona, ale istnieje połączenie kolejowe z Dar es Salaam do Moshi (choć rzadkie i powolne). Autobusy są lepszą opcją.
Gdzie zatrzymać się w Moshi?
Polecam Karibu Africa House oraz The Better Inn. Oba miejsca oferują dobrą jakość w przystępnej cenie, a także jednodniowe wycieczki nad Jezioro Chala lub Marangu, ale Karibu Africa House jest pod tym względem znacznie tańszy.
Moje wrażenia z 6-dniowej wyprawy trasą Machame
Dzień 0: Odprawa w Moshi
Dzień organizacyjny. Najpierw zatrzymałem się w sklepie Gilmans Outdoor Store, żeby wypożyczyć trochę sprzętu na wędrówkę: polar, kurtkę przeciwdeszczową, kijki trekkingowe, rękawiczki i plecak. Jakość sprzętu była naprawdę dobra, choć cena trochę wysoka. Wszystko, czego potrzebujesz, dostaniesz w Moshi, ale generalnie polecam zabrać własny sprzęt.
Następnie poszedłem do supermarketu, żeby kupić przekąski, czekoladę i batony energetyczne. Nie za dużo, bo wyraźnie poinformowano mnie, że wszystkie posiłki są wliczone w cenę wycieczki i że kucharz będzie je przygotowywał codziennie.
Kiedy wróciłem do swojego pokoju, właścicielka zapukała do moich drzwi i poinformowała mnie, że mam gości. Był to Thomas (właściciel Kilinge Adventures) i mój przewodnik górski, Tayson. Wszedł do mojego pokoju, żeby sprawdzić sprzęt i polecił wypożyczenie jeszcze jednej ciepłej kurtki (co później okazało się dobrą decyzją, choć początkowo byłem do niej sceptyczny).
Skończyłem pakować plecak i z ekscytacją czekałem na następny dzień!
Dzień 1: Brama Machame do obozowiska Machame (10,3 km, 1218 m w górę)
Zjadłem śniadanie w moim miejscu zakwaterowania, a następnie zostałem odebrany przez przewodnika z niewielkim opóźnieniem. Miła niespodzianka, biorąc pod uwagę, że w Tanzanii czas nie jest traktowany bardzo serio! Zatrzymaliśmy się w jeszcze jednym miejscu, aby wypożyczyć pelerynę przeciwdeszczową i dwie plastikowe butelki. Ceny w Moshi są po prostu absurdalne. W Europie można kupić własną pelerynę i butelki na wodę za tę samą cenę, a nawet taniej niż wypożyczając je tutaj na kilka dni. No cóż, wykorzystują wszystkie możliwości zarobku, jakie daje Kilimandżaro.
Następnie ruszyliśmy do Machame Gate. Po dotarciu na miejsce, załatwianie wszystkich formalności zajęło wieczność. Dostałem lunchboxa, mimo że wcale nie byłem głodny, bo było całkiem wcześnie. Jedna z małp ukradła mi jogurt, ale może to i lepiej… Lepiej nie ryzykować przed tak długą wędrówką!
W końcu Tayson poprosił mnie o podpisanie papierów, co dało mi nadzieję, że zaraz rozpoczniemy prawdziwą wędrówkę… ale nic z tego. Powoli zaczynałem się irytować i w końcu po kolejnych 45 minutach czekania przeszliśmy przez bramkę bezpieczeństwa i weszliśmy do lasu. Kontrola była naprawdę solidna, a nawet kazali mi otworzyć plecak, żeby sprawdzić, czy nie mam przy sobie drona lub innych zabronionych przedmiotów.
Pierwszy odcinek do obozu Machame prowadził przez malowniczy las porośnięty mchem, który przypominał mi okolice góry Taranaki w Nowej Zelandii. Niestety, zaczął padać deszcz i po raz pierwszy musiałem założyć ponczo.
Początek wędrówki
Kiedy dotarliśmy do obozu, było mglisto, mokro i zimno. Nie do końca tak sobie wyobrażałem pierwsze momenty wędrówki. Myślałem, że będzie dość ciepło i przyjemnie, zwłaszcza na niższych wysokościach! Musiałem trochę poczekać, aż namiot będzie gotowy, ale potem byłem pod wrażeniem. W środku była jedna komora do spania i druga ze stołem i krzesłem, gdzie można było jeść posiłki i odpoczywać. Całkiem fajnie!
Obóz MachamePierwszy posiłek
Pierwsza kolacja była pyszna, a nasz kucharz podał smażone ziemniaki ze smażoną rybą. Dostałem też dużą butelkę gorącej wody i mogłem wybrać dowolny napój: herbatę, kakao, kawę itp.
Podobno zostałem dodany do grupy 10 innych wędrowców, ale to była tylko teoria, bo przez większość czasu nie miałem z nimi żadnej interakcji. Nie przejmowałem się tym zbytnio, bo wolałem cieszyć się kontaktem z naturą, zamiast zmuszać się do kontaktów towarzyskich ze znacznie starszymi ludźmi, prawdopodobnie z Wielkiej Brytanii lub Stanów Zjednoczonych.
Pierwsza noc była w porządku, ale zacząłem brać leki zapobiegawcze na chorobę wysokościową, przez co musiałem dość często chodzić do toalety.
Dzień 2: Obóz Machame do jaskini Shira (4,8 km, 863 m w górę, 40 m w dół)
Łatwy dzień. Rano pogoda była dobra, a w oddali roztaczał się piękny widok na górę Meru. Ścieżka pięła się stale w górę i nie była zbyt wymagająca. Ostatni odcinek był bardziej kamienisty, ale i tak nic poważnego.
Dotarliśmy do obozu bardzo wcześnie. Spacerowałem, ale co jakiś czas nadciągały chmury, więc warunki nie były optymalne do przebywania na zewnątrz. O zachodzie słońca pogoda nieco się poprawiła i chmury się rozstąpiły. W oddali widziałem ośnieżony szczyt Kilimandżaro.
Dzisiaj zdałem sobie sprawę, że przenośne toalety ustawione obok mojego namiotu nie były do wspólnego użytku, ale tylko dla reszty mojej grupy, bo płacili za nie dodatkowo. LOL. Lepiej późno niż wcale. Swoją drogą, nie wiem co ludzie mają w głowie, że płacą ekstra za przenośne toalety, a potem zatrudniają dodatkowego tragarza, żeby je niósł? Te publiczne były całkiem w porządku. To prostu śmierdzące dziury w ziemi, ale czego można się spodziewać w górach?
Droga do obozu w jaskini ShiraShira Cave CampShira Cave CampZachód słońca w Shira Cave Camp
Dzień 3: Jaskinia Shira do obozowiska Barranco (9,7 km, 806 m w górę, 667 m w dół)
Piękna wędrówka, choć pogoda znów była trudna. Pierwszy odcinek do Wieży Lawy zapewniał przez cały czas niesamowite widoki. Szczyt Kilimandżaro z tej perspektywy wydawał się dość szeroki, a w jego pobliżu było dużo śniegu.
Zbliżając się do Wieży Lawy, pogoda się pogarszała. To chyba standard na tej górze po południu. Na szczęście, zamiast czekać na lunch, postanowiliśmy zrobić krótki postój na przekąskę, a następnie ruszyliśmy dalej w kierunku obozowiska Barranco.
Kilimandżaro widziane o wschodzie słońca
Miałem problemy żołądkowe, które zaczęły się poprzedniej nocy i podejrzewałem, że winne były warzywa podane na kolację. Czułem się niekomfortowo i musiałem robić niechciane przerwy. Postanowiłem zacząć brać antybiotyki, mimo że wiedziałem, że mogą zaszkodzić mojemu organizmowi podczas zbliżającego się ataku szczytowego.
Potem zaczął padać deszcz, co było dużą stratą, ponieważ droga do obozu była bardzo malownicza, pełna unikalnych drzew, które wielokrotnie widywałem na zdjęciach i w broszurach o Kilimandżaro. To olbrzymie świerki, często mylone z palmami ze względu na swój nietypowy wygląd. Rośliny te, znane naukowo jako Dendrosenecio kilimanjari, mają grube, zwietrzałe łodygi zwieńczone dużymi, soczystymi rozetami, przypominającymi skrzyżowanie drzewa Jozuego z ananasem.
Tragarze niosący torby na głowachZmierzamy do obozu Lava TowerObóz Lava TowerSpacer wśród unikalnych drzew
Po dotarciu do obozu zarejestrowałem się w dzienniku i poczekałem chwilę, aż namiot zostanie rozstawiony. Następnie wskoczyłem do środka i przebrałem się w suche ubrania. Kucharz zaskoczył mnie świeżo przygotowanym popcornem, którym delektowałem się siedząc na krześle przed namiotem z Amerykanką wietnamskiego pochodzenia, którą poznałem dzień wcześniej. To właśnie tam zjedliśmy kolację. Tym razem postanowiłem nie ruszać warzyw!
Dzień 4: Obóz Barranco do obozu Barafu (7,8 km, 965 m w górę, 305 m w dół)
Dzień, w którym zaczęły się problemy.
Pierwsza część wędrówki przebiegła stosunkowo dobrze. Dotarliśmy do obozu Karanga po wspinaczce na stromą ścianę Barranco. W Karandze panowała mgła i zacząłem czuć się nie najlepiej, ale zatrzymałem się na przekąskę. Potem wspinaliśmy się coraz wyżej, a ja czułem się coraz gorzej. Dopadły mnie objawy choroby wysokościowej i kiedy w końcu dotarłem do obozu Barafu, byłem kompletnie wyczerpany.
Wszedłem do namiotu i przeczekałem tam załamanie pogody i opady śniegu. Potem kucharz podał mi kolację, ale nie miałem apetytu i zmuszałem się do zjedzenia czegokolwiek. Nawet wyjście z namiotu do toalety, wydawało mi się zbyt męczące. Wiedziałem, co się dzieje, ponieważ rok temu miałem problemy z wysokością w Nepalu. Zgłosiłem sytuację Tysonowi, a on powiedział, że muszę spróbować się przespać i ocenimy sytuację przed wyjściem z obozu na atak szczytowy, czyli około 1 w nocy. Niestety, w ogóle nie mogłem zasnąć.
Gdybym to ja decydował, zamiast iść na szczyt, wróciłbym do obozu Barranco na jeszcze jeden dzień aklimatyzacji i dopiero potem ruszyłbym dalej. Ale jeśli wchodzisz na Kilimandżaro z agencją, elastyczność jest mała ze względu na innych członków grupy. Możesz albo wejść na szczyt w wyznaczonym czasie, albo odpuścić.
Wędrówka w kierunku obozu Barafu
Dzień 5: Z obozowiska Barafu do szczytu Uhuru i obozowiska Mweka (16,1 km, 1251 m w górę, 2802 m w dół)
Poza wypiciem czegoś ciepłego rano, nie zjadłem nic więcej poza herbatnikami. Wyruszyliśmy o 1 w nocy, a ja szedłem wolno. Śmiesznie wolno. Musiałem się wielokrotnie zatrzymywać, żeby złapać oddech. Było ciemno jak w grobie, więc widziałem tylko światła ludzi, którzy byli kilka metrów przede mną. Niestety, widziałem też ludzi zawracających, którzy również nie mogli iść dalej z powodu podobnych problemów jak ja. Ale walczyłem, mimo że wiedziałem, że ryzykuję. Gdybym był na samotnej wyprawie, z pewnością zszedłbym kawałek, żeby lepiej się zaaklimatyzować. Taka opcja nie wchodziła jednak w grę. O wschodzie słońca, zamiast być na szczycie, jak planowaliśmy, nie byłem nawet przy Stella Point, który jest na wysokości 5756 metrów. Punkt został nazwany na cześć Estelli Latham, pierwszej kobiety, która osiągnęła szczyt w 1925 roku.
Tyson bardzo często mnie sprawdzał i w pewnym momencie zasugerował, żeby zawrócić. Góra wciąż tam będzie, a przekraczanie własnych granic może okazać się ryzykowne. Wiedziałem, że ma rację, ale jestem z natury uparty i nie chciałem się jeszcze poddawać. Poziom tlenu miałem bardzo niski, więc zrobiliśmy przerwę w Stella Point, żeby coś przekąsić i napić się glukozy roźcieńczonej w gorącej wodzie.
Mój przewodnik był bardzo stanowczy i powiedział mi, że muszę zawrócić. Ale byliśmy 20 minut spacerem od szczytu. Widziałem go. Był w zasięgu. Miałem tyle myśli w głowie i naprawdę nie wiedziałem, co robić, ale powiedziałem Tysonowi, że biorę pełną odpowiedzialność za swoje czyny i będę kontynuował marsz na szczyt. Nie był zadowolony, a Wam absolutnie nie polecam naśladowania mojego zachowania!
Szedłem bardzo powoli. Widoki dookoła zapierały dech w piersiach, a krater po prawej i resztki lodowca po lewej stronie były naprawdę niesamowite.
W końcu dotarłem na szczyt. Nie miałem nawet siły, żeby świętować. Po zrobieniu kilku zdjęć, zacząłem coś, co powinienem był rozpocząć dawno temu – zejście do obozu Barafu.
Wschód słońca w pobliżu Stella PointOstatnie metry do szczytuMount KilimanjaroUhuru PeakMount KilimanjaroStella PointZbocza góry Kilimandżaro
Moje nogi były niesamowicie słabe i kilka razy o mało nie upadłem. Z powodu niskiego poziomu tlenu w organizmie czułem się, jakbym wypił kilka piw, i kręciło mi się w głowie. Minęliśmy Stella Point, a potem zeszliśmy na skróty, co było niezwykle trudne, ze względu na luźne kamienie. Upadłem raz czy dwa i byłem strasznie senny. W przerwach czułem, że muszę się poddać i nie dam rady zrobić więcej kroków bez odpoczynku i snu. Tayson nieustannie mnie motywował i to na szczęście zadziałało.
Dotarliśmy do obozu i od razu wskoczyłem do namiotu, położyłem się i zasnąłem. Kucharz przyniósł mi jedzenie, ale nic nie mogłem przełknąć. Podobno zapytałem Tysona, czy mógłbym złapać mototaksówkę do niższego obozu. LOL. To tylko dowodziło, jak bardzo byłem wyniszczony i miałem urojenia, bo nie mam pojęcia, jak mogłem zadać tak głupie pytanie. W moim sposobie myślenia nie było zdrowego rozsądku. Miałem wrażenie, że mam gorączkę, ale prawdopodobnie było to tylko oparzenie słoneczne na twarzy, bo w tym całym zamieszaniu zapomniałem posmarować się kremem z filtrem.
Znalazłem resztki sił by rozpocząć ponad dwugodzinny marsz do obozowiska Mweka. Na szczęście czułem się trochę lepiej, a szlak przez całą drogę prowadził w dół. Dotarliśmy, gdy było już ciemno, i zjadłem tylko małą kolację, zanim poszedłem spać.
Kurczę, co to był za dzień.
Dzień 6: Obóz Mweka do Mweka (9,5 km, 1549 m w dół)
Z obozu Mweka do bramy parku narodowego było około 2-3 godzin i dotarłem tam dość szybko. Zrobiłem ostatnie zdjęcie z pożegnalnym znakiem i w końcu spotkałem się ponownie z Ni, Amerykanką/Wietnamką, z którą poznałem w poprzednich dniach. Wiedziała wszystko o mojej sytuacji od innych przewodników, bo najwyraźniej wieści szybko się rozeszły na zboczach Kilimandżaro 🙂 Była szybka i dotarła na szczyt, gdy jeszcze było ciemno, bez żadnych problemów.
Zaprosiła mnie, żebym dołączył do niej podczas wycieczki do gorących źródeł następnego dnia i prawdopodobnie bym to zrobił, ale Thomas zapisał mnie na safari, które zaczynało się właśnie wtedy.
Zatrzymaliśmy się w Gilmans, żeby oddać wypożyczony sprzęt, a potem pojechałem do hotelu. Dałem Tysonowi napiwek ze szczegółowym podziałem kwoty na pozostałych członków naszej grupy, w tym tragarzy i kucharza.
Potem zrobiłam pranie, bo musiałem się szybko spakować na safari, i zjadłem pyszną pizzę w Blossoms Cafe. Wieczorem spotkałam się na kolacji z Ni i przy tajskim curry wymieniłyśmy się wrażeniami z dachu Afryki 🙂
Podsumowanie
Ogólnie rzecz biorąc, to była wspaniała wędrówka, ale jednocześnie jak dotąd dla mnie najtrudniejsza. Gdybym miał to zrobić jeszcze raz, rozegrałbym to inaczej.
Po pierwsze, nie byłem w najlepszej formie. Przed przyjazdem do Moshi spędziłem kilka dni w górach Usambara, gdzie złapałem kilka poważnych infekcji. Oprócz problemów żołądkowych i gorączki, dokuczał mi kaszel, którego nie mogłem się pozbyć i zmagałem się z nim przez cały czas na Kilimandżaro. Wyruszyłem na wędrówkę po kilku dniach od rozpoczęcia przyjmowania leków, w tym antybiotyków. Objawy żołądkowe powróciły trzeciego dnia i musiałem profilaktycznie wznowić przyjmowanie antybiotyków. Mój organizm z pewnością nie był w 100% sprawny.
Po drugie, brałem acetazolamid profilaktycznie na chorobę wysokościową, ale nadal odczuwałem jej objawy. Kto wie, co by się stało, gdybym nie brał tego leku? Całkiem prawdopodobne, że zostałbym zabrany z góry helikopterem. Mam nadzieję, że nie w plastikowej torbie. Ostrej choroby wysokościowej nie należy ignorować; jednak kiedy ludzie płacą tak dużo pieniędzy, chcą dotrzeć na szczyt za wszelką cenę. Elastyczność jest tu kluczowa. Gdybym wędrował samotnie, poświęciłbym jeden dzień więcej na aklimatyzację przed atakiem szczytowym. Dlatego może warto porozmawiać o tym z agencją i spytać czy taka opcja istnieje, na wypadek gdyby okazało się, że jej potrzebujesz. Jeśli nie, warto rozważyć dłuższe trasy takie jak Lemosho lub Northern Circuit.
Pomimo wszystkich problemów, wróciłem z Kilimandżaro z bezcennymi wspomnieniami i nowymi doświadczeniami w wędrówkach wysokogórskich. Wielu mówi, że to niepowtarzalne przeżycie i chciałbym w przyszłości jeszcze raz stanąć na dachu Afryki!
Góry Usambara w północno-wschodniej Tanzanii to pasmo stanowiące część Gór Łuku Wschodniego, łańcucha starożytnych, zalesionych wyżyn rozciągających się przez całą Afrykę Wschodnią. Ze względu na liczbę gatunków niespotykanych nigdzie indziej, góry te są uważane za jeden z najważniejszych obszarów bioróżnorodności na kontynencie.
Leżą one mniej więcej w połowie drogi między Kilimandżaro a Oceanem Indyjskim i dzielą się na dwie główne części:
Góry Usambara Zachodnie – skupiają się wokół miasta Lushoto, znane z chłodniejszego klimatu i tarasowego rolnictwa.
Góry Usambara Wschodnie – miejsce, gdzie znajdują się dziewicze lasy deszczowe i obszary chronione, takie jak Rezerwat Przyrody Amani.
Szacuje się, że lasy w tych rejonach liczą dziesiątki milionów lat, co czyni je ostoją unikalnego świata roślin i zwierząt. Można tu spotkać rzadkie ptaki, takie jak puchacz i zielonka, unikatowe gady, takie jak kameleony dwurogie, a także niezliczone motyle, storczyki i rośliny lecznicze.
Lud Wasambaa zamieszkuje ten region od pokoleń. Opracowali zrównoważone techniki rolnicze dostosowane do stromego terenu, w tym uprawę tarasową i współrzędną. Rolnictwo jest tu centralnym elementem życia, a powszechnie uprawia się banany, kukurydzę, ziemniaki i warzywa.
Historia Lushoto
Historia Lushoto jest ściśle związana z lokalnymi tradycjami oraz rolnictwem, jak i rozwojem kolonialnym, który pozostawił po sobie trwały ślad.
Pod koniec XIX wieku do regionu przybyli niemieccy koloniści, a Lushoto stało się częścią Niemieckiej Afryki Wschodniej. Przyciągnięci chłodniejszym klimatem i żyzną glebą, Niemcy uznali ten obszar za idealny do osiedlenia się. Zmienili nazwę miasta na Wilhelmstal na cześć niemieckiego cesarza.
W tym czasie powstały nowe budynki, szkoły i stacje misyjne w stylu europejskim. Niemcy zainicjowali nowe uprawy, zbudowali drogi oraz zmodyfikowali systemy administracyjne. Przekształcili również części okolicznych lasów w posiadłości rolnicze, eksperymentując z uprawami takimi jak herbata i kawa. Niektóre elementy architektury z tego okresu przetrwały do dziś, nadając Lushoto unikalne połączenie afrykańskiego i europejskiego charakteru.
Po I wojnie światowej Niemcy utraciły kontrolę nad terytoriami Afryki Wschodniej. Przejęli je Brytyjczycy, a nazwa Lushoto została przywrócona. Brytyjczycy nadal wykorzystywali ten obszar do badań rolniczych i jako ośrodek w górach z nieco chłodniejszym klimatem. Misjonarze, edukatorzy i administratorzy kolonialni przyczynili się do rozbudowy szkół i klinik, z których wiele służyło zarówno ludności kolonialnej, jak i lokalnej.
Nawet po uzyskaniu przez Tanzanię niepodległości w 1961 roku, Lushoto zachowało swoją rolę regionalnego centrum edukacji oraz rolnictwa. Okoliczne wzgórza stały się bardziej zaludnione, a miasto stopniowo się rozrastało.
Dzisiaj turyści przyjeżdżają tu, aby wędrować po górskich szlakach, zwiedzać lasy, oglądać wodospady i spotykać się z miejscowymi rodzinami, które kultywują tradycyjne praktyki rolnicze i ziołowe.
Jak dotrzeć do Lushoto?
Autobusem
Z Dar es Salaam
Wsiądź do autobusu dalekobieżnego jadącego do Moshi, Arushy lub bezpośrednio do Lushoto (niektóre firmy oferują taką możliwość). Wysiądź w Mombo, miejscowości u podnóża gór. Z Mombo wsiądź do lokalnego daladala (minibusa) lub zbiorowej taksówki i jedź dalej krętą drogą do Lushoto (około godziny).
Z Tangi
Minivany i autobusy, kursują bezpośrednio do Mombo lub Lushoto. Droga jest w dobrym stanie i przebiega przez wiejskie wioski i pola uprawne.
Z Arushy lub Moshi
Podróżuj autobusem na południe główną autostradą w kierunku Himo, a następnie do Mombo. Z Mombo należy przesiąść się do Lushoto, jak opisano już powyżej.
Drogą powietrzną
W samym Lushoto nie ma lotniska. Można polecieć na lotnisko Tanga (z Dar es Salaam lub Zanzibaru), a następnie dojechać do Lushoto drogą lądową. Alternatywnie, można polecieć na międzynarodowe lotnisko Kilimandżaro (JRO) lub do Aruszy, a następnie wsiąść w autobus lub prywatny transfer na południe do Mombo/Lushoto.
Samochodem lub taksówką
Wynajęcie prywatnego samochodu z Moshi, Tangi lub Dar es Salaam zapewnia większą elastyczność i komfort, zwłaszcza jeśli podróżujesz w grupie. Samochód z napędem na cztery koła zazwyczaj nie jest konieczny, chyba że wybierasz się do odległych miejsc, takich jak punkt widokowy Mambo, lub podróżujesz w porze deszczowej.
Najlepszy czas na wizytę
Czerwiec – październik: To chłodniejsza, sucha pora roku, idealna na piesze wędrówki. Niebo jest wtedy przeważnie bezchmurne, a ryzyko ulewnych deszczy, które mogłyby zakłócić aktywność na świeżym powietrzu, jest niskie.
Grudzień-luty: Również stosunkowo sucho i nieco cieplej, ale wciąż dobry czas na podróżowanie i zwiedzanie.
Wysokość Lushoto (ponad 1400 m n.p.m.) sprawia, że panuje tu chłodny, umiarkowany klimat przez cały rok, zwłaszcza w porównaniu z obszarami nadmorskimi i nizinnymi.
Nawet w porze suchej poranki i wieczory mogą być chłodne, dlatego warto zabrać ze sobą coś cieplejszego, zwłaszcza jeśli wybierasz się w wyżej położone rejony, takie jak punkt widokowy Mambo lub las Magamba.
Gdzie się zatrzymać?
Zatrzymałem się w domu Stevena i Dayness, położonym w odległości krótkiego spaceru od centrum Lushoto. Pokój był naprawdę przestronny i mógł pomieścić nawet cztery osoby. Zorganizowali również przewodnika na trasę pieszą z Lushoto do Mambo i przechowali mój bagaż.
Wędrówka z Lushoto do Mambo
Szlak pieszy z Lushoto do Mambo lub Mtae to jeden z najbardziej malowniczych i bogatych kulturowo szlaków w górach Usambara. Prowadzi przez leśne ścieżki, farmy na zboczach wzgórz, lokalne wioski i zapierające dech w piersiach punkty widokowe. Pokonanie standardowej trasy zajmuje około 3 dni, ale można ją zmodyfikować zgodnie z oczekiwaniami.
Przeszedłem ją z przewodnikiem i gorąco polecam to samo. Chociaż możliwe jest korzystanie z map offline (np. Mapy.CZ) i samodzielne poruszanie się bez większych zagrożeń czy ryzyka zgubienia się, uważam, że naprawdę wiele dowiedziałem się od mojego przewodnika i było warto w niego zainwestować. Był on również po prostu świetnym i bardzo otwartym człowiekiem.
Z Rashidem można skontaktować się przez WhatsApp: +255 623 278 325 lub na Instagramie: @lushoto_adventures.
Ile to kosztuje?
Całą organizację załatwiłem za pośrednictwem mojego pensjonatu. Należy się liczyć z kosztami rzędu 45-50 USD za osobę dziennie. Cena obejmuje przewodnika, zakwaterowanie i wyżywienie.
Dzień 0
Wieczorem mój przewodnik Rashid przyszedł do kwatery, w której się zatrzymałem, żeby się przedstawić i podzielić kilkoma szczegółami na temat wędrówki i trasy. Wydawał się bardzo miłym człowiekiem, więc byłem pewien, że trafiłem w dobre ręce!
Dzień 1
Trasa: Lushoto do Lukozi
Dystans: ~ 20-22 km
Wyruszyliśmy z Lushoto około 8 rano, podążając stromym szlakiem pod górę do lasu deszczowego Magamba, obszaru chronionego pełnego prastarych drzew, małp gerezy i ptaków. Temperatura była przyjemna, więc szybko wdałem się w rozmowę z Rashidem, kierując się w stronę wioski Magamba.
Okolica była połączeniem lasu i pól uprawnych, a nam udało się wypatrzyć kilka kameleonów! Rashid miał do tego naprawdę dobre oko. Ludzie, których spotkaliśmy po drodze, byli bardzo przyjaźni i zawsze witali się z nami lub machali. To były świetne okazje do zdjęć, chociaż czasami czułem się trochę nieśmiało, kierując aparat na przypadkowych ludzi. Na szczęście w wielu sytuacjach sami prosili o zrobienie im zdjęcia! Ludzie w tym regionie uprawiają głównie owoce i warzywa, a cały obszar przypominał mi okolice Dalat w Wietnamie.
Początek wędrówkiPierwszy kameleon zauważony na szlaku
Po minięciu wioski Magamba czekał nas odcinek drogi gruntowej, dość nudny i męczący, bo robiło się coraz goręcej, ale niebawem zrobiliśmy sobie przerwę na lunch. Dowiozła go na motocyklu pani z mojego pensjonatu. Byłem zaskoczony, bo mogliśmy go po prostu spakować do plecaków w Lushoto, nie sprawiając jej kłopotu 🙂
Następnie mijaliśmy kolejne wioski i pola, co było świetną okazją do obserwacji tubylców podczas ich codziennych zajęć: uprawy roli, noszenia wody lub po prostu spędzania czasu na różne inne sposoby.
Kiedy zbliżaliśmy się do naszego noclegu, czekało nas jeszcze jedno poważne podejście, ale szliśmy szybko, bo nadchodziła burza. Miejsce nazywało się Bush Baby i przydzielono mi duży pokój z trzema różnymi namiotami w środku. Żaden z nich nie był w najlepszym stanie, ale noc była całkiem komfortowa. Były też prysznice z ciepłą wodą, a ciśnienie wody było zaskakująco dobre. Wieczorem mieliśmy okazję spotkać się z innymi turystami przy kolacji.
Pola uprawnePola uprawne
Dzień 2
Trasa: Pieszo z Lukozi do Rangwi, motocyklem z Rangwi do Mambo
Dystans: ~ 15 km (tylko pieszo)
Śniadanie było naprawdę dobre i składało się z naleśników, dżemu, bananów, masła orzechowego itp. Dość standardowe jak na Tanzanię, ale naprawdę sycące. Następnie ruszyliśmy w drogę, a pierwszy odcinek ciągnął się dość długo pod górę. Widoki były piękne, a wokół nas rozciągały się zielone wzgórza. Spotkaliśmy kilku przyjaznych chłopców niosących wiadra wody na głowach i byli bardzo zadowoleni z możliwości zrobienia sobie z nami zdjęcia.
Po dotarciu do czegoś w rodzaju górskiej przełęczy, trasa zaczęła opadać, wiodąc przez malownicze wzgórza i znów poczułem się jak w Azji. W końcu dotarliśmy do klasztoru Rangwi, gdzie zjedliśmy lunch: makaron, ryż, mięso, fasolę itp. Jedzenie zdecydowanie nie jest mocną stroną Tanzanii.
Niektórzy decydują się na nocleg w pensjonacie klasztornym lub w skromnym pensjonacie w pobliskiej wiosce, takiej jak Sunga. Jeśli masz ochotę na wędrówkę w spokojniejszym tempie, będzie to świetna opcja.
W moim przypadku Rashid powiedział, że wędrówka między Rangwi a Mambo nie jest zbyt przyjemna, dlatego lepiej oszczędzić nogi i pokonać ten dystans na motorach. Zgodziłem się i wkrótce odebrali nas dwaj kierowcy, którzy zawieźli nas do hotelu Magumba w wiosce Mambo. Zanim tam dotarliśmy, zatrzymaliśmy się w lokalnym warsztacie, w którym ludzie wytwarzają drewniane kubki, talerze i inne tego typu rzeczy. Stamtąd przeszliśmy resztę drogi do Magumba pieszo. Hotel był pięknie położony, a w pokoju znajdowały się trzy duże łóżka i mnóstwo okien z super fajną panoramą.
Wpadłem na pomysł, żeby wybrać się na dodatkowy spacer do punktu widokowego Mambo, który Rashid entuzjastycznie przyjął. Spacer był całkiem przyjemny, prowadził przez tętniącą życiem wioskę, oferując mnóstwo możliwości zrobienia zdjęć. Punkt widokowy znajduje się praktycznie na końcu gór Usambara, u stóp Parku Narodowego Mkomazi, skąd roztaczał się widok na rozległe równiny ciągnące się aż po horyzont. To był zdecydowanie najlepszy punkt tego dnia! Przywitała nas trójka chłopców, którzy bawili się, wspinając się na drzewa. Ależ mają plac zabaw!
Spędziliśmy tu sporo czasu, czekając na zachód słońca, a kiedy zrobiło się trochę chłodno, postanowiliśmy wyruszyć w drogę powrotną. Kolacja była klasyczna, ale smaczna: kurczak, ryż, fasola. Na szczęście udało mi się wziąć gorący prysznic, mimo że prąd był niestabilny i raz się włączał, raz wyłączał.
Widok z punktu widokowego MamboPagórkowate tereny
Dzień 3
Musieliśmy wstać bardzo wcześnie, żeby wrócić minibusem do Lushoto. O 5 rano byliśmy gotowi do odjazdu i musieliśmy przejść kawałek do „przystanku autobusowego”. Było ciemno jak w grobie i dość chłodno. Podróż była niesamowicie niewygodna przez wyboistą drogę, ale udało mi się trochę przespać. Widoki na zewnątrz musiały być piękne, ale okna w autobusie były zaciemnione i brudne, więc naprawdę trudno było cieszyć się tą podróżą.
Po dotarciu do Lushoto zjedliśmy śniadanie, a następnie wybraliśmy się na pieszą wycieczkę do punktów widokowych Irente, Java oraz wodospadów Kisasa, które opiszę w osobnym akapicie poniżej.
Inne atrakcje w okolicy Lushoto
Punkt widokowy Irente
Malowniczy punkt widokowy na szczycie klifu, położony około 5 km na zachód od Lushoto. Z tego punktu widokowego można podziwiać zapierające dech w piersiach widoki na równinę Mazinde, góry Pare, a w pogodny dzień nawet na Kilimandżaro. Piesza wędrówka z Lushoto zajmuje około 1,5 do 2 godzin i prowadzi przez malownicze tereny wiejskie. Można tam również dotrzeć motocyklem.
Punkt widokowy Java
Kolejne fantastyczne miejsce, bardzo blisko znacznie popularniejszego Irente. Moim zdaniem, ma jeszcze lepsze widoki i jest mniej zatłoczone.
Widok z Java Viewpoint
Wodospad Kisasa
Kisasa to średniej wielkości wodospad położony w zielonej, zalesionej dolinie. Dotarcie do niego to krótki spacer przez pola uprawne, lasy, a czasem strome i śliskie ścieżki.
Wodospad Kisasa
Inne wędrówki
Alternatywna wędrówka w tym rejonie prowadzi z Lushoto do lasu deszczowego Mazumbai i zajmuje około 2-3 dni. Zapytaj o tę opcję w swoim pensjonacie lub bezpośrednio u Rashida (+255 623 278 325).
Tanga to nadmorskie miasto w północno-wschodniej Tanzanii, położone nad Oceanem Indyjskim. Jest jednym z najstarszych i historycznie istotnych ośrodków miejskich w kraju. Od dawna pełni funkcję miasta portowego i regionalnego węzła komunikacyjnego ze względu na strategiczne położenie w pobliżu granicy z Kenią i ważnych szlaków morskich.
Tło historyczne
Przed epoką kolonialną Tanga była częścią Wybrzeża Suahili, charakteryzującego się siecią miast prowadzących handel przez Ocean Indyjski. Społeczności te robiły biznes z kupcami arabskimi, perskimi i indyjskimi, wymieniając lokalne produkty, takie jak kość słoniowa, przyprawy i niewolnicy, na towary takie jak tkaniny i koraliki. Ludność Tangi pozostawała pod silnym wpływem obcych kultur, co jest nadal widoczne w architekturze miasta.
Pod koniec XIX wieku Tanga stała się jednym z pierwszych miast w kontynentalnej Tanzanii, które znalazły się pod niemieckim panowaniem kolonialnym. Niemcy wyznaczyli miasto jako centrum administracyjne i handlowe oraz zainwestowali w infrastrukturę, taką jak koleje, drogi i porty. Jednym z ich najtrwalszych osiągnięć była budowa Kolei Usambara, która połączyła Tangę z wnętrzem kraju, ułatwiając transport produktów rolnych i innych towarów.
Tanga zyskała na znaczeniu jako kluczowy eksporter sizalu, rośliny wykorzystywanej do produkcji lin i innych materiałów. Uprawa ta stała się podstawą lokalnej gospodarki, a region przez pewien czas był znany jako światowa „stolica sizalu”.
Tanga jest również znana z historycznej bitwy pod Tangą, która miała miejsce w 1914 roku. Była to jedna z pierwszych dużych bitew kampanii wschodnioafrykańskiej I wojny światowej. Brytyjskie siły próbowały wyrwać miasto z rąk Niemców, ale zostały pokonane.
Po I wojnie światowej Tanga znalazła się pod administracją brytyjską. Chociaż Brytyjczycy nadal wspierali uprawę sizalu, wzrost gospodarczy miasta spowolnił w porównaniu z innymi ośrodkami Tanzanii, takimi jak Dar es Salaam. Po uzyskaniu przez Tanzanię niepodległości w 1961 roku, Tanga pozostała ważnym ośrodkiem regionalnym, ale stopniowo traciła część swojej dominacji gospodarczej, ponieważ uwaga rządu skupiła się na innych obszarach.
Dziś Tanga nadal działa port i handluje się produktami rolnymi, takimi jak sizal, herbata i kawa. Miasto jest punktem wypadowym do atrakcji przyrodniczych, takich jak jaskinie Amboni, góry Usambara i pobliskie plaże.
Jak dotrzeć do Tangi?
Samolotem
Tanga ma małe lotnisko krajowe, które obsługuje loty głównie z Dar es Salaam, Zanzibaru, a czasami z Arushy lub Moshi.
Drogą
Z Dar es Salaam
Podróż trwa około 6–8 godzin, w zależności od natężenia ruchu i warunków drogowych. Trasa jest w większości utwardzona i przebiega przez miejscowości takie jak Chalinze i Segera.
Z Arushy lub Moshi
Podróż z północy zajmuje podobną ilość czasu (6–8 godzin) i oferuje malownicze widoki, zwłaszcza w pobliżu gór Usambara.
Z Mombasy (Kenia)
Tanga leży dość blisko granicy z Kenią, więc można również podróżować z Mombasy przez przejście graniczne Horohoro. Należy jednak sprawdzić wymagania wizowe i procedury przekraczania granicy.
Autobusem
Kilka przewoźników obsługuje połączenia między Tangą a innymi dużymi miastami Tanzanii, takimi jak Dar es Salaam, Arusza, Moshi i Dodoma. Autobusy są zazwyczaj niedrogie i kursują codziennie, choć podróż może być długa i męcząca. Zaleca się wcześniejszą rezerwację.
Pociągiem
Historycznie Tanga była połączona z Moshi i regionami w głębi lądu linią kolejową Usambara. Obecnie połączenia są rzadkie i nie jest to rekomendowany środek transportu.
Łodzią
Tanga ma czynny port, który służy głównie do przewozu towarów, ale czasami kursują promy lub prywatne łodzie między Tangą a Zanzibarem. Jest to zdecydowanie mniej popularna opcja podróżnych, ale możliwa i z pewnością wyjątkowa.
Jeden z zabytkowych budynków w Tandze
Najlepszy czas na wizytę
Główna pora sucha: od czerwca do października
Jest przeważnie słonecznie, z niską wilgotnością powietrza i minimalnymi opadami deszczu. Temperatury są wysokie, ale komfortowe, więc to idealny czas na aktywności na świeżym powietrzu, takie jak plażowanie, zwiedzanie jaskiń Amboni czy wędrówki po pobliskich górach Usambara.
Krótki okres suszy: od stycznia do lutego
To kolejny dobry okres na podróż, zwłaszcza jeśli chcesz uniknąć szczytu sezonu turystycznego. Czasami mogą wystąpić opady deszczu, ale zazwyczaj są one lekkie i krótkotrwałe.
Tangę odwiedza zdecydowanie mniej turystów w porównaniu z Zanzibarem czy Arushą, więc nawet w szczycie sezonu nie jest tam tłoczno. W porze deszczowej wzrasta ryzyko występowania komarów i malarii, dlatego wizyta w miesiącach suchych może zmniejszyć ryzyko zachorowań.
Gdzie się zatrzymać w Tandze?
Zatrzymałem się w hotelu Nyinda Executive, położonym w odległości spaceru od centrum miasta. Pokój był prosty, ale na jedną noc w zupełności wystarczający. Mają też restaurację.
Co zobaczyć w Tandze?
Do wszystkich interesujących atrakcji można dojść pieszo, a ich obejrzenie nie zajmie Ci więcej niż pół dnia.
Rozpocznij od anglikańskiego kościoła św. Augustyna, a następnie udaj się do katedry św. Antoniego. Jest to główny kościół katolicki w regionie i siedziba lokalnego biskupa. Zbudowana w latach 1893–1898 w niemieckim okresie kolonialnym, jest jedną z najstarszych katedr w Tanzanii.
W pobliżu można podziwiać budynek ratusza, a także odwiedzić Muzeum Tangi URITHI. Założone w 1999 roku przez Centrum Dziedzictwa Tangi (Urithi), organizację non-profit, muzeum mieści się w odrestaurowanym budynku z czasów niemieckiej kolonii. Zwiedzający mogą podziwiać różnorodną kolekcję artefaktów, fotografii i eksponatów, które opowiadają historię ewolucji Tangi od jej początków do współczesności. Muzeum jest niewielkie, ale warto je odwiedzić. Bilet wstępu dla obcokrajowca kosztuje 10.000 TSH, wliczając przewodnika.
Biblioteka
Inne zabytkowe budynki o pięknej architekturze to Biblioteka, Sąd Usambara, Stara Szkoła i Historyczny Szpital Niemiecki. Jeśli potrzebujesz chwili wytchnienia i odpoczynku, możesz odpocząć w parku Jamhuri, parku Uhuru lub na plaży Raskazone. W parku Jamhuri znajduje się niedawno odnowiona Niemiecka Wieża Zegarowa. Jej powstanie datuje się na 1901 rok.
Uhuru ParkNiemiecka wieża zegarowa
Co warto zobaczyć poza miastem?
Jaskinie Amboni
Jeden z najrozleglejszych systemów jaskiń wapiennych w Afryce Wschodniej. Powstałe około 150 milionów lat temu w okresie jurajskim, jaskinie te są cudem natury, ukształtowanym przez starożytne procesy morskie, gdy region ten znajdował się pod wodą.
Jaskinie Amboni są szczególnie interesujące nie tylko ze względu na swoją budowę geologiczną, ale także ze względu na ich znaczenie kulturowe i historyczne. Na przestrzeni lat pełniły różne funkcje: od miejsc schronienia i kultu religijnego po atrakcje turystyczne. Niektóre lokalne społeczności, zwłaszcza te z grup etnicznych Segeju i Digo, uznają jaskinie za święte i wiążą je z praktykami duchowymi.
W jaskiniach znajdują się stalaktyty i stalagmity o różnych kształtach. Zwiedzanie jaskiń wymaga przewodnika. System składa się z około dziesięciu jaskiń, ale tylko jedna jest otwarta dla turystów.
Ogólnie rzecz biorąc, jeśli kiedykolwiek byłeś w jaskiniach, nie sądzę, żeby Amboni wydało się szczególnie interesujące. Wizyta jest krótka i oczywiście pobierana jest opłata za wstęp, która wynosi 10 USD dla białego turysty. Można tu łatwo przyjechać moto-taksówką (boda-boda) z centrum Tangi. Poproś kierowcę, żeby na Ciebie poczekał.
Wewnątrz jaskiń AmboniNietoperzeWewnątrz jaskiń Amboni
Ruiny Tongoni
Pozostałości niegdyś kwitnącej osady suahilijskiej znajdują się około 17 kilometrów na południe od Tangi, wzdłuż wybrzeża. Ruiny te są pamiątką historii islamskiej regionu, sięgającej XIV lub XV wieku.
W szczytowym okresie swojej świetności Tongoni było ważnym miastem rybackim i handlowym, prawdopodobnie zaangażowanym w regionalny i międzynarodowy handel przez Ocean Indyjski. Na terenie osady znajdują się rozpadające się budowle z koralowca, stare domy, meczety i godna uwagi kolekcja grobowców. Uważa się, że niektóre z tych grobów należą do lokalnych władców i uczonych islamskich, co sugeruje, że osada miała zarówno znaczenie polityczne, jak i religijne.
Tongoni ma związek z wczesnym rozprzestrzenianiem się islamu na wybrzeżu Afryki Wschodniej, a także pełniło rolę w kulturze suahili, która łączyła wpływy afrykańskie, arabskie i perskie. Ruiny odzwierciedlają czasy, gdy nadmorskie miasta, takie jak to, były ośrodkami nauki, handlu i żeglugi morskiej.
Miasto Iringa leży na płaskowyżu na wysokości ponad 1500 metrów n.p.m., co zapewnia chłodniejszy, umiarkowany klimat w porównaniu z resztą Tanzanii. Jest regionalnym centrum handlu, edukacji i administracji.
Region ten ma głównie charakter rolniczy, a uprawia się tu kukurydzę, słoneczniki, fasolę i warzywa. Jest to również punkt wypadowy do Parku Narodowego Ruaha, jednego z największych i najbardziej zróżnicowanych biologicznie parków narodowych w Afryce Wschodniej.
Tło historyczne
Iringa jest częścią historycznej ojczyzny ludu Hehe, grupy etnicznej znanej z silnego oporu wobec obcych wpływów. Hehe byli zorganizowani pod scentralizowanym przywództwem na długo przed europejską kolonizacją, a wodzowie i wojownicy odgrywali znaczącą rolę w lokalnym zarządzaniu i obronie.
W okresie kolonialnym Niemiec (od końca XIX do początku XX wieku) Iringa zasłynęła z oporu plemienia Hehe, dowodzonego przez wodza Mkwawę. W 1891 roku jego wojska odniosły słynne zwycięstwo pod Lugalo. Pomimo ostatecznej porażki, Mkwawa stał się symbolem afrykańskiego oporu.
Po podbiciu regionu Niemcy zbudowali w Iringa posterunek wojskowy. Ślady tej architektury wciąż można zobaczyć w niektórych częściach miasta.
Po I wojnie światowej Brytyjczycy przejęli Tanganikę (obecnie część Tanzanii) od Niemców. Iringa stała się spokojniejszym ośrodkiem administracyjnym, ale zachowała swoje znaczenie rolnicze. Po uzyskaniu przez Tanzanię niepodległości w 1961 roku, Iringa nadal się rozwijała infrastrukturę, szkoły i samorządność regionalną.
Jak dotrzeć do Iringi?
Samolotem
W Irindze znajduje się niewielkie lotnisko Nduli Airport, położone około 15 km od centrum miasta. Regularne loty krajowe łączą miasto z Dar es Salaam, a czasem z Dodomą lub Mbeyą, w zależności od linii lotniczych i pory roku. Lot z Dar es Salaam trwa od 1 do 1,5 godziny.
Drogą
Z Dar es Salaam:
Podróż z Dar do Iringi wymaga pokonania 500–550 km, co zajmuje od 8 do 10 godzin, w zależności od natężenia ruchu i warunków drogowych. Trasa biegnie asfaltową drogą A7, która jest generalnie w dobrym stanie. Przebiega przez Parki Narodowe Morogoro i Mikumi, oferując możliwość obserwacji dzikiej przyrody.
Z Dodomy:
Iringa leży około 270 km na południe od stolicy kraju, czyli około 4-5 godzin jazdy samochodem. Droga jest utwardzona i prowadzi przez pagórkowate, malownicze tereny.
Z Mbeyi:
Iringa leży na północny wschód od Mbeyi. Dystant to około 330 km i jego pokonanie zajmuje od 5 do 6 godzin.
Autobusem:
Codziennie kursuje kilka autobusów dalekobieżnych między Iringą a większymi miastami, takimi jak Dar, Dodoma, Mbeya i Arusha. Zazwyczaj są to wygodne autokary i bilety są niedrogie.
Pociągiem
Iringa nie leży bezpośrednio przy głównych liniach kolejowych, ale można tam dojechać koleją. Najpierw do Mkambako (linia TAZARA łącząca Dar es Salaam z Zambią). Z Makambako do Iringa jest około 110 km drogą lądową.
Świątynia hinduska
Kiedy odwiedzić Iringę?
Najlepszą porą na wizytę jest pora sucha, która zazwyczaj trwa od czerwca do października. Górzyste położenie Iringi sprawia, że jest tu chłodniej niż w większości Tanzanii, ale w miesiącach suchych pogoda jest szczególnie przyjemna: słoneczne dni z rześkimi porankami i wieczorami. Drogi są w dobrym stanie, a aktywności na świeżym powietrzu komfortowe.
Jeśli planujesz odwiedzić Park Narodowy Ruaha (około 2 godzin od Iringi), to jest to idealny moment. Zwierzęta łatwiej dostrzec bo gromadzą się wokół kurczących się zbiorników wodnych. Roślinność jest rzadsza, co poprawia widoczność.
Inne pory roku:
W okresie od listopada do lutego jest nadal całkiem przyjemnie, jednak w niżej położonych rejonach może być gorąco i mogą pojawić się opady deszczu.
Od marca do maja trwa pora deszczowa. Podróżowanie jest utrudnione, drogi mogą być błotniste lub zalane, a niektóre odległe obszary mogą być trudniej dostępne. Podróżowanie jednak wciąż jest możliwe, jeśli nie przeszkadzają Ci sporadyczne ulewy.
Gdzie się zatrzymać w Irindze?
Zatrzymałem się w motelu Kalenga West Park & Tours , do i zameldowałem się bez rezerwacji. Pokój był dość obskurny, ale kosztował 25.000 TZS za noc i wliczone było całkiem niezłe śniadanie. Obiekt jest dogodnie położony w centrum miasta.
Co zobaczyć w Irindze?
Wybrałem się na poranny spacer po mieście, odwiedzając Meczet Ismaili, Pomnik Maji Maji, Park Uhuru, Muzeum Boma i Wieżę Zegarową. Wszystkie te miejsca znajdują się bardzo blisko siebie.
W drugiej połowie dnia zorganizowałem transport moto taxi (boda-boda) w celu odwiedzenia skały Gangilonga oraz malowideł naskalnych Igeleke.
Muzeum Boma
Sam budynek pochodzi z 1914 roku i został wzniesiony w okresie kolonialnym Niemiec. Pełnił funkcję szpitala wojskowego, a następnie, w okresie kolonialnym Wielkiej Brytanii, przekształcił się w centrum administracyjne. Po uzyskaniu przez Tanzanię niepodległości w 1961 roku, budynek nadal pełnił różne funkcje rządowe, aż w ostatnich latach został przekształcony w muzeum.
Pod względem architektonicznym Boma łączy w sobie wiele wpływów. Jej projekt odzwierciedla mieszankę niemieckiego stylu kolonialnego z elementami suahili i lokalnymi. Budynek przeszedł renowację, zachowując wiele oryginalnych elementów, a jednocześnie dostosowując go do użytku publicznego.
Obecnie muzeum pełni funkcję zarówno kulturalną, jak i edukacyjną. Jego eksponaty prezentują tradycje, narzędzia i styl życia społeczności zamieszkujących południowe wyżyny, w tym lud Hehe. Zwiedzający mogą zapoznać się z wystawami lokalnego rzemiosła, tradycyjnych strojów, artefaktów historycznych oraz uzyskać informacje na temat epoki kolonialnej i okresu po odzyskaniu niepodległości.
Muzum Boma
Meczet Ismaili
Zbudowany na początku lat 30. XX wieku, meczet był owocem poświęcenia i hojności lokalnej społeczności ismailickiej, a w szczególności rodziny Hamir. Mohamed Hamir Pradhan, wykazując się ogromnym zaangażowaniem, osobiście przyczynił się do prac budowlanych, często pracując do późna w nocy przy lampie naftowej wraz z żoną Bachibai. Ich niezłomne poświęcenie zaowocowało ukończeniem budowy w 1933 roku.
Architektura meczetu stanowi harmonijne połączenie wpływów europejskich i lokalnych. Jego najbardziej uderzającym elementem jest wieża zegarowa. Projekt budynku zawiera elementy nawiązujące do niemieckiej architektury kolonialnej, widoczne w arkadowych galeriach i okazałych salach, a jednocześnie integruje tradycyjne motywy suahili.
Meczet stanowił kamień węgielny dla społeczności ismailickiej w Iringa. W 1936 roku, podczas obchodów Złotego Jubileuszu Imama Sultana Mahomeda Szacha, meczet został oficjalnie przekazany imamowi jako dar, symbolizując oddanie i jedność.
Meczet Ismaili
Pomnik Maji Maji
Upamiętnia odwagę i wytrwałość uczestników powstania Maji Maji, szeroko zakrojonego ruchu oporu przeciwko niemieckim siłom kolonialnym w latach 1905–1907.
Ten surowy, kamienny obelisk, położony w pobliżu miejskiego komisariatu policji, stanowi przypomnienie poświęceń niezliczonych osób walczących o wolność. Bunt został wywołany przez opresyjną politykę kolonialną, w tym przymusową pracę i podatki, co skłoniło różne grupy etniczne do zjednoczenia się w buncie. Termin „Maji Maji” w języku suahili oznacza „woda, woda”, nawiązując do przekonania, że święta woda może chronić wojowników przed kulami.
Choć ostatecznie rebelia została stłumiona, a liczba ofiar śmiertelnych była znaczna, jej dziedzictwo przetrwało jako symbol jedności i determinacji.
Wieża zegarowa
Wieża, pierwotnie wzniesiona w 1927 roku, zastąpiła posąg niemieckiego oficera Hermanna von Wissmanna, który postawiono w 1911 roku. Oznaczało to odejście od symboliki kolonialnej.
Charakterystycznym elementem na szczycie wieży jest „Pochodnia Uhuru”, godło narodowe Tanzanii, symbolizujące wolność i jedność. Po raz pierwszy zapalona na Kilimandżaro w 1961 roku dla upamiętnienia niepodległości kraju.
Park Uhuru
Mały zielony teren w mieście, gdzie można odpocząć w cieniu.
Skała Gangilonga
Krótkie podejście na szczyt było warte wysiłku, a całą drogę towarzyszył mi sprzedawca biletu 🙂 Na szczęście, kiedy dotarliśmy na górę, zostawił mnie w spokoju. Krajobraz wokół Iringi jest skalisty, trochę podobny do tego w Mwanzie!
Gangilonga w języku hehe oznacza „mówiący kamień”. Historycznie skała służyła jako miejsce spotkań starszyzny i przywódców plemienia Hehe, w tym słynnego wodza Mkwawy. To właśnie tutaj zapadały kluczowe decyzje, a legendy głoszą, że skała potrafi „mówić”, prawdopodobnie z powodu echa, jakie powstaje, gdy głosy odbijają się od jej powierzchni.
Widok ze skały Gangilonga
Malowidła naskalna Igeleke
To stanowisko archeologiczne prezentuje starożytne malowidła naskalne, które dają wgląd w życie i wierzenia wczesnych społeczności ludzkich w tym regionie. Dzieła wykonane głównie w kolorze czerwonej ochry, zdobią powierzchnie granitowych skał. Przedstawiają różnorodne tematy, w tym postacie ludzkie i zwierzęta, odzwierciedlając codzienne aktywności i wierzenia duchowe.
Miejsce jest zazwyczaj zamknięte, dlatego polecam skontaktować się z lokalnym przewodnikiem przed przyjazdem, aby upewnić się, że ktoś będzie na miejscu i otworzy bramę. Możesz do niego napisać na WhatsAppie: +255 766 662 777. Czekał na mnie ze wszystkimi swoimi dziećmi, a jeśli dobrze pamiętam, było ich czworo! Następnie oprowadził mnie po okolicy i krótko wyjaśnił na co patrzę. Nie ma oficjalnej ceny wstępu, dałem mu 10.000 TZS napiwku.
Lokalny przewodnik i jego rodzina
Co warto zobaczyć poza miastem?
Muzeum Mkwawa
Muzeum Mkwawa znajduje się we wsi Kalenga, około 10 kilometrów od Iringa. Dotarłem tam mototaksówką, a po negocjacjach zapłaciłem 15.000 TZS za transport w dwie strony. Muzeum to poświęcone jest wodzowi Mkwawa, który był przywódcą ludu Hehe i zaciekle stawiał opór niemieckim siłom kolonialnym pod koniec XIX wieku.
W muzeum znajduje się czaszka wodza, którą po jego śmierci wywieziono do Niemiec, a następnie zwrócono w 1954 roku. Zwiedzający mogą również zobaczyć broń, ubrania i inne przedmioty osobiste Mkwawy.
W cenie biletu wstępu (10 USD) zawarta jest usługa przewodnika, który opowie Ci więcej o historii tego miejsca. Bardzo przydatne, ponieważ nie ma tablic informacyjnych po angielsku.
Muzeum Mkwawa
Stanowisko Archeologiczne Isimila
Znalazłem kierowcę motyckla w pobliżu Wieży Zegarowej, a podróż na miejsce trwała około pół godziny. Po dotarciu zapłaciłem za wstęp i skorzystałem z usług lokalnego przewodnika, który opowiedział mi o szczegółach trasy i historii tego miejsca. Kierowca również dołączył do wycieczki i byłem prawie pewien, że to jego pierwsza wizyta w tym miejscu, ponieważ fotografował dosłownie wszystko.
Stanowisko Isimila znane jest z dobrze zachowanych dowodów wczesnej działalności człowieka w późnej części okresu aszelskiego, kojarzonej z Homo erectus lub wczesnym Homo sapiens. Znaleziono tu dużą ulość narzędzi kamiennych, zwłaszcza siekier ręcznych, tasaków, skrobaków i innych narzędzi typowych dla wczesnej techniki ludzkiej. Narzędzia te były wykonane z lokalnego kwarcytu i służyły do takich zadań, jak krojenie mięsa, przetwórstwo roślinne czy kształtowanie innych narzędzi.
Odkryto również starożytne osady i warstwy zawierające skamieniałości, które pomogły archeologom badać środowisko i styl życia wczesnych ludzi w Afryce Wschodniej, regionie często nazywanym „kolebką ludzkości”. Co ciekawe, pomimo licznych artefaktów, w Isimili nie znaleziono żadnych szczątków ludzkich, co mogło oznacząć, że było to tymczasowe obozowisko lub miejsce produkcji narzędzi.
Zrobiliśmy pętlę po okolicy, podziwiając efektowny krajobraz, gdzie naturalna erozja utworzyła wysokie, piaskowcowe filary. Na koniec odwiedziliśmy małe muzeum.
Stanowisko Archeologiczne IsimilaStanowisko Archeologiczne Isimila
Park Narodowy Ruaha
Jeden z największych i najbardziej spektakularnych obszarów chronionych Tanzanii, oddalony o około 2 godziny jazdy samochodem od Iringi. Jest mniej znany niż parki na północy, takie jak Serengeti czy Ngorongoro, ale równie bogaty w dziką przyrodę, a także zachwyca krajobrazami i mniejszą liczbą turystów.
Krajobrazy to mieszanka sawann, skalistych wzgórz, suchych koryt rzek i lasów baobabów. Ta różnorodność sprzyja występowaniu szerokiej gamy zwierząt i ekosystemów.
Ruaha słynie przede wszystkim z dużej populacji słoni, jednego z największych skupisk w Afryce Wschodniej. Żyją tu również lwy, lamparty, gepardy, dzikie psy afrykańskie, bawoły, żyrafy, zebry i wiele gatunków ptaków.
Cena jednodniowego prywatnego safari wynosi około 250–300 USD. Ostatecznie musiałem z niego zrezygnować, ponieważ w marcu nie znalazłem żadnych innych turystów chętnych do wzięcia udziału i podzielenia się kosztami.
Miejscowość Morogoro leży u podnóża gór Uluguru i znana jest przede wszystkim jako ośrodek rolniczy i administracyjny, od dawna pełniący rolę szkoleniową i edukacyjną, szczególnie poprzez takie instytucje jak Uniwersytet Rolniczy Sokoine.
Historycznie Morogoro rozwijało się jako osada kolonialna w Niemieckiej Afryce Wschodniej, a później pod panowaniem brytyjskim. Strategiczne położenie uczyniło je dogodną bazą dla misji, logistyki wojskowej i projektów rozwojowych w okresie po odzyskaniu niepodległości.
Kultura jest zróżnicowana, ukształtowana zarówno przez grupy tubylcze, jak i długotrwałe wpływy suahili i Arabów. Wciąż widoczne są ślady kolonialnej infrastruktury.
Jak dotrzeć do Morogoro?
Pociągiem
Kolej standardowa (SGR) to wygodny i bardzo szybki sposób podróżowania (2 godziny z Dar Es Salaam).
W samym Morogoro nie ma dużego lotniska, więc turyści zazwyczaj docierają na międzynarodowe lotnisko im. Juliusa Nyerere w Dar es Salaam i stamtąd kontynuują podróż.
Drogą
Autobusy i samochody pokonują trasę o długości około 190 kilometrów, zazwyczaj w ok. 4-5 godzin, w zależności od natężenia ruchu i warunków drogowych.
Wędrówki po górachWędrówki po górach
Najlepszy czas na wizytę
Najlepszą porą na wizytę w Morogoro jest pora sucha, przypadająca na okres od czerwca do października lub od końca grudnia do lutego. W tych miesiącach pogoda jest zazwyczaj stabilna, co sprawia, że podróżowanie i aktywności na świeżym powietrzu, takie jak wędrówki po górach Uluguru czy zwiedzanie pobliskich rezerwatów przyrody, są znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze.
Pora deszczowa (zazwyczaj od marca do maja i ponownie około listopada) może przynieść ulewne deszcze, które utrudniają poruszanie się po niektórych drogach, a góry spowite będą w chmurach.
Gdzie się zatrzymać w Morogoro?
Zatrzymałem się w hotelu White House, do którego przyjechałem bez rezerwacji. Pokój był w porządku, miał klimatyzację i moskitierę, czyli dwie najważniejsze rzeczy w każdym obiekcie noclegowym w Tanzanii. Hotel jest dogodnie położony w centrum miasta i ma dobrą restaurację na miejscu.
Kolejnym świetnym miejscem jest obiekt Selah by Ohr, który znajdziesz na Airbnb. Znajduje się 1,6 km od wodospadów Choma, wzdłuż szlaku trekkingowego, nieopodal Morning Side. Jeśli chcesz się odciąć i uciec od codzienności, to doskonały wybór!
Moje doświadczenie
W samym mieście nie ma zbyt wiele do zobaczenia, a głównym powodem, dla którego warto odwiedzić Morogoro, są z pewnością góry Uluguru. Jeśli masz trochę czasu, możesz zajrzeć na Soko Kuu la Kingalu, lokalny targ, na którym znajdziesz prawie wszystko.
Podążaj Madakara Road, aby dotrzeć do kościoła katolickiego św. Patryka . Nieco dalej, przy Boma Road, znajduje się kościół Emmanuela, skąd już tylko krótki spacer dzieli Cię od cmentarza Commonwealth.
Soko Kuu la KingaluMorogoro Commonwealth Cemetery
Wodospady Choma
Zacząłem wędrówkę od „Rock Garden”, ale droga do wodospadu nie była tak interesująca, jak myślałem. Po prostu szedłem szeroką, gruntową drogą, mijając po drodze raczej senne wioski. Można było wziąć mototaksówkę (boda-boda), żeby zaoszczędzić trochę czasu i energii.
Po dotarciu do wodospadu musiałem uiścić opłatę wstępu w wysokości 10.000 TZS. Najpierw zatrzymałem się w górnej części wodospadu, a następnie przeszedłem na drugą stronę i zszedłem, aby zobaczyć dolną część. Ogólnie rzecz biorąc, ładne miejsce, ale bez rewelacji.
Po lewej stronie głównej drogi gruntowej znajduje się wąska ścieżka prowadząca do kolejnego fragmentu wodospadu. Była to część zupełnie nieturystyczna i służyła jedynie lokalnym dzieciom do zabawy. Bardzo miło było to zobaczyć!
Wodospady Choma
Morning Side
Budynek jest pozostałością po niemieckiej osadzie. W pobliżu znajdują się doskonałe miejsca na kemping z widokiem na Morogoro.
Można tam dotrzeć pieszo z wodospadów Choma lub wioski Rovuma, albo wsiąść na mototaxi z Morogoro, ale trzeba się liczyć z wyboistą trasą. Idąc z wodospadów Choma, koniecznie zatrzymaj się przy malowniczym kościele niemieckim.
Morning SideWidok na Morogoro od strony porannejNiemiecki kościół
Lupanga Peak
Lupanga to znaczący szczyt w górach Uluguru, nieco niższy niż Bondwa, ale wciąż godny uwagi, wznoszący się na wysokość około 2150 metrów. Znajduje się blisko miasta Morogoro i często uważany jest za jeden z najbardziej dostępnych szczytów w tym paśmie.
Wędrówka na Lupangę jest stroma i może być wymagająca fizycznie, zwłaszcza w wilgotnych warunkach. Trasa wiedzie przez bujny las deszczowy, a ze względu na bioróżnorodność tego obszaru, często można zauważyć rzadkie gatunki roślin i usłyszeć różnorodne gatunki ptaków. Sam szczyt jest jednak zarośnięty, a widoki mocno ograniczone.
Znalazłem przewodnika w internecie, który okazał się bardzo miłym człowiekiem. Nazywał się Sixberth i jest właścicielem Kaizulu Tours and Safaris, ale pracuje również dla innych firm, jeśli nie ma własnych klientów. Można się z nim skontaktować przez WhatsApp: +255 756 648 950.
Rano Sixberth odebrał mnie z hotelu, po czym wsiedliśmy na moto-taxi, żeby kupić przekąski i ruszyć na początek szlaku.Ścieżka pięła się nieustannie w górę, a my mijaliśmy malownicze farmy z pięknymi widokami na Morogoro. Potem dotarliśmy do skraju lasu i dalej wspinaliśmy się coraz wyżej. Niestety, zaczął padać deszcz i niektóre odcinki szlaku były niesamowicie strome i śliskie, więc musiałem trzymać się korzeni drzew.
Mój przewodnik na szczycie LupangiSchodząc
Gdybym nie był z Sixberthem, prawdopodobnie bym się poddał, bo warunki pogodowe były naprawdę trudne. Im bliżej szczytu, tym bardziej stromo, a mokra ziemia i kamienie wcale nie pomagały. Ale udało się! Dotarliśmy na szczyt! Widoków nie było z powodu chmur i drzew, ale i tak czułem satysfakcję. Świetnie, że spakowałem suchy T-shirt na przebranie!
Po przerwie na przekąski ruszyliśmy w dół i było niesamowicie ślisko. Na szczęście moje buty trekkingowe Scarpa miały dobrą przyczepność. Chmury nieco się rozstąpiły, więc mogliśmy podziwiać górskie widoki. Kiedy zeszliśmy na dół, świeciło słońce.
Szczyt Bundwa
Szczyt Bondwa to jeden z najwyższych punktów w górach Uluguru, wznoszący się na wysokość około 2170 metrów nad poziomem morza. Roztaczają się z niego wspaniałe widoki na dolinę Morogoro i okoliczne krajobrazy.
Na szczyt można dotrzeć pieszo, a szlak wiedzie przez gęsty las, pola uprawne i okoliczne wioski, zwłaszcza jeśli zdecydujesz się wyruszyć z centrum Morogoro. To umiarkowanie trudne podejście, często odbywające się w ramach całodniowej wędrówki. Można skrócić dystans i czas, dojeżdżając do Morning Side moto-taxi i tam rozpoczynając trasę. Ja właśnie tak zrobiłem.
Przejażdżka była niesamowicie niewygodna, przez wybistą drogę pełną kamieni. Szczerze mówiąc, o wiele lepszym pomysłem jest włączenie szczytu Bondwa do całodniowej wędrówki, zaliczając po drodze wodospady Choma. Ja jednak wybrałem się na wodospady dzień wcześniej z towarzyszem, który nie miał ochoty kontynuować trasy na szczyt 🙂
Wejście do lasuWidok ze szczytu Bundwa
Po przyjeździe ponownie zostałem negatywnie zaskoczony tanzańską kreatywnością. Dwóch facetów kręciło się po Morning Side i podeszło do mnie, twierdząc, że to obszar chroniony i muszę uiścić opłatę za wstęp. Poprosiłem ich o okazanie oficjalnego dokumentu potwierdzającego ten fakt i rzeczywiście mi go pokazali, ale problem polegał na tym, że dotyczył on zupełnie innych regionów kraju. Odszedłem i ruszyłem w drogę, całkowicie ignorując ich głosy.
Początkowo kierowca moto-taxi chciał iść ze mną na szczyt, ale widziałem, że ma na sobie klapki, więc byłem lekko sceptyczny. Chociaż początkowo szedł za mną, szybko został w tyle i w końcu zrezygnował. Ścieżka była początkowo trochę zarośnięta, ale na szczęście miałem w telefonie aplikację Mapy.CZ, więc mogłem bez problemu odnaleźć drogę. Jeśli to nie jest twoja pierwsza wędrówka, nie potrzebujesz przewodnika.
Dystans z Morning Side wynosi około 4,3 kilometra, a przejście w dwie strony powinno zająć 3-4 godziny. Czas podany w aplikacji jest mocno zawyżony.
Szedłem naprawdę szybko i bez przerw, bo wokół mojej głowy brzęczało mnóstwo much. W pewnym momencie zobaczyłem bramę i obawiałem się, że okaże się zamknięta. Na szczęście tak nie było. Przywitał mnie facet zajmujący się stacją antenową, ale o dziwo, nawet nie poprosił o napiwek.
Po krótkim odpoczynku ruszyłem z powrotem, a mój kierowca był bardzo zaskoczony, że tak szybko się zjawiłem. Zjazd wyboistą drogą był nieco lepszy, ale wciąż trzymałem się bardzo mocno.
Wodospady Hululu
Podróż do wodospadu rozpoczyna się od przejazdu do wioski Vinile, a następnie wędrówki przez lasy. Jeśli nie masz własnego pojazdu, sytuacja staje się trudniejsza, ponieważ musisz dotrzeć minibusem (dala-dala) do wioski Kibaoni, a następnie iść przez około trzy godziny lub skorzystać z moto-taxi.
Kinole
Wodospady, które są zdecydowanie poza utartym szlakiem turystycznym. Po przybyciu do wioski należy popytać o przewodnika, ponieważ szlak nie jest oznaczony na żadnej mapie. Do wioski można dotrzeć minibusem (dala-dala) z Morogoro.
Park Narodowy Mikumi
Duży rezerwat przyrody w południowej Tanzanii, znany z różnorodności zwierząt i dogodnego położenia. Często porównuje się go do Serengeti ze względu na rozległe, otwarte tereny trawiaste. Odwiedzający mogą tu zobaczyć słonie, lwy, zebry, żyrafy, hipopotamy, a nawet rzadkie zwierzęta, takie jak dzikie psy afrykańskie. Ponieważ nie jest tak zatłoczony jak inne parki, Mikumi oferuje spokojniejsze i bardziej relaksujące safari. Jest szczególnie popularny na krótkie wypady z Dar es Salaam, ponieważ jest oddalony o zaledwie kilka godzin drogi.
Wejście do parku znajduje się około 100 km od Morogoro (2 godziny jazdy samochodem). W mieście działa kilku organizatorów safari.
Więcej o mojej wizycie w parku narodowym możesz przeczytać TUTAJ.
Dodoma to stolica Tanzanii, położona w centralnej części kraju, na płaskowyżu na wysokości około 1100 metrów nad poziomem morza. Pełni funkcję kluczowego ośrodka administracyjnego i politycznego.
W przeszłości Dodoma była skromnym miasteczkiem targowym, zamieszkanym głównie przez lud Gogo, jedną z licznych grup etnicznych w Tanzanii. Strategiczne znaczenie zyskała na początku XX wieku, za czasów kolonialnych Niemiec, kiedy została połączona Centralną Linią Kolejową z Dar es Salaam oraz środkową częścią kraju. Po I wojnie światowej, kiedy Brytyjczycy przejęli terytorium na mocy mandatu Ligi Narodów, Dodoma nadal powoli się rozwijała.
Przełomowym momentem w historii Dodomy był rok 1973, kiedy rząd Tanzanii ogłosił plany przeniesienia stolicy z nadmorskiego Dar es Salaam. Decyzja ta miała na celu wspieranie bardziej zrównoważonego rozwoju regionalnego i centralne umiejscowienie stolicy w kraju.
Meczet w Dodomie
Proces relokacji trwał dekady, a wiele funkcji rządowych przez lata pozostawało w Dar es Salaam. Z czasem infrastruktura w Dodomie uległa poprawie, a w latach 2010 podjęto bardziej skoordynowane działania w celu dokończenia przeprowadzki. Obecnie Dodoma jest siedzibą parlamentu Tanzanii i wielu ministerstw.Pod względem kulturowym Dodoma odzwierciedla tradycje i styl życia środkowej Tanzanii, zwłaszcza ludu Gogo, znanego z aktywności pasterskich, muzyki i historii przekazywanych werbalnie z pokolenia na pokolenie. Tradycyjne potrawy, tańce i święta, zakorzenione w cyklach rolniczych i obrzędach społecznych, nadal odgrywają ważną rolę w życiu codziennym.
Jak dotrzeć do Dodomy?
Samochodem / autobusem
Dodoma jest dobrze skomunikowana siecią dróg z dużymi miastami, takimi jak Dar es Salaam, Arusza i Mwanza. Z Dar es Salaam podróż samochodem zajmuje około 7-9 godzin, w zależności od natężenia ruchu i warunków drogowych. Autobusy dalekobieżne kursują codziennie między Dodomą a innymi miastami.
Koleją
Centralna linia kolejowa Tanzanii przebiega przez Dodomę. Koleje o standardowym rozstawie szyn (SGR) to wygodny i bardzo szybki sposób podróżowania (3-4 godziny). Tradycyjne pociągi nadal kursują, ale są wolniejsze i mniej przewidywalne.
Dodoma ma lotnisko regionalne obsługujące loty krajowe. Można dolecieć z Dar es Salaam, Zanzibaru lub innych miast, zazwyczaj małymi samolotami.
Najlepszy czas na wizytę
Najlepszy czas na podróż do Dodomy to pora sucha, która trwa zazwyczaj od czerwca do października. W tych miesiącach jest słonecznie, stosunkowo chłodno i stabilnie.
Dodoma ma klimat półpustynny, więc nawet w porze suchej nie jest tu tak wilgotno jak w regionach przybrzeżnych, takich jak Dar es Salaam. Temperatury są wysokie w ciągu dnia, ale wieczorami bywa chłodno, szczególnie w lipcu i sierpniu.
Pora deszczowa, trwająca od listopada do około kwietnia, może przynieść obfite, ale krótkotrwałe opady deszczu, które mogą wpływać na stan dróg, zwłaszcza na obszarach wiejskich. Jednak opady deszczu zazwyczaj nie trwają cały dzień, a niektórzy turyście preferują ten okres ze względu na zielone krajobrazy i mniejszą liczbę turystów.
Gdzie się zatrzymać w Dodomie?
Zatrzymałem się w hotelu Kitemba, do którego przyjechałem bez rezerwacji. Pokój był przestronny i klimatyzowany. Cena była nieco zawyżona – 50.000 TZS za noc, ale w Dodomie ceny są wyższe. Hotel jest idealnie położony w centrum miasta.
Moje doświadczenie
Przyjechałem pociągiem z Morogoro i pojechałem tuk-tukiem do hotelu. Po zostawieniu plecaka rozpocząłem zwiedzanie, kierując się do Meczetu Kadafiego. Jest to jeden z największych meczetów w Tanzanii, a jego nazwa nawiązuje do faktu, że został sfinansowany przez Libię za rządów Muammara Kadafiego.
Meczet Kadafiego
Następnie pojechałem tuk-tukiem do Bunge (Parlamentu). To centrum życia politycznego Dodomy, gdzie obraduje Zgromadzenie Narodowe, a także symbol tanzańskiej demokracji. Niestety, zwiedzanie wnętrza jest rzadko możliwe, więc po prostu spacerowałem i oglądałem budynki z ulicy.
Po powrocie do centrum miasta zwiedziłem świątynie położone w pobliżu ronda: katedrę anglikańską, katedrę luterańską i meczet ismailicki. Odzwierciedlają one religijną różnorodność miasta.
Rondo DodomaKatedra anglikańskaKatedra w Dodomie
Nieco dalej, idąc ulicą Amani, znajduje się rzymskokatolicka katedra, siedziba archidiecezji Dodoma. Założona w 1937 roku, stanowi centrum społeczności katolickiej regionu.
Stamtąd poszedłem zobaczyć stary dworzec kolejowy.
Stary dworzec kolejowy
Na północ od ronda znajduje się plac Nyerere. Nazwany na cześć Juliusa Nyerere, prezydenta-założyciela Tanzanii, ten plac publiczny służy jako miejsce upamiętnienia oraz spotkań i parad.
Soko Kuu to główny targ w Dodomie, na którym znajdziesz różnorodne produkty: mięso, warzywa, owoce, przyprawy i wiele innych. To tętniące życiem miejsce, więc nawet jeśli nie planujesz niczego kupować, pozwól sobie zagubić się w wąskich uliczkach i obserwuj ludzi.